W piątek dodatkowym impulsem wzrostowym były doniesienia o wcześniejszym niż oczekiwano zakończeniu przez Amerykanów przeglądu audytu chińskich spółek.
Indeks Shanghai Composite rósł na zamknięciu o 2,4 proc. Drożały akcje 84 proc. z ponad 1,9 tys. wchodzących w jego skład spółek. Indeks giełdy w Shenzhen zyskał ponad 3 proc. Popyt dominował w piątek na giełdzie w Hongkongu, której główny indeks zyskiwał w trakcie sesji nawet 7,6 proc., a zakończył ją wzrostem o 5,25 proc.
W rozmowie z CNBC Stefanie Holtze-Jen, szefowa inwestycji w Azji-Pacyfiku w Deutsche Banku pokreśliła, że wciąż jest duża niepewność dotycząca otwarcia Chin.
- Rynek wydaje się myśleć, że skoro jest dym, to musi być też ogień – powiedziała.
Sama uważnie obserwuje doniesienia dotyczące m.in. zbliżającego się maratonu w Szanghaju, a także wypatruje zmiany tonacji w artykułach publikowanych w głównym dzienniku Chińskiej Partii Komunistycznej.
Giełda w Seulu zakończyła sesję wzrostem o 0,8 proc. Gorsze nastroje panowały na japońskich rynkach akcji. Nikkei 225 zakończył dzień spadkiem o 1,7 proc., a oficjalny Topix spadł o 1,3 proc. Nastroje na japońskim rynku są złe głównie z powodu przewidywanego dalszego słabnięcia jena wobec dolara po niedawnym „jastrzębim” sygnale z Fed.
