Zachód zmienia politykę banków

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-04-09 07:50

Polskie instytucje finansowe zaczynają szanować gotówkę. Na wszelki wypadek. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Część analityków dostrzega związek wysokości dywidend wypłacanych przez giełdowe banki z sytuacją finansową głównego akcjonariusza. Dramatu nie ma, bo polskie banki radzą sobie na razie bardzo dobrze. Do zatrzymywania zysków namawia jednak Stanisław Kluza, szef KNF.

— Myślę, że można powiązać wypłacanie dywidend z zeszłorocznego zysku ze stratami banków, które mają pakiet kontrolny w polskich instytucjach — mówi Marcin Materna, analityk Millennium DM.

— Jeśli główny akcjonariusz jest zbyt pazerny, być może sam ma problemy. To jest prawdopodobne — sądzi Piotr Cieślak, główny analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.


Nie generalizować
Marcin Materna dodaje jednak, że powiązanie takie nie jest oczywiste i nie dotyczy wszystkich przypadków. Polskie banki trzymają się całkiem nieźle.

— Generalnie nadal najwaźniejsza jest długoterminowa polityka właściciela wobec spółek zależnych — mówi.

— Wartość dywidendy zależy tylko od tego, co się dzieje w Polsce — uważa Marta Czajkowska, analityk KBC Securities.

Z głównych akcjonariuszy giełdowych banków najwięcej zamierza wypłacić sobie UniCredit z Pekao — blisko 1,5 mld zł. Ponad pół miliarda złotych trafi do amerykańskiego Citibanku z Banku Handlowego.

— Jedynie tutaj można zastanawiać się nad związkiem kondycji głównego właściciela i stopą dywidendy — komentuje Michał Sobolewski, analityk DM IDM.

Wypłata z polskiego banku może wspomóc właściciela, który zawiązał w IV kwartale 2007 r. 18 mld USD rezerw na zabezpieczenie zagrożonych kredytów. Premia z Handlowego to tylko kropla w morzu potrzeb.

— Trzeba podkreślić, że wysoka stopa dywidendy jest zgodna z prognozami rynkowymi — mówi analityk DM IDM.

Eksperci wskazują, że BRE Bank (nie płaci premii od sześciu lat) w przyszłym roku może sypnąć groszem. Commerzbank, który ma prawie 70 proc. akcji BRE, będzie musiał prawdopodobnie dokonać dużych odpisów.


ING sobie radzi
Największym zaskoczeniem dla drobnych akcjonariuszy była zmiana polityki ING BSK. Bank Śląski nie zamierza wypłacić dywidendy. Mniejszościowi akcjonariusze uważają, że mógłby wypłacić ponad 400 mln zł. Holenderski ING dostałby 300 mln zł. Premii jednak nie ma, za to Holendrzy skasują 55,6 mln zł za „usługi doradcze”. To bulwersuje innych inwestorów.

— Wcześniej nikomu to nie przeszkadzało. Wszystko jest zgodne z prawem. Zaskoczeniem była również niska dywidenda w BZ WBK — komentuje Marta Czajkowska z KBC Securities.

Jej zdaniem podejście do zarządzania kapitałami jest tu konserwatywne.

— Jeśli współczynnik wypłacalności spada do 10, zaczyna się bardzo ostrożne podchodzenie do wypłacania premii. A przecież ten współczynnik w efektywnie zarządzanych zachodnich bankach wynosi 6 — mówi Marta Czajkowska.


Nadzór uspokaja
Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uspokaja rynek, ale z tej wypowiedzi wynika, że coś w tym jest.

— Wydarzenia za granicą nie mają wpływu na kondycję sektora w Polsce. Zachęcamy jednak do pozostawiania jak największej części zysku z 2007 r. w bankach. To najprostsza forma dokapitalizowania — twierdzi Stanisław Kluza, szef KNF.

To może być próba przygotowania polskich banków na cięższe czasy.