Za 5 lat wolna energia w UE
Liberalizacja rynku napotyka nieprzewidziane przeszkody
TWARDA RĘKA: Mario Monti, komisarz UE ds. konkurencji, znany jest ze swojego nieufnego podejścia do wszystkich megafuzji. fot. ARC
Nie wszystkim firmom wyszła na dobre liberalizacja rynku energii w Unii Europejskiej. Spadek cen odbił się na wynikach koncernów. W efekcie zwiększa się liczba fuzji, co niepokoi unijne władze.
Wprowadzona w lutym 1999 roku dyrektywa zobowiązała państwa „piętnastki” (oprócz Grecji, Irlandii i Belgii) do otwarcia dla konkurencji przynajmniej 25 proc. rynku energii. W niektórych państwach spowodowało to spadek cen energii nawet o 40 proc., co zaowocowało szeregiem fuzji i przejęć.
Konsolidacja branży
Prawie 20 mld USD (82 mld zł) wydały w1999 roku europejskie koncerny energetyczne na zagraniczne akwizycje. W ostatnich miesiącach cztery największe niemieckie koncerny energetyczne ogłosiły plany fuzji. RWE zamierza przejąć mniejszą spółkę VEW, zaś Veba jest w trakcie łączenia się z Viag. Dwie nowe grupy już ogłosiły plany pozbywania się udziałów w swoich spółkach spoza branży, by mieć więcej kapitału na dalsze akwizycje. W tym tygodniu amerykański Texas Utilities Company złożył ofertę kupna hiszpańskiej spółce energetycznej Hidroelectrica.
— Przewiduję dalszy proces konsolidacji w branży energetycznej, i to nie tylko na krajowych rynkach, ale w całej Europie — uważa Chris Rowland, analityk Merrill Lynch.
Przedsiębiorcy obawiają się, że w niektórych regionach może dojść do sytuacji, kiedy odbiorcy energii będą mieli do wyboru państwowego eks-monopolistę lub prywatny megakoncern.
Kosztowny wybór
Urzędy antymonopolowe UE nie są zachwycone konsolidacją. Fuzje nie będą szkodziły konkurencji tylko wówczas, jeżeli megakoncerny zapewnią swobodny dostęp do sieci przesyłowych trzeciej stronie. Nie zawsze jest to przestrzegane.
W Niemczech około 20 proc. użytkowników energii może wybrać, od kogo chce ją otrzymywać. Zmiana dostawcy jest jednak bardzo kosztowna.
Niechętni zmianom
Liberalizacji rynku energii najbardziej opierają się Luksemburg i Francja, która obawia się o utratę pozycji państwowego monopolisty — Electricite de France. Opieszałość Paryża rozgniewała innych członków UE do tego stopnia, że część z nich (Holandia, Niemcy i Wielka Brytania) zablokowała import energii (od pewnego poziomu) z Francji na własne rynki. Posunięcie to, chociaż zgodne z prawem unijnym, jest sprzeczne z ideą liberalizacji. To z kolei mocno zaniepokoiło władze unijne.
Jeden rynek
W tym roku rynek dla zagranicznych inwestorów otworzą także Irlandia i Belgia, natomiast Grecja ma czas do lutego 2001 roku.
Romano Prodi, przewodniczący Komisji Europejskiej, chce, by w ciągu 5 lat doszło do całkowitej liberalizacji rynku energii. W ubiegłym tygodniu dziesięć państw należących do UE powołało paneuropejską organizację, która ma promować rozwój rynku gazu i energii na kontynencie.
— Głównym zadaniem na najbliższe lata jest stworzenie jednego rynku energii i gazu, zamiast 15 oddzielnych, zliberalizowanych rynków — zapowiedział Loyola de Palacio, komisarz UE ds. energii i transportu.