Za błędy się karze

Joanna Barańska
opublikowano: 2007-08-17 00:00

TFI Pioneer Pekao dostało karę. Niby nic wielkiego, 30 tys. zł, co to dla takiego towarzystwa. Ale chodzi o zasadę. Niech towarzystwo wie, że błędów się nie toleruje, nawet drobnych, o które pies z kulawą nogą nie pyta.

Towarzystwa inwestycyjne mają obowiązek publikować miesięczne, półroczne i roczne sprawozdania oraz prospekty informacyjne, a w nich wszelkie dane wpływające na ocenę ryzyka inwestycyjnego. Jest tych informacji trochę, a wśród nich tzw. wskaźnik WKC. Wyraża on stosunek kosztów do aktywów. Właśnie przy tym wskaźniku, przy jednym funduszu, pomylił się pracownik wprowadzający dane.

Kto kiedykolwiek wypełniał szablon z danymi, wie, jaka to żmudna i niszcząca szare komórki robota. I jak często wykorzystuje się przy tym

klawisze Ctrl + C oraz Ctrl + V.

Pracownik widocznie przekleił wskaźnik z innego funduszu i zapomniał poprawić. Miało być 1,2 proc., wyszło 0,3. I to tylko w wersji, którą powieszono na stronie internetowej TFI 15 maja 2005 r.

Wyszło nowe rozporządzenie, że prospekty informacyjne mają być uaktualnione na 15 maja. Mamy 24 fundusze. Druk prospektu trwa 4 tygodnie. W biurach obsługi klienta wyłożyliśmy skrót prospektu, aktualizacje na 15 maja oraz informacje o danych zmienionych. W wersji papierowej wszystko było w porządku. Naprawdę łatwiej ten wskaźnik zobaczyć w informacji o zmianie danych niż w jednolitej wersji całego prospektu, którą zresztą też udostępniliśmy, kiedy tylko stało się to możliwe. Obowiązku ujednolicania tekstu prospektu nie ma, jeśli podano wcześniej zaktualizowane dane. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby dotrzymać obowiązku informacyjnego — zaklinali się w sądzie przedstawiciele towarzystwa.

Błąd był tylko w jednolitej wersji internetowej. Sprostowano go natychmiast po wykryciu. Czyli w lutym 2006 r. — Czy sąd dobrze rozumie, że błąd wisiał tam przez dziewięć miesięcy? — nie dowierzał sąd. — Ano wisiał — przyznali cichutko przedstawiciele TFI — ale nikt przez ten czas nie pytał o WKC ani nie zgłaszał zastrzeżeń do prospektu. Po co więc kara?

Dla zasady?

Dla zasady, przyznał sąd. Elektroniczna wersja prospektu zawierała nieprawdziwą informację. Prospekt ma być prawdziwy i rzetelny. Sprostowanie błędu zaraz po zauważeniu może wpłynąć tylko na wymiar kary — brzmiał wyrok. Pracownikowi od wprowadzania danych pewnie się upiekło. Gdyby błąd wisiał dwa tygodnie czy miesiąc, mogłoby być różnie, ale po dziewięciu miesiącach nikt na pewno nie pamiętał, który to Iksiński odpowiadał za przeklepywanie wyników.

Joanna Barańska

[email protected]