Wszystko wskazuje na to, że czeka nas kolejny pakiet fiskalny. Tym razem propozycja pochodzi ze strony demokratów i zyskała już wstępne poparcie od szefa Fed, Bena Bernanke, co może mieć również wpływ na postawę Białego Domu. Ekonomiści nie są zgodni co do efektywności tego rodzaju działań. Generalnie przy pełnej efektywności rynku takie impulsy są nieskuteczne. W gospodarce istnieje jednak wiele sztywności, które powodują, iż w pewnych okolicznościach recesja może trwać dłużej niż jest to konieczne. W takiej sytuacji dobrze skrojony impuls fiskalny może być skuteczny. Są jednak dwa ważne uwarunkowania. Po pierwsze, impuls musi być nadejść w odpowiednim czasie (a nie być np. rozłożony w czasie, jak cięcia podatkowe prezydenta Busha), aby pakiet przyniósł swoje wyjątkowe korzyści. Po drugie, dobrze byłoby, gdyby pakiet zawierał mechanizmy zacieśniające politykę fiskalną w okresie prosperity, tak aby nie wiązał się z trwałą utratą (i tak wątpliwej w USA) dyscypliny fiskalnej. Wreszcie, nie bez znaczenia jest to, jakie rozwiązania takowy pakiet będzie zawierał. Szef Fed uznał, że najlepiej byłoby wprowadzić rozwiązania ułatwiające otrzymywanie kredytów. Tymczasem kongresmani myślą (co szczególnie oczywiste w okresie wyborczym) o pomocy socjalnej i projektach infrastrukturalnych. Rynek mimo wszystko przyjął pomysł za dobrą monetę.
Waluty – Dolar nadal się umacnia, czy będzie przełamanie?
Wczoraj amerykańska waluta od początku dnia wyraźnie zyskiwała na wartości. O ile wczoraj rano para EURUSD testowała lokalne wsparcie na poziomie 1,3530, o tyle pod koniec dnia była już poniżej 1,33. Jako zasadniczą przyczynę wspierającą amerykańską walutę podaje się propozycję pakietu fiskalnego. Tok rozumowania teoretycznie prosty: dobre dla gospodarki, dobre dla dolara. Rodzi on jednak pewne komplikacje. W ostatnich tygodniach pogarszanie się nastrojów rynkowych wiązało się ze spadkami na EURUSD (motyw przepływu pieniądza, a także kłopotów w europejskich gospodarkach), natomiast odreagowania powodowały odbicia w górę na tej parze. Powyższe rozumowanie sugerowałoby natomiast, że cokolwiek miałoby się wydarzyć, dolar by zyskiwał (wprowadzenie pakietu i poprawa nastrojów – dolar zyskuje, ponowne pogorszenie nastrojów – dolar również zyskuje). Takie sytuacje nie należą jednak do normalnych i w związku z tym nie można być całkowicie pewnym reakcji dolara na ewentualną dalszą poprawę nastrojów na rynku. Można za to oczekiwać, iż szanse na dalsze spadki zwiększą się w przypadku zejścia notowań poniżej poziomu 1,3250. Umocnienie dolara nie pomaga walutom z rynku wschodzącego, w tym także złotemu. Złotówka zyskiwała wczoraj tylko na otwarciu, kurs USDPLN po kilku minutach handlu obniżył się w okolice 2,60, zaś EURPLN 3,52, pod koniec dnia było to jednak już prawie 2,70 i 3,59. Widać, iż w okolicach 2,70 obserwujemy jak dotychczas kontry podaży, ale ich skuteczność zależeć będzie od tego, jaki scenariusz zrealizowane zostanie na parze EURUSD.
Surowce – Plan pomaga ropie, ale metalom już nie
Ogłoszone wczoraj wstępnie plany nowego pakietu fiskalnego nie mają dla
rynków surowcowych jednoznacznego przełożenia. Z jednej strony pakiet może
podtrzymać tempo globalnego wzrostu gospodarczego i przez to relatywnie
zwiększyć popyt na surowce, zwłaszcza przemysłowe. Z drugiej strony propozycja
wpływała wczoraj korzystnie na notowania amerykańskiej waluty, a jak wiadomo, to
nie służy notowaniom surowców. Ropa naftowa zyskała wczoraj na wartości, choć tu
pewną rolę grają też inne czynniki. Przede wszystkim chodzi o skalę redukcji
wydobycia, o której jeszcze w tym miesiącu ma zdecydować kartel. Rynek
początkowo spekulował odnośnie wielkości mieszczącej się w przedziale 0,5-1 mln
baryłek dziennie, jednak wczoraj szef OPEC zapowiedział, iż może to być nawet 2
mln baryłek. Tak duży ruch byłby jednocześnie pierwszym cięciem od niemal dwóch
lat. To pomaga ropie, której baryłka (gatunek Brent) kosztuje dziś rano niemal
72 USD. Metale przemysłowe, takie jak miedź zyskiwały tylko na początku, potem
jednak górę wziął umacniający się dolar i ostatecznie w całym segmencie
odnotowano spadki cen. Reakcja rynku zbóż była nieco niejednoznaczna. Pszenica
traciła, zaś kukurydza zyskiwała, choć na tym rynku mamy odbicie od
zeszłotygodniowych minimów (kiedy cena 100 buszli spadła do 370 USD, poziomu
najniższego od roku).
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom
Maklerski S.A.
[email protected]