Za 10 lat nie będzie już kart

Klient chce mieć wybór, więc musimy być wszędzie tam, gdzie dzieją się istotne rzeczy — mówi Michael Miebach, globalny szef produktu Mastercarda

„Puls Biznesu”: Jeśli chodzi o przyszłość płatności, pewne jest tylko to, że nic nie jest pewne. Nawet pozycja firm tak zakorzenionych na tym rynku jak Mastercard i Visa nie jest pewna, chociażby w związku z pracami nad wykorzystaniem technologii blockchain do płatności.

Zobacz więcej

MRUGAJĄC DO ROBOTA: W przyszłości będziemy płacić mrugnięciem oka, ale fundamentem płatności pozostanie bezpieczeństwo. Już dziś sztuczna inteligencja, dzięki big data, jest w stanie w czasie rzeczywistym ustalić tożsamość użytkownika, np. po sposobie trzymania telefonu — mówi Michael Miebach, szef produktu Mastercarda. Fot. Bartek Syta

Michael Miebach, globalny szef produktu Mastercard: W ciągu minionych pięciu lat na rynku płatności zmieniło się więcej niż przez ostatnie 50 lat. W Warszawie mogę kupić bilet smartfonem, w londyńskim metrze płacę za przejazd zbliżeniową kartą debetową. Pięć lat temu trudno było to sobie wyobrazić.

Z drugiej strony, technologia zmienia się tak szybko, że w nowym warszawskim metrze nie można zapłacić za bilet zbliżeniowo.

Świat zmienia się niesamowicie szybko. Dzisiaj mogę wysłać pieniądze z telefonu w dowolne miejsce na globie, a jeszcze pięć lat temu elektroniczne transakcje transgraniczne były nie do pomyślenia.

Niedawno, w ramach messengera, wdrożyliśmy chatbota, który umożliwia kupno kanapki w Subwayu. Jeszcze więcej zmian czeka nas w ciągu następnych pięciu lat. Trudno jednak przewidzieć, w jakim kierunku pójdą. Będziemy używać różnych urządzeń do realizacji płatności, rozwinie się internet rzeczy z miliardami połączonych urządzeń. Na pewno będzie znikać z obiegu gotówka i, jak sądzę, w ciągu 10 lat z użycia wyjdą też karty.

Ostatnie kilka lat to czas niesłychanej aktywności Visy i Mastercarda, które inwestują w rozmaite przedsięwzięcia, start-upy, wchodzą w partnerstwa. Przykłady to ostatnia umowa o współpracy Visy z Paypalem czy kupno Vocalinka przez Mastercarda.

Przez ostatnie 50 lat zajmowaliśmy się jednym: rozliczaniem transakcji kartowych w modelu, jaki stworzyliśmy. Trendy rynkowe bardzo się jednak zmieniają — tak samo jak sposoby płatności, technologie i regulacje. Klienci chcą mieć wybór i sądzę, że w przyszłości płatności będą definiowane właśnie przez wybór, dlatego musimy być obecni wszędzie tam, gdzie dzieją się istotne rzeczy. Chcesz zapłacić kartą — płacisz kartą, przelewem — wysyłasz przelew. Docelowo Mastercard nie będzie wyłącznie organizacją kartową, ale firmą obsługującą wszystkie rodzaje płatności.

Patrzymy na rynek, szukając miejsc z potencjałem wzrostu. Obrót kartowy na całym świecie rośnie bardzo gwałtownie, co nas bardzo cieszy, ale jest też ogromny rynek płatności realizowanych przelewem z konta. W związku z rozwojem technologii, przelewów natychmiastowych, ten rodzaj płatności jest coraz częściej wybierany przez klienta.

Czyli kupno Vocalinka to pierwszy krok na nowym dla was rynku?

Wierzymy w ogromny potencjał płatności realizowanych z rachunku. Obecnie 50 proc. płatności detalicznych na świecie odbywa się w ten sposób. To więcej niż przy użyciu kart. Dlatego musimy być dostawcą płatności natychmiastowych, a Vocalink otwiera nam drogę do tego rynku. W Wielkiej Brytanii pozwala nam zająć strategiczną pozycję, gdyż obsługuje 90 proc. płatności. Ponadto dostarcza infrastrukturę w Singapurze, Tajlandii, USA, Szwecji. To dobry start. Mastercard ma biura w 60 krajach. Chcemy zaoferować technologię i know-how Vocalinka na całym świecie.

Czy w Polsce, gdzie działa KIR, będzie to możliwe?

Jestem w Polsce od 24 godzin. Już wcześniej czytałem, że jest to innowacyjny rynek. Dobę od przylotu wiem, że jest to bardzo innowacyjny rynek. Po rozmowach z bankami i partnerami wiem też, że jest ogromny potencjał do współpracy w segmencie przelewów natychmiastowych w kontekście m.in. big data czy działań antyfraudowych, gdzie mamy duże kompetencje.

Na świecie oferujecie klientom superinnowacyjne rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji, jak Decision Inteligence, ale też — w Indiach — płatności QR kodem, czyli technologię już dzisiaj niespecjalnie nową.

