Z unijnej kasy wzięliśmy 4,8 mld zł

MILO
opublikowano: 21-07-2009, 00:00

Z Brukseli wzięliśmy w tym

Z Brukseli wzięliśmy w tym

roku mniej niż jedną trzecią

z puli, o której mówił

premier Tusk.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego podało najświeższe dane o wykorzystaniu pieniędzy z funduszy unijnych. Jeszcze w styczniu Krzysztof Hetman, wiceminister, zapowiadał, że w tym roku Polska wyda z kasy Brukseli 16,8 mld zł z puli środków na lata 2007 — 13. To samo potwierdził premier Donald Tusk w sejmowym wystąpieniu poświęconym kryzysowi. Do dzisiaj wykorzystaliśmy jednak tylko 4,8 mld zł.

— Te 4,8 mld zł to zaledwie 28,5 proc. zaplanowanej na ten rok refundacji z UE. Aby do budżetu państwa wpłynęło 16,8 mld zł, wartość kwalifikowanych wydatków beneficjentów musiałaby być obecnie wielokrotnie większa — ocenia Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych PKPP Lewiatan.

Jej zdaniem, ze względów chociażby na wąskie gardła związane z oceną formalną i merytoryczna wniosków o dofinansowanie i wniosków o płatność — rządowi będzie bardzo trudno zrealizować zapowiedzi.

— Pozostaje także problem zdolności budżetu państwa do finansowania wniosków — twierdzi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Na szczęście rośnie liczba poprawnie wypełnionych wniosków, które czekają na rozpatrzenie — do wczoraj złożono ich 73,7 tys. na kwotę dofinansowania (zarówno środki unijne, jak i środki krajowe) przekraczającą 154 mld zł.

Grażyna Gęsicka, była minister rozwoju regionalnego, obecnie posłanka PiS

Nie ma szans na wydanie pieniędzy, o których mówił premier Tusk. Pieniądze z Brukseli napływają po kilku miesiącach od daty wysłania dokumentacji inwestycji. Do końca września rząd musiałby więc mieć zawarte umowy na prawie 17 mld zł, a ma na niecałe 5. Robi się coraz większy rozziew pomiędzy złożonymi wnioskami o fundusze unijne a podpisanymi umowami. Administracja się po prostu zatyka i nie daje rady obrabiać roboty papierkowej. W dużej mierze dlatego, że są ogromne kłopoty z zawieraniem umów na duże, strategiczne inwestycje, na które idą naprawdę duże fundusze z Brukseli. Średnia wartość zawartej umowy wynosi troszkę powyżej 2 mln zł — to są niewielkie kwoty. Z danych ministerstwa wynika więc, że rząd ma ogromny problem z budową dróg i inwestycjami środowiskowymi. Mamy tu pogłębiający się chaos, który mogliśmy obserwować choćby przy przetargach na budowę autostrady A2 z Łodzi do Warszawy.

Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego

Wszystkie zapowiadane przez nas wydatki zostaną zrealizowane. Jesteśmy spokojni o wynik na koniec roku, bo widzimy, jak dużo jest złożonych wniosków. Ich liczba stale zresztą rośnie. Co prawda na razie zawarliśmy umowy na 4,8 mld zł — certyfikaty na taką kwotę wysłaliśmy do Brukseli — ale w już złożonych wnioskach aplikuje się o co najmniej 7 mld zł. Jest jeszcze przed nami cały czwarty kwartał, który będzie na pewno dobry. Jesienią mamy w planach rozpisanie wielu konkursów. Razem będzie to więc co najmniej te 16,8 mld zł, czyli tyle, ile zapowiadaliśmy na początku roku. Zaryzykuję i powiem, że z Brukseli do Polski wróci w tym roku około 20 mld zł. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie realizujemy dużych projektów drogowych. Z programu Infrastruktura i Środowisko zawarliśmy umowy na S7 Grójec — Białobrzegi o wartości całkowitej 584 mln zł, dofinansowanie z UE 470 mln zł, czy S3 Szczecin — Gorzów Wielkopolski o wartości 2,276 mld zł, dofinansowanie z UE 1,700 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MILO

Polecane