Y2K: TELEOPERATORZY JUŻ SIĘ PRZYGOTOWALI

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 1999-10-20 00:00

Y2K: TELEOPERATORZY JUŻ SIĘ PRZYGOTOWALI

TP SA na rozwiązanie problemu roku 2000 planuje wydać nawet 500 mln zł

W JEGO RĘKACH: Głównie od TP SA, kierowanej przez Pawła Rzepkę, zależy, czy telefony będą działać 1 stycznia 2000 roku. fot. B. Skrzyński

Lokalni operatorzy telekomunikacyjni nie obawiają się już zagrożeń związanych z problemem roku 2000. Większość z nich twierdzi, że dostosowała wewnętrzne systemy do potrzeb nowego millenium i nie spodziewa się żadnych kłopotów. Teleoperatorzy nie mają jednak gwarancji, że ich działalność nie zostanie zakłócona przez problemy, jakie mogą się przytrafić branży energetycznej.

Najwięksi gracze na rynku telekomunikacyjnym 25 października zaprezentują na spotkaniu zorganizowanym przez Ministerstwo Łączności rezultaty przygotowań do Y2K. Spotkanie ma być podsumowaniem przeprowadzonych działań i ma jednoznacznie potwierdzić, że ze strony branży telekomunikacyjnej nie należy się spodziewać żadnych utrudnień.

Bez strat własnych

Kluczową rolę do odegrania ma tutaj Telekomunikacja. Nie ma w Polsce operatora, który nie byłby w jakiś sposób uzależniony od sieci TP SA.

Wielu operatorów zabezpieczyło się przed ewentualnymi stratami finansowymi, jakie mogą powstać w wyniku zakłóceń związanych z Y2K. Jeśli cokolwiek w ich wewnętrznych systemach nie zadziała poprawnie 1 stycznia 2000 roku, to odpowiedzialność za błędy poniosą dostawcy sprzętu. Inna sprawa, że część z lokalnych graczy rozpoczęła budowę własnych sieci w momencie kiedy problem millenium był już rozpoznany.

Przezorny ubezpieczony

— Budowę sieci rozpoczęliśmy ponad rok temu, wówczas problem był już rozpoznany. Wszyscy dostawcy sprzętu musieli nam zatem zagwarantować, że ich urządzenia będą prawidłowo funkcjonować. Dlatego też w razie ewentualnych kłopotów oni właśnie poniosą konsekwencje finansowe i zapłacą nam odszkodowanie za ewentualne straty — mówi Małgorzata Skórska, rzecznik Telefonii Lokalnej.

Symulacje działania sieci w warunkach teoretycznego zagrożenia przeprowadzili już m.in.: Szeptel, Netia, El-Net, Centertel, Polkomtel i Polska Telefonia Cyfrowa. We wszystkich przypadkach systemy zachowywały się prawidłowo, a jeśli występowały drobne usterki, były natychmiast usuwane i nie powinny się już więcej pojawić. PTC, przykładowo, wewnętrzną zgodność z rokiem 2000 osiągnęła 30 września 1999 r. Od 1 października natomiast spółka wprowadziła okres zamrożenia dla systemów GSM i niektórych IT (wszystkich od 1 grudnia). W tym czasie wstrzymany jest proces wprowadzania zmian do tych systemów.

— Nasz system został dostosowany. Obawiamy się jednak zakłóceń m.in. ze strony energetyki. Zadbaliśmy, by w razie kłopotów tej branży nasze systemy działały prawidłowo — wyjaśnia Leszek Kamiński, rzecznik Polkomtela.

Sprawdzony problem

Pierwszą symulację przeprowadziła również TP SA. Wypadła pomyślnie. Nie wiadomo dokładnie, ile spółka wydała dotychczas na Y2K. Pewne jest jedynie, że całkowity koszt tego przedsięwzięcia nie przekroczy 500 mln zł.

— Planujemy przeprowadzenie kolejnej symulacji. Nie obawiamy się jednak zagrożenia. Pierwsza próba wypadła bowiem pomyślnie. Ponadto dostawcy sprzętu zobowiązali się zapłacić odszkodowanie w razie ewentualnych zakłóceń — twierdzi Donald Chodak, dyrektor finansowy TP SA.

Firma pracuje jeszcze nad przygotowaniem planów awaryjnych. Już dawno zakończyła inwentaryzację własnego sprzętu, analizę procesów krytycznych i opracowanie programu prac dostosowawczych.