Przecena polskiej waluty to przede wszystkim wpływ negatywnego sentyment do
całego regionu. Inwestorzy obawiają się, że kryzys kredytowy w istotnym stopniu
dotknie Europę Środkowo-Wschodnią.
Jakkolwiek te obawy nie dotyczą Polski,
to "koszykowe" traktowanie całego regionu sprawia, że złoty oraz polski rynek
długu w istotny sposób cierpi na obecnej sytuacji. Zważywszy, że sentyment do
regionu nie zmieni się nagle, można oczekiwać w kolejnych dniach dalszej
wyprzedaży polskiej waluty i obligacji.
Dzisiejsze wzrosty USD/PLN i EUR/PLN nie byłyby tak duże, gdyby nie nocna przecena EUR/USD. Kurs tej pary spadł dziś do poziomu 1,2738 dolara z 1,3053 wczoraj pod koniec dnia. Sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD, jak również prodolarowe nastroje sugerują, że para ta może na przestrzeni tygodnia spaść w okolice 1,25 dolara. To natomiast musiałoby odbić się negatywnie na złotym.
Innym czynnikiem, który równie negatywnie wpłynął na notowania złotego, była dzisiejsza, zaskakująca podwyżka stóp procentowych przez Centralny Bank Węgier. Stopy wzrosły o 300 punktów bazowych do 11,5 proc. Ta decyzja, której celem jest powstrzymanie deprecjacji forinta i zatrzymanie odpływu inwestorów z Węgier, dodatkowo zwiększyła dysparytet w wysokości stóp procentowych w Polsce i na Węgrzech, na korzyść forinta.
Niekorzystny sentyment do całego regionu, w połączeniu z możliwym spadkiem kursu EUR/USD, sugeruje dalsze wzrosty USD/PLN i EUR/PLN. Nie jest wykluczone, że jeszcze w tym tygodniu ta pierwsza para pokona psychologiczny poziom 3 zł za dolara.
Sytuacji nie zmienia fakt, że przecena złotego, w świetle wciąż bardzo
dobrych wyników polskiej gospodarki, przynajmniej od ponad miesiąca nie ma
najmniejszego uzasadnienia fundamentalnego. Aktualnie bowiem nie fundamenty, a
emocje decydują o kursach polskich par.
Gdy sytuacja na rynkach ulegnie
normalizacji, a więc gdy znów liczyć będą się fundamenty, złoty ma szanse dużo
szybciej odrabiać straty niż inne waluty.
Marcin R.
Kiepas
[email protected]
X-Trade Brokers DM S.A.