Ważne jest zrozumienie kontekstu. Rząd indyjski, podobnie jak polski, walczy z obrotem gotówkowym. Płatności elektroniczne nie mogą jednak rozwijać się bez sieci terminali. Pamiętajmy, że w przypadku Indii mówimy o kraju z przeszło 1,2 mld ludzi. Budowanie infrastruktury do akceptacji kart byłoby niezwykle kosztowne, a mamy do czynienia z rynkiem zdominowanym przez płatności niskokwotowe. QR stanowi rozwiązanie tego problemu. Wierzymy w lokalne rozwiązania, czego przykładem jest Polska, gdzie wystartowaliśmy z płatnościami zbliżeniowymi i teraz, korzystając ze zdobytych tu doświadczeń, możemy rozwijać tę technologię na całym świecie. Największym wyzwaniem dla Mastercarda, firmy operującej w ponad 200 krajach, jest identyfikacja lokalnych projektów, które będzie można skalować na innych rynkach. To jest m.in. moja rola. Jesteśmy równocześnie inkubatorem i akceleratorem rozwiązań biznesowych.

Co będzie następnym „big thing” w płatnościach?

Widzimy wzrost znaczenia płatności przelewami, o czym już wspomniałem. Karta wciąż pozostaje ważnym narzędziem płatniczym. Będzie w coraz większym stopniu „digitalizowana”, ale dopóki gotówka jest w obrocie, plastikowa karta też będzie.

W przyszłości będziemy płacić mrugnięciem oka, jednak sposób ma wtórne znaczenie. Fundamentem płatności zawsze było bezpieczeństwo. W cyfrowym świecie jeszcze bardziej zyskują one na znaczeniu. Inwestujemy mnóstwo pieniędzy w tych obszarach. W ostatnich dwóch, trzech latach koncentrowaliśmy się na technologiach antyfraudowych, próbując poznać charakterystyczne cechy użytkownika, aby móc stwierdzić, czy to rzeczywiście on realizuje płatność. Teraz jesteśmy w stanie w czasie rzeczywistym przeprowadzić ocenę konkretnej transakcji pod kątem potwierdzenia tożsamości zlecającego płatność. Jest to możliwe dzięki sztucznej inteligencji, która bada nie tylko szczegółowe parametry transakcji, ale sprawdza charakterystyczne cechy użytkownika, np. jak trzyma telefon, w celu jego identyfikacji i zatwierdzenia transakcji. Big data pozwala na stworzenie takiego wzorca. Oczywiście na koniec to bank decyduje, czy transakcja ma być zrealizowana. Sztuczna inteligencja spełnia pomocniczą rolę, ma jednak zdolność uczenia się i doskonalenia umiejętności.

Na poprzednim stanowisku zarządzał pan biznesem na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Jakie doświadczenia wyniósł pan z tej pracy?

Rynki wschodzące mają możliwość skorzystania z dobrodziejstw żabiego skoku, jeśli chodzi o zastosowanie technologii. Nasz biznes w Afryce szybko rośnie, bo często działamy w środowisku bez infrastruktury,bez systemu bankowego, ale płatności mobilne rosną tutaj jak nigdzie na świecie. Tak jest np. w Kenii. Stosowane rozwiązania są proste, intuicyjne, a więc łatwe w obsłudze, dostosowane do smartfonów i telefonów starszych generacji. Możemy nauczyć się mnóstwa rzeczy na tych rynkach i stosować te rozwiązania na całym świecie, np. w zakresie inkluzji osób pozbawionych dostępu do usług finansowych. Spójrzmy na Bliski Wchód, na Egipt, gdzie rząd postanowił stworzyć transparentny system płatniczy. Pracujemy wspólnie z administracją nad powiązaniem metod identyfikacji z dowodami tożsamości. Lekcja wyniesiona z tego projektu będzie przydatna na całym świecie — być może także w Polsce, gdzie rząd również pracuje nad elektronicznym dowodem osobistym. Biznesem bardzo istotnym na Bliskim Wschodzie są też karty premium dla zamożnych klientów, które pozwalają zrealizować niemal każde życzenie użytkownika, np. dostarczyć luksusowy sportowy samochód na przegląd do Londynu. Konsjerż zamawia wtedy samolot. Mówię to, żeby pokazać, że tylko doskonały poziom usług pozwala na prowadzenie biznesu w segmencie klientów o najróżniejszych oczekiwaniach i potrzebach.

O ile pamiętam, na Bliskim Wchodzie wydaliście kartę z kompasem wskazującym Mekkę.

To projekt, w którym uczestniczyłem, rzeczywiście bardzo ciekawy. Pracowaliśmy dla banku islamskiego w Abu-Dabi, który zapytał, jaki innowacyjny produkt możemy im zaoferować. Trzeba pamiętać, że to instytucja z mocno konserwatywnymi klientami. Wymyśliliśmy wbudowany w kartę kompas, który wskazywał Mekkę, czyli kierunek, w którym muzułmanin powinien zwracać się podczas modlitwy. Sam emir pojawił się na premierze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Za 10 lat nie będzie już kart