WIG20 zbliżył się do lokalnego szczytu z poprzedniego tygodnia. Kolejne dni wyglądały już gorzej. Notowania kończyły się pod kreską i nacechowane były dużą amplitudą wahań. Szczególnie ciekawie przebiegła sesja środowa. Po słabym zachowaniu popytu w Stanach, a następnie w Azji handel rozpoczęliśmy od wyraźnej przeceny. Po pierwszej próbie odbicia rynek zanurkował (-3%) w okolice dołka z poprzedniego piątku. Wsparcie to zyskało na znaczeniu bo z tego właśnie poziomu nastąpił gwałtowny atak popytu. Co prawda WIG20 zakończył sesję na 0,5% stracie ale ostatnie godziny pokazały siłę kupujących.
Jeżeli przyjrzymy się wykresowi WIG20 z ostatnich dwóch tygodni to zaobserwujemy, że rynek przeszedł w konsolidację, która swym kształtem przypomina trójkąt poprzedzony falą wzrostową. Mamy duże szanse wyjść górą z tej formacji, ale pod warunkiem, że zachowanie graczy na światowych rynkach nie pogorszy nastrojów na naszym rodzimym parkiecie. Wyjście górą otworzy drogę do przeprowadzenia ataku na opór w postaci sierpniowego dołka 3250 pkt. Opuszczenie dołem tej formacji może zaowocować przynajmniej cofnięciem do lokalnego dołka z początku lutego.
Europa Zachodnia
Byliśmy świadkami zmiennego tygodnia na rynkach Eurolandu, żaden z głównych
zachodnioeuropejskich indeksów w ujęciu tygodniowym nie wylądował na znaczącym
plusie lub minusie. Główne impulsy dla rynków dochodziły z europejskiego sektora
bankowego, nie bez echa pozostały też drożejące surowce (szczególnie rekordowo
droga ropa) oraz tradycyjnie informacje zza oceanu.
Zgodnie z
oczekiwaniami „na świeczniku” znalazła się wspomniana wyżej europejska branża
finansowa. Ze szwajcarskiego Credit Suisse najpierw doszły do nas informacje o
zwiększeniu udziałów przez rządowy fundusz inwestycyjny Kataru. Ogólnie
spekuluje się, iż kraje Zatoki Perskiej w ciągu 2 lat mogą zainwestować w
amerykańskie i europejskie banki nawet 15 mld dolarów. Następnie ten sam
szwajcarski bank poinformował o korekcie wyceny obligacji zabezpieczonych
aktywami, która może zmniejszyć jego tegoroczny zysk nawet o miliard dolarów.
Kolejny bank dotknięty kryzysem na rynku sub-prime, brytyjski Barclays,
poinformował z kolei w swoim raporcie kwartalnym o stratach rzędu 3,1 mld
dolarów, humory jego inwestorom zdołał jednak poprawić 10-procentowy wzrost
dywidendy. Sektor bankowy staje się „oczkiem w głowie” także europejskich
rządów, premier Wielkiej Brytanii zapowiedział nacjonalizację słynnego od
dłuższego czasu Northern Rock.
Pomijając sferę finansowa, duży wpływ na
zachowanie rynków europejskich miała rekordowo droga ropa naftowa, co pozytywnie
odczuła branża paliwowa, a negatywnie sektor lotniczy. Drożejące metale pomogły
natomiast praktycznie wszystkim spółkom wydobywczym. W kwestii wyników
kwartalnych europejskich koncernów, warto wspomnieć o złych danych niemieckiego
dystrybutora gazu i energii, RWE (strata netto w IV kwartale). Z danych makro
pozytywnie zaskoczył w Eurolandzie lutowy odczyt indeksu PMI w sektorze usług.
Nadchodzący tydzień zapewne będzie przebiegał pod dyktando wieści zza oceanu
oraz kolejnych wyników kwartalnych europejskich koncernów, nie zapominajmy też o
publikacji styczniowej inflacji w strefie euro.
Europejskie Rynki Wschodzące
Frazą najlepiej opisującym sytuacje na rynkach giełdowych w mijającym
tygodniu jest „brak zdecydowania”. Obserwowaliśmy może i czasami nerwowe ruchy
indeksów mocno zmieniające nastroje w ramach jednej sesji. Natomiast w
perspektywie tygodnia nie dają one odpowiedzi na pytanie, w którą stronę podążą
rynki. Dobrze na tle europejskich rynków wschodzących zaprezentował się główny
indeks rumuński BET, który po kilku naprawdę słabych tygodniach (przypomnijmy
stracił od początku roku blisko 30%) zanotował ponad 2% wzrost. Na niewielkich
minusach kończą natomiast tydzień węgierski BUX, czeski PX50 oraz bułgarski
SOFIX.
Sytuacja na rynku surowcowym mocno pomaga indeksowi rosyjskiemu.
Tamtejszy RTS zanotował kolejny dobry tydzień uwieńczony wzrostem ponad 4%.
Motorem wzrostów była obok Gazpromu Polyus Gold, największa spółka
zajmująca się wydobyciem złota, która podała informację o przeznaczeniu 29 mln.
dolarów na zwiększenie mocy wytwórczych swojej kopalni
Kuranakh.
Rynkowi pomogły również pogłoski o możliwym
połączeniu w branży metalurgicznej. Należąca do miliardera Alishera Usmanova
spółka Mettaloinvest, zajmująca się wydobyciem rudy żelaza, planuje fuzję z
Norilsk Nikiel, największym na świecie producentem niklu i palladu. Powstałby
holding mogący konkurować z największymi potentatami na rynku surowców jak BHP
Billiton czy Rio Tinto.
Stany Zjednoczone
W minionym tygodniu było krótko acz treściwie. Rynek amerykański w
poniedziałek świętował (rocznica urodzin G. Washingtona), a od wtorku zaczęły
się publikacje danych makro. Okazało się, że w styczniu rynek nieruchomości
nieznacznie się pobudził. Wzrósł zarówno indeks rynku (NAHB) jak i rozpoczęte
budowy domów, jednak do przełomowych wniosków nadal jest bardzo daleko i dane te
nie stanowią właściwie żadnego impulsu. Niepokojąco prezentuje się również
styczniowa odsłona inflacji, co tworzy nie lada problem dla Fedu i Bena
Bernanke. Jak wspominałem w zeszłym tygodniu obecny szef Rezerwy Federalnej jest
wg mnie w znacznie trudniejszej sytuacji niż poprzedni.
Groźba recesji
podsycona została kolejnym słabiutkim odczytem indeksu Fed z Filadelfii. Mierzy
on aktywność sektora wytwórczego w 3 Stanach. Obecnie mamy dwa odczyty (styczeń
i luty) indeksu w wartościach silnie ujemnych, co obrazuje recesje w tym
regionie. W tej kwestii jest reprezentatywny dla obszaru całych Stanów
Zjednoczonych. Ale przyjrzyjmy się samemu indeksowi bliżej. Od 1973r porusza się
on w wyraźnym klinie i obecnie potencjalnym dolnym ograniczeniem dla niego jest
obszar około -32 pkt. Odczyt lutowy z wartością -24 pkt. sugeruje dalszy,
umiarkowanie negatywny rozwój wypadków. Jeśli indeks nie wybije się dołem,
potencjalna recesja będzie miała łagodny, krótkookresowy przebieg. Co więcej,
klinowy kształt indeksu Fed z Filadelfii podpowiada coraz mniejsze wahania
gospodarki.
Zachowania inwestorów w minionym tygodniu wyraźnie preferowały
branżę kruszcową, główne indeksy giełdowe nadal mają aktywne sygnały sprzedaży
(analiza Ichimoku), choć jak wspominałem wcześniej ich siła wyczerpuje się. W
ramach dygresji wspomnę jeszcze brazylisjki indeks Bovespa, który właściwie jako
pierwszy w dniu 11.02. 2008 wygenerował zachęcający sygnał kupna (Ichimoku).
Surowce
Ropa zdrożała o prawie 2%, a baryłka tego surowca wyceniana jest na 97,5
dolara. Po raz kolejny mieliśmy do czynienia z atakiem na cenowy historyczny
rekord, tym razem zakończony powodzeniem. Cena kontraktów terminowych na ropę
Crude osiągnęła wartość 100,65 dolara za baryłkę. Przez cały tydzień rynek
zachowywał się pod kątem informacji, które windowały ceny na coraz to wyższe
poziomy. FED obniżył prognozę wzrostu gospodarczego w USA z 1,8-2,5% do
1,3-2,0%. Może to skłaniać ku kolejnej obniżek stóp procentowych w tym kraju i
osłabić dolara, a ropa zachowuje się w opozycyjnym kierunku do amerykańskiej
waluty. Z drugiej jednak strony, recesja w USA bardzo mocno obniży popyt na
surowce (w tym ropę), zatem taka informacja powinna ściągnąć ceny w dół. Takie
zachowanie rynku może dziwić. Być może, ze względu na niepewną sytuację na
globalnym rynku akcji duża część inwestorów w poszukiwaniu zysków zaczęła
przenosić się z kapitałem na rynek surowcowy, co w znacznym stopniu mogło
wpłynąć na wzrosty cen. Jak podał Departament Energii Stanów Zjednoczonych,
zapasy ropy zwiększyły się o 4,20 mln baryłek, czyli 1,40%, do 305,3 mln baryłek
Z kolei analitycy spodziewali się wzrostu zapasów ropy o 2,4 mln baryłek. Wydaje
się, że po pobiciu kolejnego rekordu wszechczasów cena ropy ponownie cofnie się
w okolice 92 dolarów za baryłkę. Obecnie nie ma bowiem czynników, które mogłyby
utrzymać ceny na dotychczasowych poziomach. Takim impulsem mogłaby być decyzja
OPEC (zbiera się 5 marca) o zmniejszeniu wydobycia, jednak na dzień dzisiejszy
jest to mało prawdopodobne. OPEC już wcześniej swoimi decyzjami pokazywał, że
nie będzie reagował na spekulacyjne zwyżki cen w krótkich okresach.
