Z rynku biurowegopowiało chłodem

Emil Górecki
opublikowano: 19-10-2011, 00:00

Tempo wynajmowania biurowców wyhamowało, choć przybywa ich niewiele. Brokerzy boją się czarnowidztwa

Od stycznia do września przybyło w Polsce 140 tys. mkw. biur. To mniej niż połowa z tego, co oddano w tym samym okresie 2010 r. Wówczas w sześciu największych aglomeracjach podaż biur wzrosła o 322 tys. mkw. — wyliczyli agenci Jones Lang LaSalle (JLL).

— To drugi najniższy wynik od 12 lat. Przez cały rok w Warszawie deweloperzy oddadzą 130 tys. mkw. Optymizm jest jednak duży, trwa budowa 900 tys. mkw. biur, a wiele z nich jest jeszcze niewynajętych, spekulacyjnych. Jednocześnie prawie wszędzie spada współczynnik wolnej powierzchni — mówi Mateusz Polkowski z JLL.

Biura w Polsce to głównie Warszawa, na którą przypada 65 proc. całej powierzchni. Współczynnik wolnej powierzchni utrzymywał się tu na dość niskim poziomie i w szczycie wyniósł 7,3 proc. Teraz spadł do 6,7 proc. Popyt był stabilny, a spadek cen najmu w kryzysie nie był bardzo dotkliwy. W trzech pierwszych kwartałach 2011 r. przybyło tu 88 tys. mkw. — o ponad 40 proc. mniej niż w pierwszych trzech kwartałach 2010 r. Od początku roku wynajęto w stolicy 440 tys. mkw. biur.

— Deweloperzy liczyli na to, że w dołku podażowym stabilny popyt pozwoli uzyskać wyższe stawki. Niestety, od sierpnia wielu najemców wstrzymuje decyzje o ekspansji, a inwestorzy — jeśli to tylko możliwe — starają się opóźniać oddanie do użytku swoich projektów o rok i więcej — mówi Jacek Luzar, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu dewelopera parku biurowego Poleczki Business Park, austriackiej firmy UBM.

Jarosław Zagórski, dyrektor ds. rozwoju biznesu Ghelamco, największego dewelopera biurowego w Warszawie, nie widzi symptomów spowolnienia w najmie, bo panika na rynkach finansowych nie przenosi się na realną działalność gospodarczą.

— Ale jeśli sytuacja się nie uspokoi, to grozi nam, że banki znów przestaną pożyczać i powtórzy się scenariusz sprzed trzech lat — mówi Jarosław Zagórski.

Daniel Bienias, który reprezentuje najemców biurowych w agencji CB Richard Ellis, uspokaja: Polska to silny rynek, i nawet jeśli będzie powtórka z kryzysu, powinna sobie poradzić, bo jest tańsza. To zachęca zwłaszcza sektor BPO i centra usług.

— W III kwartale rzeczywiście tempo najmu biur spadło, ale w IV jest tradycyjnie wyższe. Dlatego ze snuciem prognoz trzeba się wstrzymać do początku 2012 r. — radzi.

Zauważa również pierwsze symptomy spowolnienia, ale dotyczą one najmu dużych biur — szczególnie w branży finansowej, która w 2008 r. ucierpiała najbardziej.

Analitycy JLL spodziewają się lekkich zwyżek czynszu w Warszawie, we Wrocławiu i w Krakowie oraz stabilizacji w pozostałych miastach. UBM za metr powierzchni w pierwszym etapie swojego parku biurowego w stolicy (został oddany w marcu 2010 r.) chce 14 EUR, a w drugim (oddanie w maju 2012 r.) — 15 EUR.

— Jesteśmy jednak bardziej skłonni do negocjacji — mówi Jacek Luzar.

W innych dużych miastach podaż biur jest również mniejsza niż przed rokiem i w najlepszym razie (w Krakowie i Trójmieście) sięga połowy zeszłorocznej. Od początku roku w Poznaniu przybyło tylko 4 tys. mkw., w Katowicach — 4,8 tys. mkw., a w Łodzi, która jest uznawana za najsłabszy rynek (ma 17,5 proc. gotowych, pustych biur), nie oddano do użytku ani metra powierzchni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu