XTB: Nie ma impulsów potrzebnych do odbicia

XTB
opublikowano: 17-01-2008, 09:53

Publikowane wczoraj dane makroekonomiczne nie rozstrzygnęły o sentymencie rynkowym, gdyż w zasadzie były zgodne z  oczekiwaniami rynku. Ceny konsumenta w USA wzrosły o 0,3% m/m, czyli tylko nieznacznie szybciej niż oczekiwał rynek (0,2% m/m).

W ujęciu rocznym inflacja spowolniła z 4,3% w listopadzie do 4,1% w grudniu. Inflacja bazowa natomiast była całkowicie zgodna z oczekiwaniami rynku i wyniosła 0,2% w ujęciu miesięcznym oraz 2,4% w ujęciu rocznym. Niespecjalnie zaskoczyły też dane o produkcji przemysłowej, która nie zmieniła się w relacji do listopada, podczas gdy rynek oczekiwał niewielkiego spadku (-0,2% m/m). W mniejszym stopniu spadło też wykorzystanie mocy produkcyjnych, bo tylko do 81,4%. Dane potwierdzają jednak marazm w amerykańskim sektorze przemysłowym. Jeśli popatrzymy na trend, produkcja w tak wolnym tempie nie rosła od początku 2004 roku.

Na sentyment rynkowy z pewnością pozytywnie nie wpływają również informacje płynące z sektora finansowego. Pisaliśmy już o Citigroup, który ze względu na rekordową stratę będzie zmuszony do obniżenia dywidendy i zwolnienia 20 tys. pracowników. Wczoraj wyniki podał inny duży bank inwestycyjny JP Morgan Chase i również w tym przypadku były one gorsze od oczekiwań – choć nie aż w takim stopniu. Przedstawiciele JP przyznali jednak, że pogorszenie sytuacji gospodarczej w USA wiązałoby się z dalszymi stratami. Dziś podane będą wyniki kolejnego dużego banku - Merrill Lynch, banku, który zaskoczył rynek stratą w trzecim kwartale. Rynek oczekuje, iż strata w ostatnim kwartale roku wyniosła 3 mld dolarów.

Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne, dziś kluczowymi dla rynku będą informacje z rynku domów w USA. Gdyby dane za grudzień były choć nie gorsze niż listopadowe mogłoby powiać optymizmem, gdyż obecnie rynek oczekuje, iż będą one najgorsze od 1992 roku. Konsensus rynkowy zakłada spadek liczby rozpoczętych inwestycji budowlanych z 1187 tys. do 1150 tys. oraz spadek liczby pozwoleń na budowę z 1162 tys. do 1138 tys. (wielkości annualizowane). Ponadto w strefie euro podane będą dane dotyczące listopadowego bilansu handlowego, a w USA cotygodniowe dane o liczbie nowozarejestrowanych bezrobotnych.

Waluty – Zła sytuacja euro

Jeszcze bardzo niedawno wydawało się, że nowy rekord na EURUSD jest tylko kwestią czasu, tymczasem, tak jak dla jena i franka listopadowe maksima nie stanowiły przeszkody do wzrostu, tak w przypadku euro poziom 1,49 okazał się niemożliwy do pokonania. Mocno skomplikowało to sytuację techniczną. Wczorajszy spadek w okolice 1,4650 nie powiązany z jakąś wyraźną poprawą nastrojów na giełdach oraz wobec czynników, które powinny osłabiać dolara sugeruje, że popyt  nie jest w stanie w tej chwili wywindować notowań tej pary do nowych szczytów. Co więcej, mimo iż póki co zatrzymaliśmy się na poziomie konsolidacji z końca pierwszej dekady stycznia, wygląda na to, że prawdopodobieństwo dalszych spadów jest naprawdę spore, a nie można wykluczyć nawet powstania zarysowania się formacji podwójnego szczytu (z pierwszym szczytem z listopada), która mogłaby prowadzić notowania nawet poniżej 1,40. W tej sytuacji wspólnej walucie może pomóc jedynie wyraźny scenariusz recesji w USA lub nieoczekiwana podwyżka stóp przez ECB.

Sytuacja na parze EURUSD przełożyła się wczoraj także na notowania jena i franka w relacji do dolara – w obydwu przypadkach notowane są korekty. Kurs USDJPY rośnie z 106,00 do 107,80, natomiast USDCHF z 1,0860 do 1,1002. W obydwu przypadkach jednak sytuacja techniczna prezentuje się zdecydowanie lepiej niż w przypadku euro i ewentualny scenariusz dalszych spadków na rynkach akcji może sprawić, że waluty te zyskiwać będą bardziej niż euro.
 
Wyhamowanie wzrostów na EURUSD sprawiło, iż złotemu udzieliły się nastroje panujące na GPW, choć od razu zaznaczmy, iż złoty nadal radzi sobie nieporównywalnie lepiej niż indeksy warszawskiej giełdy. Wczoraj złoty stracił na wartości już na otwarciu i deprecjacja była kontynuowana do wczesnych godzin popołudniowych. Kursy USDPLN i EURPLN wzrosły odpowiednio do 2,4380 i 3,6040 wobec 2,4140 i 3,5710 na wtorkowym zamknięciu. Poprawa nastrojów na giełdach zachodnich i odbicie się od dna warszawskich indeksów przyniosło korektę spadków również na foreksie, lecz na koniec sesji złoty ponownie traci i dolar kosztuje 2,4540 PLN, zaś za euro 3,5985 PLN.

W najbliższym czasie notowania złotego zależeć będą w dalszym stopniu od zmian na parze EURUSD oraz sytuacji na giełdach. Dane o wynagrodzeniach nie zmieniły perspektyw na podwyżki stóp procentowych, zatem osłabienia złotego nie należy naszym zdaniem wiązać z tym czynnikiem.

Surowce – Ceny ropy najniżej od początku grudnia

Słaba sytuacja na rynkach akcji powodowała, iż ceny ropy spadały od początku roku, czyli od momentu, kiedy ropa słodka notowana w Nowym Jorku przekroczyła poziom 100 USD za baryłkę. Wczoraj do tego obrazu dołożył się pierwszy zdecydowany wzrost zapasów tego surowca w USA. Wzrost nastąpił we wszystkich kategoriach – ropy o 4 mln baryłek, benzyny o 2,2 mln i destylatów o 1,1 mln. W rezultacie cena baryłki Brent spadła do 88,43 USD – poziomu najniższego od pierwszych dni grudnia. I choć później notujemy odbicie (obecna cena to 89,70 USD) ropie na razie brakuje impulsu do silniejszego wzrostu. 

Interesującym jest jak wobec zmiany układu sił na EURUSD zachowają się ceny kruszców. Wczoraj złoto, srebro czy platyna traciły jedynie w relatywnie niewielkim stopniu, ale ewentualne dostosowanie może dopiero mieć miejsce gdyby dziś indeksy giełdowe w Europie podążyły w ślad za azjatyckimi, gdzie notowano pokaźne wzrosty.

Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
Przemyslaw.kwiecien@xtb.pl      


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: XTB

Polecane