Z mozołem, ale jednak w górę

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-08-11 00:00

ING BSK w końcu ma wzrost kredytów korporacyjnych, rośnie też w detalu — choć bez fajerwerków.

Giełdowy ING BSK zarobił w pierwszym półroczu 332,1 mln zł. To o 28,6 proc. więcej niż przed rokiem.

— Osiągamy dobre wyniki z bankowości detalicznej, choć brak oferty kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich powoduje, że nie rośniemy tak szybko jak inne banki. Pozytywne trendy widać też na rynku kredytów dla przedsiębiorstw — mówi Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK.

Tłumaczy, że bank na ścieżkę wzrostu kredytów powrócił już na stałe.

— Kolejny kwartał z rzędu widać w wynikach ING BSK pozytywny wpływ odpisów rozwiązanych rezerw, ale to nie będzie trwało wiecznie. Nastąpiła lekka poprawa w detalu, ale dzięki PTE i funduszom. Ogółem wyniki są dobre, ale bez rewelacji — ocenia Andrzej Powierża, analityk BDM PKO BP.

ING BSK zaliczył wzrost udziału w rynku kredytów dla firm — w porównaniu z końcem 2005 r. o 0,4 proc. — do 5,48 proc. Natomiast lekko spada udział banku w depozytach przedsiębiorstw.

— W bankowości korporacyjnej współpraca ze spółkami grupy nie rozwija się tak, jak byśmy chcieli — szczególnie z ING Tease i ING Car Tease. Nieco lepiej jest w przypadku sprzedaży przez oddziały banku oferty faktoringowej, choć też nie tak, jak byśmy tego oczekiwali. Śląski Bank Hipoteczny po restrukturyzacji powoli zaczyna działać — tłumaczy Brunon Bartkiewicz.

W bankowości detalicznej bank zmienia strukturę oszczędności. Powoli zmniejsza się portfel rachunków terminowych, a rośnie funduszy. Spółka stawia także na rozwój kredytów hipotecznych — od połowy ubiegłego roku jej portfel wzrósł o 2,7 raza — do 350,7 mln zł. W przeciwieństwie do konkurencji, ING BSK nie zamierza być aktywnym graczem na rynku consumer finance. Twierdzi, że na to trzeba innej sieci sprzedaży i innych klientów, więc nawet budowana właśnie sieć placówek franczyzowych nie będzie aktywnie walczyć o ten rynek.