Za 50 tysięcy pranie, za 100 tysięcy - internet

Rafał Kerger
15-02-2006, 00:00

Zarabiasz na usługach, chciałbyś się rozwijać, ale nie masz sensownego pomysłu? Aleksander Włodzimierz też miał taki problem.

Aleksander Włodzimierz od kilku lat zajmuje się pośrednictwem kredytowym dla osób prywatnych w Turku w byłym woj. konińskim.

— Ten biznes już sam się nakręca. Chciałbym zająć się czymś nowym. Nie wiem tylko, czy rozwijać się w tym samym kierunku, czy może równolegle zająć się inną branżą. Wiem jedno — chcę zostać w usługach — mówi biznesmen.

Siła w usługach

Aleksander Włodzimierz wie też, że w rozwiniętych gospodarkach największą siłą są usługodawcy. Szanse mają wszyscy, bo na inwestycje w usługi nie zawsze potrzeba wielkich pieniędzy — bardziej liczy się pomysł.

Skąd go wziąć? Czytać gazety biznesowe i badania trendów rynkowych. Sprawdzać, czego nie ma u nas, a chwyciło u sąsiadów — Niemców, Czechów czy Słowaków. Najbardziej liczy się jednak głowa.

— Wczoraj wieczorem usiadłem z żoną przy kieliszku wina i wymyśliłem piętnaście niskonakładowych biznesów — żartuje Witold Hruzewicz, partner w firmie doradztwa strategicznego i corporate finance Azimutus Associates.

To między innymi jego pytaliśmy, w jakie usługi by zainwestował, gdyby miał 50, 150 tysięcy lub milion złotych, a w jakie, gdyby był Aleksandrem Włodzimierzem.

Jeśli masz 50 tysięcy

— Gdybym dziś chciał założyć firmę i dysponował kapitałem do 50 tys. zł, to pomyślałbym o potrzebach mojej najbliższej społeczności — wskazuje Sławomir Majman, prezes Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce i szef Biura Reklamy, ogólnopolskiego organizatora targów.

Zarobić można na sprzątaniu, praniu i prasowaniu koszul, robieniu zakupów zleconych przez telefon, opiece nad dziećmi. W Polsce przybywa ludzi zapracowanych, ale dobrze zarabiających. Wolą zapłacić, byle się pozbyć codziennych obowiązków związanych z prowadzeniem domu.

— W Amsterdamie mój znajomy z powodzeniem prowadzi firmę, która zbiera w największych biurowcach koszule do prania i prasowania. Załatwia też za menedżerów wysyłkę i odbiór prywatnej poczty — opowiada Witold Hruzewicz.

— W Warszawie trudno znaleźć odpowiednią opiekunkę do dziecka. Zatrudniając dziesięć dyspozycyjnych pań, można konkurować z szarą strefą usług babysitterskich, bo w razie choroby lub urlopu jednej z niań można zapewnić zastępstwo — dorzuca Sławomir Majman.

Co jeszcze? Na przykład opieka i pomoc dla starszych. Społeczeństwo się starzeje, a pielęgniarki i salowe chętnie biorą dodatkowe zajęcie, bo mało zarabiają.

Na nie więcej niż 50 tys. zł nasi rozmówcy ocenili też koszty rozruchu firmy, która wykorzystuje doświadczenie i wiedzę twórcy, jeśli prowadzi on zarządzanie nieruchomościami, biuro rachunkowe, agencję PR lub reklamową.

Co można za 150 tysięcy

Jeśli masz 100 lub 150 tys. zł, to indagowani przez nas doradcy zgodnie podpowiadają: przyszłość ma sprzedaż internetowa.

— Wielkie domy towarowe już sprzedają artykuły spożywcze przez internet. Nie widzę powodu, dla którego nie mogłyby tego robić i mniejsze firmy — twierdzi Sławomir Majman.

Podobnie rzecz się ma z internetową sprzedażą specjalistyczną, np. dla wędkarzy, myśliwych czy narciarzy.

