Young Digital Poland chce łamać stereotypy

Marta Biernacka
opublikowano: 2004-02-26 00:00

Young Digital Poland chce wypracować markę, która identyfikowałaby Polskę w świecie jako lidera nowoczesnego nauczania.

„PB”: Produkty Young Digital Poland znane są już w kilku krajach. Czy firma chce działać na globalnym rynku?

Andrzej Dyro: YDP postawił sobie za cel wypracowanie silnej polskiej marki, która powszechnie kojarzyłaby się z produktem wysokiej jakości.

Gdzie docierają produkty firmy?

— Kompleksowo obsługujemy Wielką Brytanię, Rosję, Francję, Malezję, Chiny, RPA, Holandię. Do tych krajów dostarczamy multimedialne materiały edukacyjne dla większości przedmiotów szkolnych. Są też inne kraje, w których sprzedajemy konkretne produkty.

Czy droga na zagraniczne rynki była trudna?

— Coż... Nie było łatwo, zwłaszcza na początku. Każdy kontrakt to długa i bolesna historia oswajania się klienta z nami. W 1999 r. nawiązaliśmy kontakty z Holendrami. Dopiero po 14 miesiącach udało nam się ich przekonać, żeby zaufali firmie zza wschodniej granicy.

Czy ta walka o zaufanie trwa i dzisiaj?

— Z roku na rok klienci są bardziej przychylni, jednak ciągle nasze produkty muszą być kilka razy lepsze niż konkurencyjne. Metka made in Poland nadal wzbudza sprzeczne emocje.

Jak ocenia Pan 2003 rok?

— W 2003 r. wygraliśmy drugi przetarg na wykonanie podręczników elektronicznych w Malezji. Rozwinęliśmy współpracę z partnerami holenderskim i brytyjskim. Rozpoczęliśmy sprzedaż do RPA. Nawiązaliśmy też kontakty z klientem z Arabii Saudyjskiej. Uzyskaliśmy także status potencjalnego partnera do przetargu rosyjskiego ministerstwa edukacji na stworzenie oprogramowania edukacyjnego dla rosyjskich szkół. Na ten cel ma być przeznaczone około 30 mln USD.

Jakie macie plany na ten rok?

— W tym roku rozpoczynamy przełomowy projekt o nazwie Generic Ciriculum. Ma on na celu zmianę struktury przychodów firmy z accidentalnej na tantiemową. Chcemy opracować pełną ofertę wydawniczą dla większości przedmiotów uniwersalnych dla segmentu odbiorców w wieku od 7 do 19 lat. To ma być nasz własny produkt wydawniczy, na użytkowanie którego udzielalibyśmy licencji. Do tej pory realizowaliśmy tylko życzenia partnerów. To nasze kolejne marzenie — zdobyć pozycję dużych domów wydawniczych.

To zapewne plany kosztowne...

— ...i raczej długofalowe. Projekt zgodnie z planem zakończyć ma się za 2 lata. Inwestycja jest finansowana ze środków własnych, a jej koszt szacujemy na miliony złotych. Będziemy dysponować największymi na świecie zasobami materiałów edukacyjnych.