Zakłady Azotowe Tarnów próbują wyplątać się z długów, które sięgnęły już 340 mln zł. Firma notuje straty, musi więc szukać ratunku w postępowaniu układowym.
Nad Zakładami Azotowymi w Tarnowie od dłuższego czasu zbierały się czarne chmury.
Spółka przynosiła coraz większe straty, które na koniec roku osiągnęły wartość 186,5 mln zł. Przy zadłużeniu sięgającym 340 mln zł sytuacja stała się bardzo niebezpieczna.
Zarząd spółki zdecydował się więc uprzedzić działania wierzycieli i sam złożył wniosek o wszczęcie postępowania układowego. 12 czerwca zgodził się na to sąd. Tarnowskie Azoty to już trzecia spółka z sektora wielkiej syntezy chemicznej, która musi poddać się bolesnej procedurze układowej.
— Wniosek o otwarcie postępowania układowego był jedynym rozsądnym wyjściem. Pojawiła się realna groźba, że wierzyciele złożą wniosek o upadłość spółki. Już rozpoczęło się skupowanie wierzytelności. Postępowanie potrwa pół roku — mówi pragnący zachować anonimowość przedstawiciel ZA Tarnów.
Przez postępowanie układowe przeszły już Zakłady Chemiczne Police i Zakłady Azotowe Kędzierzyn. Rekordzistą była pierwsza z tych firm, która w chwili wszczęcia postępowania układowego miała 700 mln zł długów. Po trzech latach spółce udało się pomyślnie je zamknąć. Kędzierzyn boryka się jeszcze ze spłatą zobowiązań. W 1999 roku zadłużenie spółki wynosiło 570 mln zł. Postępowanie układowe objęło 321,55 mln zł. Zadłużenie miało zostać zredukowane o 15 proc.
Firma spłaca raty półroczne wysokości nieco ponad 30 mln zł. Do spłaty pozostało jeszcze 200 mln zł. Kędzierzyn ma czas na zaspokojenie wierzycieli do 2005 roku. Na działalność bieżącą potrzeba spółce 100 mln zł, tymczasem spółka nie może liczyć na środki własne, gdyż od kilku lat notuje straty. Na koniec 2001 roku wyniosły one 70 mln zł.
Kędzierzyn nie może także liczyć na pomoc z zewnątrz.
— Banki odmówiły dalszego finansowania branży chemicznej. Domagają się stworzenia klarownej struktury, w której widać będzie wyraźnie, jak przepływają strumienie pieniężne. Osiągnięcie takiego efektu umożliwi właśnie integracja produktowa spółek — podkreśla Grzegorz Mroczkowski, dyrektor Departamentu Restrukturyzacji i Pomocy Publicznej w Ministerstwie Skarbu Państwa.
Nafta Polska, która niebawem ma otrzymać pełnomocnictwa do zarządzania sektorem, bierze pod uwagę cztery warianty budowy holdingu strategicznego. Który z nich okaże się najlepszy — pokażą dopiero analizy. W efekcie ma dojść do utworzenia spółek zależnych na bazie istniejących przedsiębiorstw, które pochłoną firmy macierzyste. Nafta Polska będzie dążyć do osiągnięcia jak najbardziej spłaszczonej struktury zarządzania holdingiem. Część z utworzonych spółek trafi na giełdę. Do spółek wejdą przede wszystkim inwestorzy branżowi.