Z książeczek korzystają punkty firmowe

Magdalena Bieńkowska
opublikowano: 02-06-1999, 00:00

Z książeczek korzystają punkty firmowe

Książeczki rabatowe uzupełniają ofertę ogłoszeń

Aby zainteresować klienta wykorzystaniem rabatu czy zniżki trzeba sprawić, żeby ulotka nie trafiła od razu do kosza. Jednym ze sposobów jest drukowanie książeczek rabatowych.

Rabaty to jedna z form promocji handlowej. Zamieszczenie w prasie czy, tym bardziej, wydrukowanie pojedynczych ulotek zawierających odcinki rabatowe jest tanie i nieskomplikowane: wystarczy dać prasowe ogłoszenie lub zapłacić firmie poligraficznej za druk ulotek. Życie pokazało jednak, że rozwiązanie to nie jest najlepsze. Problem polega na tym, że większość ulotek ląduje w koszu. By tego uniknąć Business Services International (BSI) kumuluje rabaty od różnych firm w jednej wydawanej raz do roku książeczce. Na razie skorzystały z tego kina, salony fryzjerskie, markowe sklepy. Ograniczenie do punktów firmowych nie jest przypadkowe.

— Wszelkie kupony dzielą się na dwie kategorie. Te obsługujące markowe punkty sprzedaży czy usług oraz kupony producenckie obsługujące marki konkretnych produktów, które można znaleźć w wielu różnych sklepach. Kiedyś wydawaliśmy także kupony producenckie, ale to przestało się opłacać — mówi Toby Beck, szef Business Services International.

Namówienie do współpracy zarówno producenta towaru, np. konserwowanych warzyw, jak i pośrednika, najczęściej supermarketu, musi być bardziej kosztowne od obsługi firmowych punktów. W drugim przypadku skraca się droga, jaką pokonują pieniądze skuszonego rabatem klienta.

Niezadowoleni

W książeczce znalazła się m.in. oferta 20-proc. rabatu na usługi sieci salonów fryzjerskich Jean Louis David. Według wstępnych szacunków Bożeny Trzaskowskiej z dyrekcji sieci salonów, tylko około 30 proc. kuponów wróciło do firmy.

— Naszą ofertę zamieściliśmy w tej książeczce na próbę ale nie wypadła ona zadowalająco. Teraz postawimy raczej na mailing bezadresowy — opowiada Bożena Trzaskowska.

Tymczasem wydawcy książeczki liczą na efekt psychologiczny. Mają nadzieję, że przechodzień obdarowany na ulicy całą broszurą kuponów nie wyrzuci jej od razu do śmietnika, lecz choćby z czystej ciekawości zabierze do domu, by tam ją spokojnie przejrzeć w poszukiwaniu czegoś dla siebie.

Na podobnej zasadzie funkcjonują kupony rabatowe zamieszczane na ostatnich stronach książki telefonicznej „Panorama Firm”. Zapewnia ona kuponom rabatowym pewniejsze przetrwanie niż niewielka książeczka wydawana przez BSI. Oprócz tego żadne wydawnictwo nie trafia do tak szerokiego kręgu odbiorców jak książka telefoniczna. Jest jednak i druga strona medalu. Siłą małych pakietów-książeczek jest postawienie na precyzyjnie określonego adresata. Dobrze jest gdy potencjalni konsumenci stanowią grupę, do której łatwo jest dotrzeć.

— Na razie polski rynek usług rabatowych jest płytki. W USA wyspecjalizowane wydawnictwa teleadresowe zamieszczające kupony rabatowe mają się nieźle. Możliwe, że także u nas za kilka lat powstanie więcej firm oferujących niewielkie wąsko adresowane pakiety rabatowe — ocenia Piotr Omelan z Panoramy Firm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Bieńkowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Z książeczek korzystają punkty firmowe