Początek piątkowych sesji na amerykańskich rynkach akcji przebiegał pod dyktando podaży i wydawało się, że w mijającym tygodniu dojdzie do pięciu kolejnych spadków indeksów po tym, jak w poprzednim było pięć wzrostów. Tak się jednak nie stało. Po zmiennej sesji, podczas której S&P500 rósł o 1,1 proc. i spadał o 0,7 proc., główne indeksy rosły na zamknięciu. Do poprawy nastrojów przyczyniła się wiadomość, że europejskie rządy rozważają przyspieszenie ustanowienia stałego funduszu ratunkowego, który miałby dysponować kwotą 500 mld EUR. Dodatkowym elementem zachęcającym do zakupów były niskie ceny. Po czterech spadkowych sesjach, w trakcie których wartość rynkowa spółek spadła o 1,1 bln USD, S&P500 i Dow Jones znalazły się o mniej niż 1 proc. powyżej tegorocznych minimów. W piątek taniały obligacje skarbowe, kurs ropy spadł poniżej 80 USD i w całym tygodniu zanotował ponad 9 proc. zniżkę, największą od maja. Złoto zaliczyło największy dzienny procentowy spadek od 5 lat.
Z 10 głownych segmentów S&P500 wzrosły indeksy 7. Najmocniej drożały akcje spółek dostarczających dyskrecjonalne dobra konsumpcyjne (1,6 proc.). W pierwszej trójce znalazły się jeszcze segmenty ochrony zdrowia (1,2 proc.) i finansowy (1,1 proc.). Najsłabiej wypadły segmenty dóbr codziennego użytku (-0,1 proc.), materiałowego (-0,35 proc.) i energii (-0,8 proc.). Na zamknięciu drożało 70 proc. spółek z S&P500 i 80 proc. z Nasdaq. Spośród 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones zdrożało 18. Najmocniej zdrożały gigant rynku mikroprocesorów Intel, Home Depot - największa sieć sklepów z artykułami budowlano-montażowymi oraz Bank of America. Największe spadki zaliczyły koncern chemiczny Dupont i Hewlet-Packard. Notowania tego ostatniego spadły do sześcioletniego minimum, co wiązano z wyborem nowej prezes spółki.