Żabka powiększy Freshmarkety

opublikowano: 05-09-2014, 00:00

Sieć z portfela Mid Europa Partners za półtora roku chce mieć 1000 sklepów w większym formacie i zostać supermarketowym liderem.

Wojna cenowa między sieciami spożywczymi trwa już ponad rok i potrwa jeszcze rok, a ci, którzy weszli w nią bez odpowiedniego zaplecza, mogą nie przetrwać na rynku — tak Jacek Roszyk, prezes spółki Żabka Polska z portfela Mid Europa Partners (MEP), prowadzącej sieci Żabka i Freshmarket, ocenia kondycję polskiego rynku sprzedaży detalicznej.

— Rynek jest bardzo konkurencyjny i rozproszony. Wydaje się, że sieci, które nie będą w stanie wypracować 1 mld EUR sprzedaży, nie będą w stanie się na nim utrzymać — na pewno nie w rywalizacji cenowej z gigantami, głównie dyskontowymi, którzy mają obroty rzędu kilkunastu miliardów złotych. Z nimi trudno walczyć ceną, lepiej wyróżnić się czymś, czego nie ma w ich sklepach — mówi Jacek Roszyk.

Żabka Polska, która w ubiegłym roku miała 4,1 mld zł przychodów przy zysku operacyjnym na poziomie 102 mln zł i 59 mln zł straty netto, w ostatnich miesiącach mocno inwestowała w przejęcia. Lokalne sieci, takie jak Społem Zabrze, Torg, Agap, Dobry Wybór (należący wcześniej do Kolportera) czy Kefirek dodały do jej obrotów około 0,5 mld zł. Na największych z przejętych sklepów zawisł szyld Freshmarketu, który w tym tygodniu odpalił pierwszą ogólnopolską kampanię reklamową (z udziałem Kayah i Piaska).

— Freshmarket dojrzał do ogólnopolskiej kampanii. Pod względem liczby placówek jest już największą siecią na rynku marketów, ma prawie 550 sklepów, które w ubiegłym roku wygenerowały sprzedaż na poziomie 1,4 mld zł i są rentowne operacyjnie. To już poziom przychodów porównywalny np. z Almą czy Piotrem i Pawłem. Do końca 2016 r. chcemy mieć 1000 Freshmarketów i walczyć o wysunięcie się na czoło segmentu supermarketów także pod względem obrotów — mówi Jacek Roszyk.

Freshmarkety po raz pierwszy pojawiły się na rynku w 2009 r., jeszcze gdy stworzona przez Mariusza Świtalskiego w 1998 r. Żabka kontrolowana była przez fundusz Penta. Na początku miały być małymi, osiedlowymi marketami (tzw. proximity market), ale z biegiem czasu koncepcja uległa modyfikacji.

— Teraz modelowy Freshmarket ma większą niż na początku powierzchnię — około 400 mkw. Kluczowe są w nim półki z produktami świeżymi, jak warzywa, mięso, owoce i wędliny, sprowadzanymi od lokalnych dostawców. To tym chcemy przyciągać klientów. Hitem okazały się też kąciki kawowe i gastronomiczne w Żabkach i Freshmarketach, sprzedajemy teraz najwięcej hot dogów w Polsce, więcej nawet niż Orlen — mówi prezes Żabki.

Wraz z rozwojem sieci Żabka musi inwestować w logistykę. Dziś ma trzy centra dystrybucyjne: pod Poznaniem, w Nadarzynie pod Warszawą i w Tychach.

— Otwieramy po 800 sklepów rocznie. Tylko w przypadku Żabek, bez uwzględnienia akwizycji, celem jest po 500 nowych placówek co roku. Rozwój logistyki jest konieczny, na początku przyszłego roku uruchomimy nowe centrum na Pomorzu — mówi Jacek Roszyk.

Eksperci podkreślają, że Freshmarket na polskim rynku supermarketów będzie miał kilku silnych konkurentów.

— Liczba sklepów nie jest decydująca. Freshmarket to specyficzny, mniejszy format — jednocześnie jego koncept jest bardzo udany, a spółka ma zaplecze kapitałowe, o którym rodzime sieci bez aliansów z partnerami finansowymi nie mogą marzyć. Ewidentnym rywalem są dla niego prężnie rozwijające się placówki Carrefour Express, a także słabsza w stolicy, ale bardzo dobrze poukładana sieć Intermarche. Kłopoty może mieć Tesco, które ze względu na rywalizację z Lidlem na rynku brytyjskim w pozostałych krajach spowalnia ekspansję — ocenia Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane