Z połamanym drewnem Lasy są…. w lesie

Surowiec z wiatrołomów kiepsko się sprzedaje — zdaniem branży drzewnej, z powodu ceny. Lasy Państwowe nie widzą problemu

Lasy Państwowe (LP) próbują sprzedać to, co pozostawiły po sobie wichury. Zdaniem Bogdana Czemki, dyrektora Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD), źle się do tego zabrały, więc idzie im fatalnie.

Zobacz więcej

LEŻĄCE LASY: Po sierpniowych wiatrołomach w polskich lasach zostały miliony metrów sześciennych drewna. Jego sprzedaż idzie powoli i — zdaniem przedstawicieli branży — może się przeciągnąć nawet do 2019 r. Fot.Zbigniew Komorowski-FORUM.6

— Lasy wystawiły najpierw na sprzedaż blisko 1,7 mln m sześc. drewna z tegorocznych wiatrołomów, z czego nabywcy kupili początkowo tylko 300 tys. m sześc., a w tzw. dogrywce jeszcze 65 tys. m sześc. Teraz LP próbują sprzedać pozostałe około 1,2 mln m sześc. — informuje Bogdan Czemko. LP operują tymi samymi danymi liczbowymi. Interpretują je jednak zgoła odmiennie.

— Nie mamy żadnych problemów ze sprzedażą drewna poklęskowego — zapewnia Anna Malinowska, rzeczniczka prasowa firmy. Jak twierdzi, z 3 mln m sześć. surowca z wiatrołomów, jaki zostanie pozyskany jeszcze w tym roku, około połowy LP sprzedały odbiorcom w ramach wcześniej zawartych umów. Dodatkowo w ramach puli rozwojowej [prawo nabycia mają tylko podmioty, które wcześniej zgłosiły inwestycje — red.] i na aukcjach wystawiono na sprzedaż 1,7 mln m sześc., z czego sprzedano niespełna 400 tys. m sześc.

— Niedawno wystawiliśmy pozostałe 1,25 mln m sześc. Nie można więc mówić, że drewno się nie sprzedaje, bo sprzedaż jeszcze się nie zakończyła. Plotki o rzekomych trudnościach są próbą nacisku na Lasy Państwowe, aby obniżyły cenę — mówi Anna Malinowska. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nabywców znalazło zaledwie 44 tys. m sześc., czyli 3,5 proc.

Kiepskie, drogie…

O braku chętnych na drewno z połamanych przez wichury lasów mówi Jędrzej Kasprzak, wiceszef Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce (SPPD). Firma Swiss Krono, w której odpowiada za zakup surowca, również nie była nim zainteresowana.

— Moglibyśmy rozważyć zakup takiego drewna w przyszłym roku, jeśli cena byłaby atrakcyjna. Na ten rok mamy już zapewnione dostawy z Lasów Państwowych i innych źródeł — wyjaśnia Jędrzej Kasprzak. Jego zdaniem, obecna oferta cenowa LP nie jest atrakcyjna, co jest głównym — choć niejedynym — powodem małego popytu.

— Choć surowiec jest połamany i nadaje się tylko do niektórych zastosowań, Lasy Państwowe proponują cenę na poziomie pełnowartościowego drewna. Właśnie dlatego nabywców jest bardzo niewielu — mówi Bogdan Czemko. Anna Malinowska przyznaje, że cena części surowca z wiatrołomów była taka jak pełnowartościowego drewna. Tymczasem drewno pochodzące z drzew powalonych przez wiatr z powodu powstałych uszkodzeń nie może być wykorzystywane ani do produkcji mebli, ani jako materiał konstrukcyjny. Surowiec dyskwalifikują spękania, które czasami można zauważyć dopiero podczas obróbki. Taki materiał nadaje się najwyżej na palety przemysłowe, ewentualnie na deski szalunkowe. Można też z niego produkować płyty wiórowe (wykorzystywane np. w meblarstwie) i papier oraz wykorzystywać jako paliwo. Zdaniem Bogdana Czemki, dużym błędem było też zaoferowanie surowca w puli rozwojowej. Lokalne firmy, które byłyby naturalnymi odbiorcami takiego drewna, zostały praktycznie wyłączone z grona kupujących, bo nie zgłaszały inwestycji. — Sprzedaż mogłoby przyspieszyć wystawienie surowca na aukcjach internetowych z odpowiednio niską ceną wyjściową — uważa Jędrzej Kasprzak.

…i w środku lasu

Problem, którego według LP nie ma, zdaniem Bogdana Czemki, będzie narastał. Na razie na sprzedaż wystawiono najwyżej kilkanaście procent pozostałości po letnich wichurach.

— Początkowo mówiło się, że będzie to około 7,5 mln m sześc., potem — że około 10 mln m sześc., a teraz pojawiają się sygnały, że w grę wchodzi nawet 15-16 mln m sześc. — twierdzi szef PIGPD. Dodatkowy kłopot może polegać na tym, że większość drzew powalonych przez wichury znajduje się w trudno dostępnym terenie, gdzie nie ma dróg. Zanim maszyny dotrą do surowca, minie wiele miesięcy, a przez ten czas drewno będzie narażone na działanie czynników atmosferycznych, co odbije się na jego jakości i przydatności gospodarczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Z połamanym drewnem Lasy są…. w lesie