— Za 100 tysięcy można też zorganizować na przykład serwis SMS-owy — sprzedawać dzwonki, tapety do komórek, informacje o pogodzie, imprezach kulturalnych, repertuar teatrów i kin. Coraz więcej ludzi tego potrzebuje — podpowiada Jacek Byrt, drugi z partnerów w Azimutus.

Warto myśleć o dziedzinach, które się szybko rozwijają. Dla przykładu — call center do wynajęcia czy lokalna firma kurierska na konkretnych trasach (kurier z rowerem zabiera do pociągu na trasie Poznań-Warszawa 10 przesyłek i już zarabiamy).

A jeśli brak ci pomysłu lub boisz się ryzyka, rozwiązaniem może być wejście do sieci franczyzowej. Uwaga jednak — prowadzenie na tej zasadzie restauracji, salonów sieci komórkowych czy punktów sprzedaży usług finansowych nie jest jednak tak opłacalne jak własne przedsięwzięcie.

— Prowadzenie franczyzowej restauracji staje się lukratywne, gdy zatrudnimy w niej członków rodziny. Jako przedsiębiorcy konsumujemy tylko część zysku z franczyzowego biznesu, bo sporo zabiera sieć — tłumaczy Witold Hruzewicz.

Za milion na poważnie

Im większy masz kapitał, tym więcej możesz. Jakie widoki otwierają się przed tobą, jeśli masz milion złotych?

— O takiej sumie wypada rozmawiać bardzo poważnie, więc nie będę proponował niczego, czego nie sprawdziłem. Za takie pieniądze można zorganizować prężne biuro promocji targów i wystaw, urządzające sześć-siedem targów rocznie. Z doświadczenia wiem, że to działalność dająca niezłe dochody, w której można liczyć na stały, systematyczny wzrost. Przedsiębiorcy zawsze będą szukać kontaktów i klientów — uważa Sławomir Majman.

— Za milion można swobodnie kupić działającą firmę usługową. I warto to zrobić, choćby dlatego, że gdy sami rozwijamy nowe usługi, musimy czekać co najmniej dwa lata na zaznaczenie pozycji na rynku — zaznacza Jacek Byrt.

Milion pozwala nawet pokonać bariery wejścia w niektóre dyscypliny biznesu. Chcesz pośredniczyć w sprzedaży nieruchomości, a nie masz licencji? Kupujesz firmę z licencjonowanymi specjalistami i bez kursów jesteś w branży.

A co dla Aleksandra

No, dobrze, a co eksperci proponują Aleksandrowi Włodzimierzowi z Turku?

— Na jego miejscu skłaniałbym się ku pewnej ewolucji. Pole do rozwoju w swojej branży ma ograniczone, choćby dlatego, że banki z góry określają marże dla pośredników kredytowych. Zarobić więcej może wtedy, gdy rozwinie sieć placówek, a na to trzeba sporych pieniędzy — mówi Dariusz Karwacki, właściciel firmy doradczej Vilogic.

Jego zdaniem, kolejnym etapem mogłoby być doradztwo transakcyjne i kredytowe dla firm.

— Mógłby zostać lokalnym przedstawicielem brokera finansowego, nawiązać współpracę z firmami szukającymi wsparcia kapitałowego z funduszy private equity. Opracowywanie takich transakcji to bardzo interesujące wyzwanie — dodaje Dariusz Karwacki.

Jednak przed decyzją o rozszerzeniu usług Aleksander Włodzimierz, jak każdy, powinien odpowiedzieć sobie na pytania: czy ma odpowiednie kwalifikacje, doświadczenie i wystarczającą liczbę kontaktów do prowadzenia planowanego biznesu.

— W każdej nowej działalności warto zacząć od klienta. Jeśli znamy firmę, która szuka inwestora i jest gotowa płacić za pośrednictwo, to wcielamy się w rolę pośrednika. Inaczej nie rzucajmy się na głęboką wodę. Prowadząc doradztwo kredytowe, spróbujmy najpierw wykorzystać potencjał już obsługiwanych klientów — może oprócz kredytów potrzebują ubezpieczeń — radzi Jacek Byrt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Za 50 tysięcy pranie, za 100 tysięcy - internet