Fińskie towarzystwo coraz szybciej zmniejsza stratę. Jak dobrze pójdzie, przyszły rok zakończy się dodatnim wynikiem.
FinLife Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie, spółka należąca w 100 proc. do fińskiego towarzystwa Suomi Mutual, w ciągu trzech kwartałów roku zdołała zebrać 69,12 mln zł składki brutto. Rok wcześniej było to 26,6 mln zł.
— W dużej mierze to zasługa bancassurance. Rosną także ubezpieczenia grupowe. W mniejszym natomiast tempie niż zakładaliśmy przybywa składki z ubezpieczeń indywidualnych — mówi Bogusław Sosnowski, prezes FinLife TUnŻ.
I rzeczywiście. Ubezpieczenia oferowane we współpracy z bankami i pośrednikami finansowymi stanowią niemal 70 proc. portfela towarzystwa. Obecnie FinLife współpracuje z Dominet Bankiem i PTF Bankiem. To wszystko ma pozwolić na zebranie w tym roku 85 mln zł składki. Spółka poszukuje też nowych partnerów.
— Prowadzimy rozmowy. Sądzę, że w jednym, może nawet dwóch przypadkach mogą one zakończyć się jeszcze w tym roku. W grę wchodzą banki z pierwszej i drugiej dziesiątki rankingu — zapewnia prezes.
W ramach bancassurance FinLife zamierza wprowadzić produkt dla bardziej zamożnych klientów. W części grupowej natomiast w przyszłym roku chce się skupić na ofercie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Te posunięcia mają pozwolić na zebranie w 2006 r. około 100 mln zł składki przypisanej brutto, nie uwzględniając przypisu z produktu FinLife-Lokata, który dziś stanowi niemal połowę portfela. Przełoży się to też na wynik finansowy.
— Intensywnie zmniejszamy stratę. Ten rok powinniśmy zakończyć na minusie 9-10 mln zł (dla porównania strata netto za 2004 r. wyniosła 18,54 mln zł) — twierdzi Bogusław Sosnowski.
Na koniec września ujemny wynik sięgnął 7,7 mln zł, czyli około 2,5 mln zł mniej niż przed rokiem.
— Wstępne plany na koniec 2006 r. zakładają jednak zbliżenie się do progu rentowności, a nawet wypracowanie przez spółkę niewielkiego zysku — zapowiada prezes.