Półtora miesiąca procedowania i jest już pewne, że zmienią się przepisy dotyczące wezwań na akcje. Prezydent podpisał wczoraj nowelizację ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych. Grupa posłów PiS z Piotrem Uścińskim na czele zgłosiła ten projekt 10 stycznia 2017 r., Sejm uchwalił go 26 stycznia. Teraz czeka go jeszcze dwutygodniowe vacatio legis. Nowelizacja sprowadza się do usunięcia art. 72 ustawy.

Zobowiązuje on do ogłoszenia wezwania każdego, kto w okresie krótszym niż 60 dni chciałby kupić akcje uprawniające do więcej niż 10 proc. ogólnej liczby głosów na WZA. Wezwanie jest też obowiązkiem tego, kto mając akcje uprawniające do co najmniej 33 proc. głosów, chciałby w ciągu roku dokupić kolejne papiery uprawniające do więcej niż 5 proc. głosów. I właśnie te regulacje mają zniknąć. „Obowiązek ogłaszania wezwania, o którym mowa w art. 72 ustawy o ofercie, został wprowadzony w czasie, gdy polski rynek kapitałowy znajdował się na innym poziomie rozwoju niż obecnie. Celem tego wezwania było uniemożliwienie skupowania w krótkim okresie czasu akcji spółki publicznej, w wyniku którego kurs akcji spółki zostałby ukształtowany w nienaturalny sposób. Wydaje się, że nie ma racjonalnych przesłanek dla zakazu nabywania znacznych pakietów akcji spółek publicznych w drodze transakcji zawieranych na rynku regulowanym. Rezygnacja z wezwania określonego w art. 72 ustawy o ofercie nie będzie równoznaczna z umożliwieniem „cichego” przejmowania kontroli nad spółkami publicznymi, bowiem na akcjonariuszach spoczywa obowiązek notyfikacyjny związany z nabywaniem znacznych pakietów akcji spółek publicznych” — uzasadniali twórcy projektu.
W praktyce rynkowej tzw. małe wezwania były rzadkie. Z punktu widzenia drobnych inwestorów wyglądały absurdalnie,a dla większych uciążliwe proceduralnie.
Gdy pojawia się podaż a dających kilka procent głos biuro maklerskie pracu dla chętnego do sprzed dzwoniło do większych ak nariuszy i przekazywało im informację. Jeśli któryś z n był zainteresowany, mogło okazać, że musiał ogłosić zwanie. Nie na sprzedaw pakiet, ale na znacznie wię Musiał więc przeprowa pewną procedurę forma i zagwarantować pienią na znacznie więcej akcji, chciałby kupić. Tymcza samo wezwanie mogło ogłoszone po mało atrak nej cenie, bo zbywca kilku centowego pakietu godzi z reguły na dyskonto. Gd akcje rzucił na rynek, to i zdołowałby kurs.
— Miałem tego typu przypadek w Polnej. Musiałem zrobić wezwanie do 66 proc., które było sztuką dla sztuki, bo wiadomo było, że szeroki rynek na nie odpowie. Biuro maklerskie zgłosiło mi za to kogoś, kto miał kilkuprocentowy pakiet i chciał go sprzedać — wspominał „PB” Zbigniew Jakubas, zaraz po pojawieniu się projektu. — Usunięcie tego przepisu nie powinno mieć złego wpływu na rynek. W określonych sytuacjach może nawet korzystnie wpłynąć na notowania spółek, bo zainteresowani kilkuprocentowymi pakietami nie będą musieli zwlekać z ich zakupem w formie normalnych transakcji giełdowych — komentował wtedy Piotr Cieślak, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.