Na
londyńskiej giełdzie metali za tonę miedzi płaci się obecnie 8325 dolarów, co
oznacza wzrost cen o 5,5%. Główną przyczyną takiego zachowania się cen jest
spadek globalnych zapasów surowca do poziomu nie notowanego od 16 miesięcy.
Ciekawie wygląda sytuacja techniczna miedzi. Ceny dotarły pod szczyt z 3
października 2007 roku (8363 dolarów za tonę), który jest w tej chwili oporem do
dalszych zwyżek (pomimo, że opór ten został już lekko naruszony). W najbliższym
czasie ceny powinny się ustabilizować na nieco niższych poziomach by ponownie
ruszyć w górę. Wszystko zależy od zachowania się strony chińskiej, która jak
pokazuje historia wstrzymywała się od kupowania miedzi po wysokich cenach, co
powodowało ich spadek. Jednak przy tak niskim stanie zapasów dalsze zakupy
wydają się być nieuniknione.
Złoto zyskało w tym tygodniu 3,7% dochodząc do
poziomu 940 dolarów za uncję. Wszystko za sprawą niepokojów związanych z
amerykańską gospodarką. Słabe (lub złe) dane jakie napłynęły na rynek w tym
tygodniu przyczyniły się do podnoszenia cen żółtego kruszcu.
Kolejne
zwyżki cen wydają się być nieuniknione. Obawy co do dalszych wzrostów mogą
jedynie wzbudzać informacje z Indii, które są największym importerem tego
surowca na świecie. Otóż import do tego kraju spada od października 2007.
Wszystko za sprawą drożejącego surowca, który w ostatnich siedmiu miesięcy nie
zdrożał tylko w listopadzie w ujęciu miesiąc do miesiąca.
Waluty
Wraz ze świętem w USA początek tygodnia na rynku walutowym przynosi dość
wyraźne umocnienie USD względem europejskich par walutowych. W Wielkiej Brytanii
ogłoszona została nacjonalizacja Northern Rock, który padł ofiarą kredytów
hipotecznych. Informacje te źle zostały przyjęte przez funta, który tego dnia
stracił najwięcej wobec dolara i spadł do poziomu 1,95. Pod koniec dnia kurs
USD/PLN znajdował się na poziomie 2,4397 co oznaczało wzrost o 0,8 grosza
względem piątkowego zamknięcia.
Produkcja przemysłowa w styczniu
wzrosła w Polsce o 10.8% w porównaniu do ubiegłego roku. Prognozy zakładały
wzrost na poziomie 6,6%. W tym samym dniu zostały również opublikowane dane
przez GUS odnośnie inflacji PPI, które w relacji rocznej wzrosły o 2,8%.
W
środę podane zostały dane odnośnie inflacji w USA, która po raz kolejny
przyspieszyła. Roczna inflacja konsumentów wyniosła 4,3 proc, podczas gdy
oczekiwano niższej, na poziomie 4,1 proc. Wzrosła również inflacja bazowa w
grudniu do poziomu 2,5 proc. Reakcją dolara było umocnienie się w stosunku do
wszystkich walut gdzie w końcówce sesji kurs EUR/USD wyniósł 1,4660. Para
GBP/USD podczas notowania zbliżyła się do poziomu 1,9360.
Agencja ratingowa
S&P w czwartek w swojej publikacji podniosła perspektywę oceny wiarygodności
Polski, uzależniając jednocześnie podniesienie ratingu od realizacji reform
strukturalnych ograniczających deficyt i zadłużenie oraz od przyspieszenia
procesu prywatyzacji. Podniesiona została również ocena Polski w walucie
zagranicznej ze stabilnej do pozytywnej A- , efektem czego 5-letnie obligacje
zanotowały spadek rentowności do 6,1% a 10-letnie do 5,93%.
Wg porannych
wyników tydzień przyniósł wzrost EUR/USD z poniedziałkowego poziomu 1,4637 do
piątkowego 1,4812 natomiast pary GBP/USD z 1,9508 do 1,9652.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Jarosław
Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek Pacholczyk, Adam Piotrowski,
Tomasz Ray-Ciemięga, Piotr Trzeciak, Paweł Zawistowski.