Zatory płatnicze to zmora wielu przedsiębiorców. Jak z nimi walczyć? Polskie prawo daje pewne możliwości dochodzenia należności i wywierania presji na dłużników. Długi można wpisać do rejestru dłużników, windykować je polubownie albo sądowo. Jest też możliwość uzyskania rekompensaty za opóźnienie w płatnościach lub zwrotu kosztów poniesionych na windykację.
Motywacja do zapłaty
Znajomość przepisów regulujących odzyskiwanie należności wśród przedsiębiorców pozostawia jednak wiele do życzenia – wynika z badania „Gra o dług - znajomość przepisów regulujących odzyskiwanie należności wśród MŚP”, które zostało zrealizowane przez IMAS International na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w marcu 2025 r. Dobrym przykładem jest windykacja na koszt dłużnika. Umożliwia ją Ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Jednak spośród 81 proc. przedsiębiorców, którzy wiedzą o tym rozwiązaniu, aż 41 proc. go nie stosuje.
Ponadto tylko co czwarta firma, która wdrożyła u siebie to rozwiązanie, wie, na czym ono polega. Aż 45 proc. błędnie uważa, że sposób obciążania dłużnika zależy od umowy wierzyciela z firmą windykacyjną, a jedna czwarta jest przekonana, że firma windykacyjna od razu pobiera opłatę od dłużnika. Tymczasem to wierzyciel najpierw płaci za usługę odzyskania należności firmie windykacyjnej lub
prawnikowi, a potem jej koszt jest przenoszony na niesolidnego kontrahenta.
Przedsiębiorstwa, które decydują się przenieść koszty windykacji na dłużnika, jako najważniejszy argument przemawiający za tym rozwiązaniem wskazują, że skoro to on jest odpowiedzialny za brak zapłaty, powinien pokryć także koszty procesu odzyskania pieniędzy. Tak uważa 54 proc. z tej grupy badanych. Ponad połowa zwraca uwagę, że windykacja na koszt dłużnika to skuteczny sposób na zdyscyplinowanie niesolidnych płatników, a 45 proc., że przyspiesza odzyskiwanie należności. Co trzeci przedsiębiorca jest zdania, że skoro istnieją takie przepisy, warto po nie sięgnąć. Z kolei 31 proc. docenia ten mechanizm, bo pomaga on ograniczyć opóźnienia płatności od innych kontrahentów.
– Nasze doświadczenia w odzyskiwaniu należności zarówno dla dużych przedsiębiorstw, jak i małych i średnich firm pokazują, że te, które konsekwentnie stosują mechanizm przerzucania kosztów na dłużnika, skuteczniej egzekwują zapłatę i rzadziej borykają się z nieuczciwymi kontrahentami. Działa tu efekt prewencyjny - dłużnicy, wiedząc, że to oni zostaną obciążeni kosztami windykacji, chętniej regulują zobowiązania w terminie – mówi Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso.
Mnóstwo obaw
Wielu przedsiębiorców nie korzysta z możliwości przenoszenia kosztów na windykowanych, ponieważ liczą na to, że dłużnicy zapłacą dobrowolnie. Takie podejście ma 40 proc. badanych. Co czwarty przedsiębiorca uważa, że nie mając doświadczenia w dochodzeniu kosztów windykacji, nie powinien z tego rozwiązania korzystać. Niemal tyle samo, bo 23 proc., obawia się utraty klienta, a ponad jedna piąta respondentów sądzi, że koszty są za niskie, by angażować się w odzyskiwanie należności. Natomiast w odczuciu 14 proc. procedura jest zbyt złożona.
– Wielu przedsiębiorców rezygnuje z przenoszenia kosztów windykacji na dłużnika raczej z powodu nieuzasadnionych obaw niż rzeczywistych przeszkód prawnych – zauważa Jakub Kostecki.
Windykacja na koszt dłużnika jest możliwa za pośrednictwem firmy windykacyjnej czy kancelarii prawnej bądź na własną rękę. Aby obciążyć dłużnika kosztami, wystarczy wysłać mu notę obciążeniową, która zawiera informacje o tym, ile kosztowało odzyskanie należności.
– Ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych pozwala na przerzucenie wydatków poniesionych w trakcie windykacji na dłużnika, ale nie dzieje się to automatycznie. Jeśli przedsiębiorca robi to za pośrednictwem firmy windykacyjnej, musi w umowie z nią zawrzeć taki zapis. Następnie sam pokrywa koszty odzyskania zapłaty od klienta, a dopiero potem zleca ich wyegzekwowanie – tłumaczy Jakub Kostecki.
