Podobnie zareagował we wtorek premier Mateusz Morawiecki, oznajmiając, że Rada Ministrów nareszcie przyjęła projekt ustawy o ratyfikacji decyzji Rady UE/Euratom nr 2020/2053 z 14 grudnia 2020 r. w sprawie systemu zasobów własnych Unii Europejskiej, zastępującej analogiczną decyzję sprzed siedmiu lat. Dwie próby nieudane rząd oficjalnie podjął 16 lutego i 13 kwietnia, przy czym premier wczoraj ujawnił, że roboczo dyskutowano również tydzień temu. Szkodliwe i bezmyślne odwlekanie przyjęcia jednozdaniowego projektu naprawdę zdumiewa, albowiem sytuacja wewnątrz obozu władzy od miesięcy ani drgnęła. Dwaj ministrowie Solidarnej Polski – czyli wódz owej przystawki Zbigniew Ziobro i jego przyboczny Michał Wójcik – urzędowo potwierdzili wczoraj ostry sprzeciw wobec ratyfikacji. Ale nie mogli niczego zablokować, co najwyżej odnotować odrębne stanowiska w protokole posiedzenia.
Premier otrzymał zgodę Jarosława Kaczyńskiego na przyjęcie wreszcie projektu, albowiem tuż przed posiedzeniem rządu zyskał ogromne wzmocnienie. Po uzgodnieniu z klubem Lewicy kompromisowych korekt w Krajowym Planie Odbudowy i Zwiększania Odporności ratyfikacja ustawy o jego sfinansowaniu praktycznie stała się pewnikiem. Zakładając, że w Sejmie i Senacie wystarcza większość zwykła, nie zaś podniesiona do 2/3 głosów (chociaż ze względu na finansową doniosłość tej ratyfikacji część konstytucjonalistów widzi próg podwyższony), zgoda części opozycji realnie załatwia już sprawę. Brak 19 szabel ziobrystów PiS zrekompensuje sobie z naddatkiem 47 mandatami Lewicy. W tej sytuacji zaskoczone Koalicja/Platforma Obywatelska oraz Polskie Stronnictwo Ludowe znalazły się decyzyjnie z ręką w…, no, powiedzmy na aucie. W obu izbach mogą zagłosować na tak, na nie, wstrzymać się lub w ogóle nie uczestniczyć – będzie wszystko jedno. Jakiekolwiek głosowanie inne niż za ratyfikacją byłoby jednak dla tych partii strasznym obciachem i wstydem na całą UE, niewyobrażalnym zwłaszcza dla Europejskiej Partii Ludowej, do której obie należą.

Kompromis z Lewicą sprowadził na usta Mateusza Morawieckiego słowa, których jeszcze nie słyszeliśmy. Ciepło wspomniał o „kolegach z ław opozycyjnych”, rozumiejących polską rację stanu etc. Przeciwstawił im – ale bez wymieniania z nazwy – jakichś polityków, przedkładających ponad dobro wspólne partykularne interesy partyjne. W kontekście sytuacyjnym naturalnie chodzi o Zbigniewa Ziobrę, który odrzuca udział Polski w wielomiliardowym funduszu ratunkowym. Ocena ewentualnej wrażej postawy KO/PO czy PSL, nie mówiąc już o Konfederacji, byłaby oczywista – najczystsze zło. Ale takie samo zło z wnętrza rządu premier ocenił bardzo łagodnie – trzeba dobrych kolegów zrozumieć, przekonywać, uszanować ich uzasadnione wątpliwości… No cóż, zakłamani politycy posługują się logiką, której uczciwy człowiek nie rozgryzie.