Najszybciej rozwijające się gospodarczo części świata są miejscami największego zagrożenia wyginięciem dla tamtejszych lokalnych języków - napisano w artykule opublikowanym w prestiżowym brytyjskim piśmie naukowym "Proceedings of the Royal Society - B".

- Różne języki świata coraz szybciej zanikają, to bardzo poważna sytuacja. Chcieliśmy wiedzieć jakimi drogami ta zagłada się rozchodzi i co ją przyspiesza - wyjaśnia liderka zespołu badającego problem prof. Tatsuya Amano z uniwersytetu w Cambridge.
Ich wnioski można streścić w zdaniu: gdy gospodarka się rozwija, dominację przejmuje jeden język, w którym porozumiewa się większość. - Społeczności są zmuszane, by go przejąć, albo zostać poza obszarem rozwoju ekonomicznego i politycznego - piszą naukowcy.
Podają przykład zanikających języków w USA, takich jak Tabesna na Alasce i w Europie: Ume Sami w Skandynawii czy francuski dialekt Auvergnat.
Dobrym przykładem ochrony lokalnego dialektu ma być ich zdaniem język walijski w Wielkiej Brytanii.
