ZA DWA TYGODNIE AMICA WYBIERZE INWESTORA

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2000-01-31 00:00

ZA DWA TYGODNIE AMICA WYBIERZE INWESTORA

Producent kuchni z Wronek razem z nowym partnerem zamierza zaatakować rosyjski rynek

NIE ROZUMIEM GIEŁDY: Nie zawsze rozumiem mechanizmy kierujące giełdą. Zdarza się, że po prezentacji dobrych wyników cena akcji, zamiast rosnąć, spada. Wolę z kursu akcji nie wyciągać wniosków, które miałyby wpłynąć na losy firmy — opowiada Wojciech Kaszyński, prezes Amiki Wronki. fot. G. Kawecki

Ubiegły rok był dla zwycięzcy naszego rankingu bardzo udany. Ale przyszłość firmy zdecyduje się w ciągu najbliższych dwóch tygodni, gdy zakończą się negocjacje z trzema inwestorami branżowymi: Electroluxem, General Electric i jedną z firm włoskich.

Wojciech Kaszyński, prezes Amiki z Wronek, największego w kraju producenta kuchni, ma wyraźną wizję rozwoju spółki: znaleźć inwestora, spłacić długi i ostro wejść na rynek wschodni. W ciągu 10 lat firma chce zwiększyć obroty o 150 proc. — do 2 mld zł.

Trzech muszkieterów

Negocjacje z trzema inwestorami skończą się w połowie lutego. Obok szwedzkiego Electroluxu oraz amerykańskiej General Electric zarząd rozmawia z jednym z dużych producentów włoskich. Wśród potencjalnych kandydatów znajdują się takie firmy, jak Merloni, Candy, De Longhi czy Ardo.

Wojciech Kaszyński zapewnia, że uzgadniane są już szczegóły kontraktu. Nie wyróżnia żadnej firmy, ale dodaje, że finansowo włoski oferent wydaje się najsłabszy.

Amica stawia twarde warunki. Inwestor może początkowo liczyć na 20-30 proc. akcji, a właściciele nie zamierzają oddać kontroli nad fabryką przed 2010 r. Propozycja amerykańskiego Whirlpoola, który w 1999 r. chciał przejąć firmę, została odrzucona na starcie.

— Po wejściu Whirlpoola Amica stałaby się jednym z wielu zakładów produkcyjnych, częścią koncernu. Zniknęłaby marka, zarząd, biuro konstrukcyjne, laboratorium, dział finansowy. 400 pracowników zostałoby bez pracy. Amerykanie chcieli zostawić siedem osób, które czuwałyby nad produkcją — mówi prezes.

Władze Amiki przyznają, że bały się wrogiego przejęcia, gdy w 1999 r. Bank Handlowy w Warszawie postanowił sprzedać jej akcje.

— Po dokupieniu odpowiedniego pakietu na giełdzie inwestor przejąłby władzę. Dopiero odkupienie akcji od Handlowego pod koniec grudnia dało nam swobodę działania i pozwoliło odetchnąć — twierdzi Wojciech Kaszyński.

Co dla inwestora

Bardziej niż samą spółkę inwestor kupi jej udziały w rynku i krajowe kontakty handlowe. Fabryka z Wronek spodziewa się jednak, że przynajmniej część sprzętu importowanego partner będzie sprzedawał w Polsce pod marką Amica. Krajowy producent potrzebuje inwestora, który uzupełni jego ofertę.

Zarząd liczy też, że inwestor spłaci kredyty, które firma zaciągnęła pod budowę fabryki pralek. Zakład ruszy w marcu. Z 300 mln zł jedną trzecią wyłożyła spółka, a resztę pożyczyły banki. Na Amice ciąży 150 mln zł zobowiązań krótkoterminowych i 200 mln zł długoterminowych.

Firma nie zamierza podzielić losu wrocławskiego Polaru, który kilka miesięcy temu kupiła włosko-francuska grupa Brandt.

— Ochrona marki na krajowym rynku jest najważniejsza. Fuzje branżowych firm nie zawsze dają założony efekt. Brandt wchodząc do Polaru obiecywał zachować lokalną markę. No i właściwie zachował, z tym że pod własnym szyldem Polar sprzedaje wyłącznie swoje produkty. Reszta sprzętu, który miał uzupełniać ofertę Polaru, jest wprowadzana na krajowy rynek pod marką Brandt —mówi Wojciech Kaszyński.

Według prezesa Amiki, Polar zaniedbał promocję jeszcze przed wejściem inwestora.

— Od 1996 r. udało nam się zająć drugie miejsce w produkcji lodówek. Polar nadal jest liderem, ale budował pozycję ponad 40 lat — podkreśla Wojciech Kaszyński.

Rynek europejski podzieliło pięciu potentatów: Merloni, Whirl- pool, Electrolux, Bosch, Siemens i General Electric. Pod ich bokiem działa ok. 50 firm AGD wielkością zbliżonych do Amiki. Żadna z nich nie jest jednak tak atrakcyjnie położona jak fabryka z Wronek.

Marsz na Wschód

Polska fabryka jest idealnym zapleczem dla każdego producenta chcącego eksportować do Rosji. Amica swobodniej porusza się na wschodnim rynku, może więc być dla zachodniej firmy przewodnikiem.

— Przez następnych 10 lat równolegle z rozwojem sprzedaży krajowej zamierzamy zwiększać eksport — przede wszystkim na dwa sąsiednie rynki: niemiecki i rosyjski. Rosja będzie atrakcyjna dopiero za kilka lat, ale to ogromny, chłonny rynek, którego nie wolno zaniedbać. Tylko w ciągu dwóch lat chcemy zwiększyć wartość eksportu do Rosji z 8,5 mln do 30 mln DEM (17-60 mln zł) — zaznacza Wojciech Kaszyński.

W następnej pięciolatce

Jeden z oferentów nie wyklucza sprzedaży sprzętu Amiki pod jej własną marką. Większość towaru — jak dotychczas — Amica będzie jednak dystrybuować pod obcym znakiem.

— Budowanie marki za granicą wiąże się z ogromnymi kosztami i przeważnie się nie opłaca. Polskie marki nie cieszą się tam zbyt dużą popularnością, mimo że jakość tych produktów jest podobna, bo obecnie wszyscy wytwórcy kupują komponenty u kilku tych samych dostawców — tłumaczy prezes.

Amica myśli również o rozbudowie fabryki kuchni. W ciągu 10 lat chciałaby zwiększyć produkcję swoich urządzeń do 2,5 mln sztuk.

Katarzyna Kozińska