Wzrost PKB w 2001 r. wyniósł tylko 1,1 proc.

Lesław Kretowicz
31-01-2002, 00:00

Produkt krajowy brutto wzrósł w 2001 roku o 1,1 proc. wobec 4,0 proc. w 2000 roku. W IV kwartale dynamika PKB była niższa niż pół proc. To najgorszy wynik od 10 lat.

Informacja Głównego Urzędu Statystycznego o sytuacji społeczno- -gospodarczej kraju w 2001 roku nie są optymistycznie. 1,1-proc. wzrost gospodarczy to bardzo słaby wynik jak na gospodarkę znajdujący się w okresie transformacji. Bardzo słabą kondycję gospodarki potwierdza szacunkowy wynik za IV kwartał, kiedy tempo wzrostu gospodarczego wyniosło 0,4-0,5-proc.

Dane o stanie gospodarki są zgodne z oczekiwaniami rynku. Największy niepokój analityków budzi 2-proc. spadek popytu krajowego, czyli czynnika, którego wzrost w 2002 r. ma być warunkiem powrotu na ścieżkę dynamicznego rozwoju gospodarki. W 2000 roku popyt wewnętrzny wzrósł o 2,8 proc. Niewiele lepiej kształtują się pozostałe wskaźniki. Wartość dodana brutto w gospodarce narodowej wzrosła tylko o 0,9 proc. Spożycie ogółem wzrosło o 1,8 proc., a nakłady brutto na środki trwałe spadły aż o 10,2 proc. wobec wzrostu o 2,7 proc. w 2000 r.

— To był zły rok. Wzrost PKB jest najgorszy od 10 lat — martwi się Tadeusz Toczyński, prezes GUS.

Do najgorszych zjawisk prezes GUS zaliczył spadek wartości dodanej w przemyśle o 0,6 proc. oraz sytuację na rynku pracy.

Wzrost gospodarczy w 2001 roku jest zgodny z oczekiwaniami ekonomistów, jednak najbardziej obawiają się oni o rok bieżący. Prognozy na 2002 rok mieszczą się w zakresie od spadku PKB o 1 proc. do wzrostu o 2 proc. Rząd spodziewa się wzrostu gospodarczego o 1 proc.

— Nadal możliwe jest osiągnięcie wzrostu gospodarczego w 2002 roku pomiędzy 1-1,5 proc., choć wyraźnie ożywienia można się spodziewać raczej od drugiego półrocza — ocenia Jacek Krzyślak, dyrektor Departamentu Analiz i Statystyki w MF.

Ekonomiści spodziewają się ożywienia dopiero w II połowie roku, licząc na szybszą poprawę koniunkturę w krajach Unii Europejskiej i USA. To jednak może nie wystarczyć, bo szansa na szybką odbudowę popytu krajowego jest znikoma. Producenci nie mają gwarancji, że inwestycje przyniosą korzyść w przyszłości i znajdzie się zbyt na rosnącą produkcję. Dodatkowa komplikacja to uzyskanie środków na nakłady inwestycyjne. Firmy nie mają raczej własnych środków, a kredyty są bardzo wysoko oprocentowane. Z tej strony więc nie można oczekiwać impulsu dla gospodarki.

— Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się też RPP utrzymująca wysokie stopy procentowe. Zwalczanie inflacji się udało, zastanawiam się jednak, czy rada nie przesadziła — mówi Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.

Pobudzeniu gospodarki ma służyć program rządu, który zakłada przeznaczenie znaczących środków na inwestycje w budownictwo i infrastrukturę. Rząd zaplanował, że po fazie stagnacji w 2002 roku w kolejnych latach tempo wzrostu gospodarczego wyniesie 3 i 5 proc. Założenia gabinetu Leszka Millera są bardzo ambitne, jednak znany jest tylko zarys programu. Wszyscy czekają na szczegóły.

— Plan rządu wydaje się dobry. Brakuje jednak informacji dotyczących finansowania programu — niepokoi się Marek Zuber.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wzrost PKB w 2001 r. wyniósł tylko 1,1 proc.