Z barszczem i blinami na podbój Nowego Jorku

opublikowano: 19-06-2015, 00:00

Biznesmen z Rosji chce zawojować Nowy Jork siecią fast foodów. Zamiast hamburgerów zaoferuje kaszę gryczaną, naleśniki i barszcz

O egzocymtycznie brzmią-w USA menu sieci Teremok poinformowała agencja Bloomberg. Gdy jednak przebić się przez angielską transkrypcję, egzotykę zastępuje swojsko brzmiąca kasza gryczana (buckwheat kasha), barszcz czerwony (borscht), pierogi (pelmeni), naleśniki (blini) i racuchy serowe (syrniki).

KASZA NA MANHATTANIE:
KASZA NA MANHATTANIE:
Rosyjskie lokale sieci Teremok (na fot. lokal w Moskwie) wyglądają jak skrzyżowanie McDonald’sa z barem mlecznym. Zamiast frytek i hamburgera oferują naleśniki, zupę w papierowym kubku lub kaszę gryczaną. Ich amerykańska odsłona ma oferować podobne menu, choć zapewne z lokalnymi dodatkami.
East News

Za pomysłem stoi twórca jednej z popularniejszych w Rosji sieci fast foodów — Michaił Gonczarow. Tylko w ubiegłym roku Teremok zarobiła na rodzimym rynku 6,5 mld rubli, odnotowując 20-procentowy wzrost sprzedaży. Wypracowało je 300 restauracji działających w Moskwie i Sankt Petersburgu, rocznie obsługujących nawet 30 mln klientów.

Teraz biznesmen chce sfinansować ekspansję amerykańską z bieżących wpływów w Rosji, płacąc w Nowym Jorku 150-200 tys. USD za każdy lokal.

Bloomberg zauważa, że będzie pierwszym w ostatnim czasie biznesmenem z Rosji, który próbuje przenieść do USA swój lokalny sukces. Nie będzie jednak pierwszym, który zaoferuje na Manhattanie rosyjską kuchnię. Działają tam bowiem restauracje Samovar, Mari Vanna i Russian Tea Room, ten ostatni założony jeszcze w 1927 r. przez byłego członka rosyjskiego zespołu baletowego.

— Zgadzam się z Frankiem Sinatrą, że jeśli uda mi się w Nowym Jorku, uda się wszędzie — mówi Michaił Gonczarow, zapowiadając otwarcie lokali w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Chinach. Ostateczna decyzja zapadnie w styczniu 2016 r., czyli po pierwszych wynikach sprzedaży z lokali amerykańskich.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Lokale Teremok w Rosji wyglądają nieco jak skrzyżowanie McDonald’sa z polskim barem mlecznym. Zamiast zestawów hamburger — frytki — cola można tam zjeść wiele rodzajów naleśników na słodko i słono, kaszę gryczaną solo lub w towarzystwie parówek, plastrów żółtego sera czy gulaszu oraz pierogi.

Teremok w USA ma być bardziej dopasowany do tego, co znają Amerykanie, choć Michaił Gonczarow stawia na zainteresowanie zjadaczy hamburgerów domowym jedzeniem, przygotowanym szybko na oczach klienta.

Przyznaje, że nad ostatecznym menu ciągle pracuje, ale już wiadomo, że wśród dodatków do blinów pojawi się syrop klonowy, nie występujący w ofercie skierowanej do Rosjan. Dodatek do naleśników ma kosztować 4-10 USD.

— Głównym wyzwaniem stojącym przed siecią będzie przekonanie Amerykanów, że naleśniki można jeść nie tylko na śniadanie — uważa Lauren Hallow z firmy konsultingowej Technomic Inc., pomagającej sieciom z rynków wschodzących zaistnieć w USA.

Jej zdaniem, szansa Teremoku leży bardziej w kaszy gryczanej, bo jedzenie pełnego ziarna jest teraz w USA bardzo modne. Sam Michaił Gonczarow największej szansy dla swoich lokali upatruje jednak w przepisach swojej mamy Tatiany, razem z którą w 1998 r. zakładał pierwszy lokal Teremoku w Rosji i która teraz na bieżąco kontroluje jakość w kuchniach sieci.

Ich pomysł na biznes być może chwyci też na Manhattanie, skoro pracownicy tamtejszych biurowców oszaleli w ubiegłym roku na punkcie zwykłego rosołu, sprzedawanego w papierowych kubkach, jak cafe latte.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane