Wzrosty wrócą za kilka lat

opublikowano: 19-07-2012, 00:00

Cargo lotnicze Przewozy towarów samolotami nie rosną już tak dynamicznie jak przed kryzysem

Globalne spowolnienie, a jak niektórzy twierdzą — długotrwała recesja, jest faktem i spadek lotniczych przewozów cargo będzie niestety długoterminowym zjawiskiem. Co więcej, jeśli dwucyfrowe wzrosty powrócą, to nie do Europy. O dwucyfrowych wzrostach przewozów na lotniczym rynku cargo musimy zapomnieć na długie lata.

— To z pewnością nie jest kwestia kilku miesięcy czy roku. Nadeszły czasy dla firm, które dzięki efektywnym operacjom i wydajnej organizacji potrafią sobie poradzić z trudnymi warunkami — mówi Robert Pastryk, dyrektor generalny Dachser Air & Sea Logistics Polska.

Chiński syndrom

Spadek przewozów cargo w naszym regionie to również wyraźny znak, w jakim kierunku zmienia się globalna gospodarka. Raport Boeinga przewiduje średnioroczny wzrost przewozów w okresie 2009-29 r. na poziomie 5,9 proc. Ale jeśli skrupulatniej przyjrzeć się danym, okaże się, że przewozy Europa — Ameryka Północna to już tylko 4,2 proc. Na drugim biegunie zaś przewozy wewnątrzazjatyckie — 7,9 proc. oraz China domestic, czyli „chińskie krajowe” — aż 9,2 proc.

— Centrum światowej gospodarki staje się Azja i tam właśnie przewozy cargo będą rosły najszybciej. Musimy oswoić się z marginalizowaniem roli Europy i odpowiednio adaptować nasze modele biznesowe — uważa Robert Pastryk.

Dramatyczny spadek przewozów cargo w 2009 r. oraz dzisiejsze słabe wyniki to również skutek spadku sprzedaży zaawansowanych technologicznie artykułów konsumpcyjnych, głównie IT i elektroniki.

— To one w dużej mierze napędzały przewozy cargo, głównie z Azji. Mniej kupujemy jako konsumenci, mniej przewozimy jako operatorzy logistyczni. I podkreślę — to nie jest tendencja, która ulegnie odwróceniu w perspektywie 6 miesięcy. Musimy myśleć o latach, minimum trzech, a co bardziej prawdopodobne, nawet pięciu lub siedmiu — podkreśla Robert Pastryk.

Ponadto, jak zauważa Michal Grochowski, menedżer od przewozów lotniczych w firmie Schenker, stale obserwujemytendencję do przenoszenia produktów przewożonych drogą lotniczą na transport morski.

— Przyczyną jest oczywiście chęć redukcji kosztów transportu w zamian za dłuższy czas tranzytu. Oczywiście wpływ na taką sytuację ma utrzymująca się wysoka cena ropy naftowej na światowych rynkach, która jest najbardziej kosztotwórcza w przypadku transportu lotniczego. Dodatkowo rynek cargo lotniczego jest dla części linii lotniczych tylko uzupełnieniem. Największe linie, dla których to przewóz pasażerów jest głównym biznesem, koncentrują wysiłki w pierwszej kolejności na osiągnięciu rentowności w tym obszarze. W konsekwencji realizowane przez nie przewozy cargo są jedynie uzupełnieniem ich biznesu — tłumaczy Michał Grochowski.

Zdania podzielone

Według Rafała Dziury, dyrektora sprzedaży i marketingu TNT Express Poland, obraz lotniczego cargo nie rysuje się aż tak nieciekawie. — TNT Express Poland najwięcej przesyłek lotniczych transportuje w obrębie UE. Mimo bliskości rynku niemieckiego i świetnie rozwiniętej siatki połączeń drogowych, w TNT wciąż największy udział stanowią przesyłki wysyłane i importowane drogą lotniczą właśnie z Niemiec. Co naturalne, obserwujemy również dość dynamiczny przyrost przewozów z i do krajów Bliskiego Wschodu — wyjaśnia Rafał Dziura. Dodaje, że usługi lotnicze świadczone przez TNT utrzymują tendencję wzrostową.

— W 2012 r., dzięki atrakcyjności polskiego eksportu, spodziewamy się dwucyfrowego przyrostu transportu przesyłek w stosunku do 2011 r. Druga część roku zapowiada również przyspieszenie w imporcie przesyłek. Ponadto obserwujemy wzrost masy pojedynczych transportów, co może być dobrym znakiem na przyszłość — mówi Rafał Dziura.

Taka karma

Jak Polska wypada na lotniczej mapie europy? Niespecjalnie. — Polskie porty cargo są moim zdaniem mrzonką, która nie powinna się zrealizować, bo będzie katastrofą finansową. W Europie jest tylko kilka lotnisk, o których można powiedzieć, że żyją głównie z cargo. My zaś nie jesteśmy w centrum Europy, nie mamy najbardziej przyjaznych i sprawnych procedur celnych, a więc marzenie, aby w Polsce powstał duży port cargo powinno zostać wyłącznie marzeniem — przekonuje Robert Pastryk. Z drugiej zaś strony wspomniany raport Boeinga przewiduje wzrost światowej floty samolotów cargo o niemal 70 proc. do roku 2029 (do niemal 3 tys. maszyn).

— Jednak nie sądzę, aby polskie lotniska stały się beneficjentem tego wzrostu. Warto przy tym zwrócić uwagę na coraz ostrzejsze regulacje dotyczące bezpieczeństwa przewozów, kontroli cargo i ograniczeń w przewozie samolotami pasażerskimi (tzw. combi). W dużej mierze przyczyni się to do wzrostu przewozów samolotami cargo (frachtowcami). Cargo po prostu stopniowo odchodzi od przewozów samolotami pasażerskimi — przypomina Robert Pastryk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu