Zadanie dla skarbu i... inwestorów

Anna Bytniewska
20-01-2006, 00:00

Wyłaniają się już ramy, w jakich rząd chce obsadzić rozwiązanie sprawy dywersyfikacji dostaw gazu do Polski.

Podczas zorganizowanej przez Adventure Consulting konferencji „Gazociąg czy terminal LNG” pojawiły się informacje, które mogą wskazać rozwiązanie problemu dywersyfikacji dostaw gazu. Przedstawiciele rządu i PiS nie kryli, że państwo musi mieć wiodącą rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw. Ale nie tylko.

Państwowe z domieszką

Według Pawła Szałamachy, wiceministra skarbu, należy powołać spółkę komandytowo-akcyjną, która zajęłaby się takimi inwestycjami. Państwo mogłoby stać się w niej komplementariuszem, który ma obowiązek prowadzenia spraw spółki, reprezentuje ją i ponosi nieograniczoną odpowiedzialność za jej działanie. Inni inwestorzy mogliby liczyć na dywidendę.

— Wśród akcjonariuszy jest miejsce dla Gaz Systemu (operatora gazociągów), być może PGNiG, dużych krajowych odbiorców gazu oraz partnera zagranicznego. Taka spółka może emitować obligacje, które pozwolą na sfinansowanie inwestycji — mówi nasz informator w resorcie skarbu.

Zdaniem Artura Zawiszy (PiS), szefa sejmowej komisji gospodarki, ustawa o bezpieczeństwie narodowym wyznaczy rolę państwa w projektach zapewniających bezpieczeństwo energetyczne.

Coś za coś

Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha uważa, że projekt trzeba dobrze skonstruować.

— Należy przyjrzeć się współpracy E.ON Ruhrgas i Gazpromu i zadać pytanie, co i kto w niej dostaje w zamian. Aż się prosi, by rozmawiać z partnerami prywatnymi na zasadzie coś za coś. Dlaczego nie za akcje spółki, która ma zbudować terminal? — mówi Robert Gwiazdowski.

Warto zmienić prawo, aby menedżerowie spółek państwowych mieli odwagę podejmować decyzje o kosztownych projektach zapewniających bezpieczeństwo.

— Trzeba usunąć z kodeksu spółek handlowych zapis o działalności na szkodę spółki. Nie powinno być mowy o odpowiedzialności karnej menedżerów, którzy zainwestują w taki projekt, bo jest potrzebny, chociaż się nie opłaca — uważa Robert Gwiazdowski.

Urząd Regulacji Energetyki (URE) uważa jednak, że gazociągi i terminale mają być opłacalne.

— Ekonomika musi być brana pod uwagę, bo inaczej gazu z terminalu LNG się nie sprzeda ze względu na cenę — twierdzi Wiesław Wójcik, wiceprezes URE

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zadanie dla skarbu i... inwestorów