Zaczyna się pocztowa wojna cenowa

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 15-02-2010, 00:00

Konkurenci myślą o kontrataku w małych miejscowościach. A klienci? Zacierają ręce.

Poleje się krew — mówią rywale po obniżce stawek przez Pocztę Polską

Konkurenci myślą o kontrataku w małych miejscowościach. A klienci? Zacierają ręce.

Takiego początku roku nie pamiętają najstarsi górale. Nie chodzi tylko o aurę, ale też o cennik Poczty Polskiej (PP) — po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie zgłosiła propozycji podwyżki.

— Poczta Polska nie wystąpiła do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) w sprawie zmiany cennika. Oznacza to, że nie będzie w tym zakresie zmian w 2010 r. — zapewnia Kamila Rudnik z PP.

Jeszcze nie tak dawno podwyżki były najłatwiejszym sposobem na łagodzenie skutków niewydolności PP. Teraz firma zmienia front.

— Poczta najwyraźniej spróbuje poradzić sobie z kłopotami poprzez restrukturyzację, a nie jak dotychczas, przerzucając koszty na klienta. Główny powód to rosnąca konkurencja. Właśnie rozpoczyna się walka cenowa — mówi Karol Krzywicki, dyrektor departamentu pocztowego UKE.

Batalia o biznesowego

Cennik to nie wszystko. PP wprowadziła obniżki dla klientów e-sklepów — za przesyłkę do 1 kg mogą płacić 7 zł, o 2,50 zł mniej niż standardowa usługa PP.

Najważniejsza jest jednak batalia o klienta biznesowego. Poczta wprowadziła tzw. przesyłkę aglomeracją, obniżkę dla klientów nadających dużą liczbę przesyłek w większych miastach. Klienci korporacyjni to 70-80 proc. rynku. UKE szacuje, że cały rynek przesyłek z korespondencją w 2008 r. był wart 3,6 mld zł. Jest więc o co walczyć.

— Proponujemy różne opusty, sięgające nawet 30 proc. (...) Chcemy odzyskać klientów, którzy jakiś czas temu przeszli do konkurencji — mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik PP.

Podkreśla, że w zamian za obniżkę klient musi wykonać część pracy za pocztowców (np. wstępne sortowanie). Ta ostrożność nie dziwi, bo konkurencja podniosła larum i interweniuje u regulatora oraz w urzędzie antymonopolowym. Rywale uważają, że PP obniżyła ceny nieuczciwie.

— O przesyłce "aglomeracja" dowiedzieliśmy się od klientów, którzy poprosili nas o obniżkę cen. Na razie zgłosiliśmy sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz UKE. Jeżeli rozpocznie się wojna cenowa, to na pewno będą ofiary — zależy, ile ta wojna będzie trwać i ile będzie trzeba dołożyć do interesu. Zastanowimy się, jak walczyć tam, gdzie PP ma wciąż wysokie ceny, np. w mniejszych miejscowościach. Ale klient musi pamiętać, że gdy konkurencja padnie, PP z powrotem podniesie ceny — mówi Leszek Żebrowski, prezes Polskiej Grupy Pocztowej.

Są jednak operatorzy, którzy podkreślają, że PP nawet po obniżkach ma wyższe ceny.

— Należy się cieszyć, że Poczta Polska zauważyła istnienie konkurencji. Nie zamierzamy bezpośrednio reagować na jej decyzje, ale będziemy kontynuować realizację długofalowej strategii. Uważamy zresztą, że nasza przewaga jakościowa jest wystarczająca — mówi Rafał Brzoska, prezes InPost.

Co ze stratą

PP przez ostatnie dwa lata przynosił straty. Czy konieczność walki o klienta ich nie pogłębi?

— Poczta od ponad roku realizuje duży program działań naprawczych. Mamy nadzieję, że to, co obecnie robimy, także jeżeli chodzi o nasze propozycje wobec klientów, będzie miało szybkie przełożenie na uzyskanie pozytywnego wyniku finansowego, tak by Poczta powróciła do grupy firm generujących zyski — mówi Zbigniew Baranowski.

Magdalena

Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu