Za mało szalup

Jacek Zalewski
13-02-2009, 00:00

Przypadające w tym roku 20-lecie Krajowej Izby Gospodarczej (KIG) nie jest jakimś jubileuszem szczególnym, wszak w Polsce wiele podmiotów i inicjatyw narodziło się w przełomowym roku 1989. Ale dokopanie się do korzeni polskiego samorządu gospodarczego w roku… 1809 to naprawdę PR-owskie osiągnięcie i przebicie konkurencji.

Ironia historii i zarazem paradoks zainaugurowanych wczoraj przez KIG obchodów 200-lecia polega na tym, że powszechnego samorządu gospodarczego w ciągu minionych dwóch dekad zbudować się w wolnej Polsce nie udało — i w kolejnych dwóch nie uda. Przyczyny są rozmaite, od przerostu ambicji prezydentów i prezesów rozlicznych organizacji biznesowych, po zdecydowaną niechęć potencjalnych mas członkowskich — zwłaszcza przedsiębiorców najmniejszych — do płacenia składek na utrzymanie centrali.

Temat przewodni jubileuszowego forum okazał się znakiem czasów: "Szanse w dobie kryzysu". Generalnym wnioskiem z dyskusji jawi mi się syndrom Titanica — otóż w kryzysowych szalupach jest za mało miejsca, a selekcjonerem wpuszczającym na ich pokłady stał się sektor bankowy. Polscy przedsiębiorcy nie godzą się nie tylko z ogólnym zamrożeniem kredytów, ale też z pochopnym zróżnicowaniem przez banki ryzyka w poszczególnych branżach gospodarki, bez względu na sytuację konkretnej firmy. I tak relatywnie łatwiej — z naciskiem na "relatywnie" — kredyty otrzyma obecnie przemysł spożywczy, farmaceutyczny, gospodarka odpadami, energetyka, telekomunikacja oraz budownictwo drogowe i infrastruktura. Na liście wysokiego ryzyka kredytowego, czyli skazanej przez banki do zbiorowego odstrzału, znajduje się budownictwo mieszkaniowe i przemysłowe, transport, produkcja maszyn i urządzeń, meblarstwo, przemysł motoryzacyjny oraz turystyka i hotelarstwo.

Kryzysowa debata, rzecz jasna, nie mogła ominąć tematu słynnych opcji. Atakowane za pazerność i bezduszność banki odbijają piłeczkę i powołują się na zasadę nienaruszalności umów podpisywanych po stronie przedsiębiorstw przez ludzi, którzy — wbrew ich dzisiejszym lamentom — doskonale znali zasady gry. Poza tym radzą przyjrzeć się bilansom "pokrzywdzonych", według stanu na 30 czerwca 2008 r., i policzyć ich półroczne zyski w pozycji "operacje finansowe". Pytaniem retorycznym jest, jakie premie pobrali za tamte wyniki hazardziści, którzy w drugim półroczu 2008 przegrali swe firmy w opcyjną ruletkę.

Ciekawą analizę przyczyn globalnego kryzysu przedstawił profesor Leszek Balcerowicz, laureat jubileuszowego wyróżnienia KIG. Ku pokrzepieniu strwożonych serc stwierdził, że jeśli Polska utrzyma w tym roku chociażby 2-procentowy wzrost, to w stosunku do ogarniętych recesją sąsiadów będziemy "tygrysem czasów kryzysu". Cóż, wypada tylko życzyć, żeby spętanej brakiem kredytów polskiej gospodarce ostatnie kły się nie stępiły.

JUBILEUSZOWE NAGRODY KIG

ZŁOTE PARASOLE

Leszek Balcerowicz

Lech Wałęsa

SREBRNE PARASOLE

Ryszard Florek, prezes Fakro

Adam Góral, prezes Asseco Poland

Jan Łuczak, prezes Dolnośląskich Surowców Skalnych

Andrzej Sołdek, prezes Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego PZU

Maciej Witucki, prezes Telekomunikacji Polskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Za mało szalup