Z komunikacją w firmach wciąż jest źle

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 03-12-2012, 00:00

Pracownicy czekają na konkrety, a słyszą korporacyjny bełkot. Chcą wiedzieć, co informacja dla nich oznacza, a otrzymują pustosłowie, fałsz i próby manipulacji.

W większości firm od dość dawna menedżerowie z najwyższych szczebli deklarują, że dobrze poinformowany pracownik to korzyść. Bez tego nie ma zaangażowania, innowacji i wielu innych czynników, od których bezpośrednio zależy wynik firmy. Najczęściej jednak to tylko deklaracje. Z badań firmy GFMP Management Consultants przeprowadzonych w 70 przedsiębiorstwach wynika, że wciąż większość pracowników uważa, iż nie otrzymują wystarczająco dużo informacji, zwłaszcza tych naprawdę dla nich istotnych.

— Czekają na konkrety, a otrzymują korporacyjny bełkot. Chcą wiedzieć, co dana informacja oznacza dla nich i od razu wyłapują pustosłowie, fałsz i próby manipulacji. Niestety, zbyt często komunikację wewnętrzną traktuje się jak wewnętrzny PR. W efekcie nawet dobre strategie biznesowe nie przynoszą spodziewanych efektów, bo pracownikom nie wyjaśnia się ich roli w realizacji planów i korzyści, jakie im to przyniesie. I nie mówi się o trudnościach, jakich mogą się spodziewać — komentuje Wojciech Kurda z GFMP Management Consultants.

Szef się boi

Najgorzej jest z komunikowaniem zmian. A to przecież test działania komunikacji góra — dół. Dlaczego tak się dzieje?

— Główną przyczyną jest strach, zwłaszcza wtedy, gdy informacja nie jest miła dla odbiorców. Menedżerom brakuje odwagi, żeby zabrać się za problem i mieć go z głowy. Z drugiej strony — często nie identyfikują się z decyzjami, które mają przekazywać, bo nikt wcześniej o to nie zadbał. Zawodzi komunikacja na najwyższym szczeblu — twierdzi Joanna Stępień z GFMP Management Consultants. W dodatku mniej niż połowa pracowników ma poczucie, że w firmie można przekazywać uwagi i pomysły. A ci, którzy uważają, że można, nie zawsze są z kolei przekonani, że ich głos ktoś uwzględnia. Brak otwartości przełożonych wynika przede wszystkim z przyzwyczajenia.

— Powiela się model zarządzania, z którym się miało do czynienia i który pewien czas temu mógł przynosić efekty. W tym modelu przełożony zna wszystkie odpowiedzi i na tym buduje swój autorytet. Nie dostrzega korzyści wynikających z włączania pracowników w decyzje: wyższej jakości rozwiązań o większej identyfikacji z nimi — zauważa Joanna Stępień.

A gdzie zarząd

Doskonalenie przepływu informacji w firmach jest na ogół powierzchowne, bo bez istotnego wsparcia zarządu. Tymczasem, aby doprowadzić do rzeczywistej zmiany, którą odczują pracownicy, trzeba sięgnąć głębiej — do stylu zarządzania i kultury organizacyjnej. A do tego potrzebny jest właśnie zarząd. Dlaczego tego nie robi? Zdaniem Wojciecha Kurdy

przez wiele lat przywykł, że zajmuje się tym firma PR albo własny dział PR.

— Wiele zarządów wciąż uważa, że bezpośrednio wpływają na wyniki firmy, a w rzeczywistości tylko je kontrolują. Dlatego coraz więcej światowych koncernów wymienia zarządy na „wpływające” — dodaje Wojciech Kurda. Jak zatem doskonalić komunikację? W większości firm najlepsze rezultaty przynosi odpowiednie wspieranie menedżerów i stwarzanie klimatu otwartości.

— Pomocne mogą być szkolenia, ale pod warunkiem, że nie są kolejnym treningiem umiejętności interpersonalnych, lecz pokazują zarządzającym sposoby na dobrą komunikację w zespole. Najważniejszy jest jednak przykład z góry — podsumowuje Wojciech Kurda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu