W najbliższych dniach w centrum uwagi rynków znajdować się będzie zbliżający się sezon wyników za II kw., który ma spory potencjał aby jeszcze namieszać na rynku. Jeśli chodzi o kalendarium makroekonomiczne w najbliższych dniach to pozostaje praktycznie puste, zatem na pierwszy plan mogą wysuwać się statystyki dotyczące rozwoju pandemii na świecie. Wraz z otwarciem rynku kasowego w Europie straty odrabiają parkiety Starego Kontynentu. Niemiecki Dax próbuje bowiem wrócić w okolice 12600 pkt.
Na rynku walutowym USD ponownie przechodzi dziś do defensywy tracąc wobec większości z grona G10, a kurs wraca do poziomu 1.13. Wśród głównych walut nie licząc USD najsłabiej wygląda dziś dolar australijski, co jest wynikiem rozprzestrzeniania się koronawirusa w Australii i ponownego lockdownu, który uderzy w aktywność gospodarczą. Pytanie czy ten sam scenariusz nie może się zmaterializować w USA, gdzie liczba zachorowań jest największa. Jak dotąd amerykańska waluta reaguje kanałem bezpiecznych przystani tylko pozytywnie na wzrost obaw związanych z drugą falą zachorowań. Na rynku surowcowym notowania ropy naftowej pozostają nad wyraz stabilne, a baryłka WTI wyceniana jest cały czas nieco powyżej 40 USD za baryłkę. Wczorajszy raport API wskazał jednak nieoczekiwanie na wzrost zapasów ropy o 2 mln baryłek, co może budzić obawy dotyczące popytu na surowiec. Jeśli te odczyty zostaną potwierdzone w dzisiejszych oficjalnych danych, ropa może znaleźć się pod większą presją. Możliwe, że rozprzestrzenianie się wirusa w USA negatywnie wpłynie na zachowania Amerykanów. Złoto natomiast sukcesywnie pnie się na północ i kreśli nowe 8-letnie szczyty, a jedna uncja dociera już do poziomu 1800 USD. Środowisko dla jego notowań przez szereg niebezpieczeństw dla koniunktury na świecie jest cały czas sprzyjające.