Xelion: Droga ropa szkodzi, a obligacje pomagają indeksom

20-06-2007, 09:30

We wtorek na rynkach nadal panował marazm. Czekano na nowe impulsy, więc indeksy giełdowe rosły bardzo niemrawo. Kurs EUR/USD osuwał się odreagowując dwudniową zwyżkę.

Opublikowanie przez niemiecki instytutu ZEW indeksu koniunktury (ankietowani są analitycy i menadżerowie) przyśpieszyło osłabienie euro, bo indeks, zamiast wzrosnąć jak prognozowano, wyraźnie spadł. Wiarogodności tych danych jest jednak niewielka, bo w zeszłym roku sygnalizowały one nadejście dramatycznego pogorszenia koniunktury, a przecież do niczego takiego nie doszło. Nic więc dziwnego, że od południa kurs EUR/USD zaczął rosnąć. Giełdy akcji też skorzystały z tego pretekstu, którym ewidentnie była publikacja tych danych i indeksy zaczęły się osuwać, ale nie było to nic poważnego.

W USA okazało się, że w maju rozpoczęto 2,1 procenta mniej budów domów niż miesiąc temu, a dane z kwietnia zweryfikowano o 1,5 procenta w dół. Prognozy nie różniły się zbytnio od realnych liczb, ale trudno je było uznać, za oznakę siły tego rynku. Co prawda wydano o trzy procent więcej zezwoleń na budowy domów, ale to o niczym nie świadczy, bo od zezwolenia do budowy jest daleka droga, a poza tym i tak najważniejsze są ceny domów. Raport ten miał jednak i pozytywne skutki, bo wyraźnie spadła rentowność obligacji, a to rzecz jasna pomagało rynkowi akcji. 

  Spadek rentowności obligacji powinien był osłabić dolara i rzeczywiście taki proces nastąpił, ale impuls był zdecydowanie zbyt słaby, żeby mógł doprowadzić do istotnej zwyżki kursu EUR/USD. Skorzystały jednak z tego ruchu surowce. Ropa drożała przełamując poziom 69 USD za baryłkę, ale końcówka handlu (handel kończy się na 1,5 godziny przed końcem sesji na rynkach akcji) była bardzo słaba. Gracze najwyraźniej chcieli zrealizować część zysków, dzięki czemu cena baryłki wzrosła jedynie o 0,1 proc. Zdrożało też złoto, ale spadły kontrakty na miedź, bo zaszkodził im raport z rynku nieruchomości (mniej domów to mniejszy popyt na miedź).

  Byki na rynku akcji cieszyły się ze spadku rentowności obligacji, ale martwiły wzrostem ceny ropy. Te dwie przeciwstawne siły utrzymywały rynek w równowadze. Poza tym na ruchy indeksów wpływały również informacje ze spółek. Całemu sektorowi sprzedaży detalicznej zaszkodził dużo słabszy od prognoz raport kwartalny Best Buy. Inwestorzy połączyli drogą ropę ze słabą sprzedaż tej spółki i doszli do wniosku, że nastroje konsumentów wcale nie są w USA tak znowu bardzo dobre. Pomagały posiadaczom akcji odgrzewane pogłoski o przejęciu kanadyjskiego Alcana przez BHP Bilton. Zyskiwał też sektor farmaceutyczny po tym jak tandem Bristol-Myers Squibb i Sanofi- Aventis wygrał w sądzie sprawę, dzięki czemu będą jedynymi producentami leku o nazwie Plavix.

  Indeksy giełdowe po publikacji danych z rynku nieruchomości zaczęły spadać, ale był to ruch krótkotrwały. Praktycznie do końca sesji trzymały się potem blisko poziomu poniedziałkowego zamknięcia, a rzutem na taśmę udało się wypracować kosmetyczne, nic nieznaczące wzrosty. Jak myślę tylko dlatego, że cena ropy pod koniec sesji uległa korekcie. Trzeba będzie teraz na nią bardzo uważać. 

Dzisiaj na rynkach światowych znowu niewiele będzie się działo (jeśli nie wydarzy się coś, czego nie zapowiada kalendarium). Przed południem zostanie opublikowany protokół po posiedzeniu Banku Anglii, co niekiedy daje impuls rynkowi walutowemu. Jednak z całą pewnością byłby to impuls krótkotrwały. Po południu dowiemy się, jakie zmiany nastąpiły w zapasach ropy i paliw w USA. Zawsze przypominam, że te dane zazwyczaj są wykorzystywane przez graczy jedynie jako pretekst, ale gdyby okazało się, że znowu zapasy się nie zwiększyły to w obecnej sytuacji technicznej mogłoby to doprowadzić do dużego wzrostu ceny ropy, co zaszkodziłoby akcjom.


Powrót złotego do zdrowia

We wtorek złoty od rana tracił reagując na spadek kursu EUR/USD, ale było to osłabienie niewielkie, a po południu trend zmienił się wraz ze zmianą kierunku na rynku EUR/USD. Kursy walut zdecydowanie przyśpieszyły spadek po publikacji naszych danych makro. Okazało się, że w maju przeciętne wynagrodzenie wzrosło w Polsce o 8,9 procenta. Oczekiwano wzrostu o ponad 8 procent, więc tak mocna reakcja rynku sygnalizuje, że złoty wraca do zdrowia, bo nie wynikała ona z kosmetycznych zmian na rynku EUR/USD. Niewątpliwie złotemu przysłużył się też wyraźny spadek rentowności obligacji amerykańskich. Jeśli będą nadal spadały to będzie to duży plus zarówno dla złotego jak i dla GPW.

Dzisiaj w samo południe odbędzie się przetarg obligacji pięcioletnich uznawanych za odnośnik (benchmark) dla całego polskiego rynku długu. Wydarzenie to wpłynęłoby na zachowanie rynku walutowego jedynie wtedy, gdyby stosunek popytu do podaży znacznie spadł (czego nie oczekuję). Duży popyt nie byłby niczym nadzwyczajnym, więc kursy walut spadłyby zapewne nieznacznie, a efekt przetargu byłby krótkotrwały.

Po południu dowiemy się, jaka w maju była dynamika produkcji i jej ceny. Dane o inflacji PPI będą tradycyjnie zlekceważone, ale gdyby okazało się, że PPI (podobnie jak w zeszłym tygodniu CPI) nie spadła to potwierdzałoby, że presja inflacyjna rośnie. Bardziej obserwowane są dane o produkcji przemysłowej, ale i one zapewne nie znajdą przełożenia na zachowanie rynków. Tutaj też warto jednak przyjrzeć się dokładnie publikowanym liczbom. W kwietniu dynamika wzrostu produkcji nieco wzrosła po sporym spadku w marcu. Teraz zapowiadany jest spadek dynamiki (wzrost produkcji o 10,1 proc.). Gdyby produkcja wzrosła mniej niż tego się oczekuje to można by uznać za objaw delikatnego spowolnienia gospodarki.

Popatrzmy na giełdę. WIG20 we wtorek od początku sesji rósł, ale popyt był bardzo mizerny, a chęć do kupna akcji niewielka. Nawet poniedziałkowy wzrost ceny ropy niespecjalnie pomagał akcjom w sektorze paliwowym. Widać było zdecydowaną niechęć do wykonywania poważniejszych ruchów. W tej sytuacji nie mogło dziwić, że podaż zaatakowała i indeksy już po pół godzinie spadały. Najgorzej ponownie zachowywał się MWIG40. Jednak przed południem, kiedy indeksy w Eurolandzie zaczęły się osuwać, sytuacja się zmieniła. WIG20 ruszył szybko na południe, a MWIG40 odrobił większość strat. Po południu doszło do wyrównania - wszystkie indeksy trzymały się blisko poziomu poniedziałkowego zamknięcia i tak sesja się zakończyła. Warto zauważyć, że nadal euforycznie rósł nieważony indeks cenowy. Na rynku małych spółek hossa trwa w najlepsze. Generalnie można powiedzieć, że była to kolejna sesja przejściowa, podczas której aktywność inwestorów była niewielka - obrót był nieco wyższy niż w poniedziałek, ale jednak nadal bardzo mały. Gracze nadal czekają na nowe impulsy.

Dzisiaj trzeba posiadać akcje KGHM, żeby zdobyć prawo do dywidendy. Jutro kurs zostanie zweryfikowany o 17 złotych w dół. Kontrakty taki spadek już ujęły, bo baza jest głęboko ujemna, więc to wydarzenie nie powinno mieć wielkiego znaczenia, ale jednak jutro obniży WIG20 o około 50 pkt. W kalendarium nie widać publikacji, które mogłyby zmusić rynek do większej aktywności, więc trzeba założyć, że na rynku nadal będzie panował marazm. Trzeba jednak podkreślić, że spadek rentowności amerykańskich obligacji jest dla naszego rynku akcji korzystny. Widać było rano, jak pozytywnie zareagowały na taki obrót sytuacji giełdy azjatyckie. Nie można wykluczyć, że nagle pojawi się i u nas poważny popyt.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Xelion: Droga ropa szkodzi, a obligacje pomagają indeksom