Żadnej pracy się nie boją

Sylwester Sacharczuk
09-07-2008, 00:00

Od przedszkoli, przez apartamenty, aż po boiska — nie ma wyzwań, których Budbaum bałby się podjąć. Rozwija się dzięki swojej różnorodności.

Budbaum z Białegostoku

Od przedszkoli, przez apartamenty, aż po boiska — nie ma wyzwań, których Budbaum bałby się podjąć. Rozwija się dzięki swojej różnorodności.

W tym roku firma obchodzi 15-lecie działalności. A wszystko zaczęło się od zakupu agregatów tynków gipsowych. Takie tynki zaczęli stosować pierwsi w północno-wschodniej części kraju. Na początku Budbaum był podwykonawcą większych firm budowlanych. Zajmował się stanami surowymi, ale też remontami i modernizacją budynków.

— Firma rozwijała się, wygrywała kolejne przetargi i już po trzech latach weszła na wyższy stopień zaawansowania. Wreszcie zaczęliśmy działać na rynku jako generalny wykonawca, głównie w zakresie budynków mieszkalnych. Nadal jednak byliśmy obecni głównie w północno-wschodniej Polsce — mówi Artur Konończuk, pełnomocnik zarządu ds. jakości, szefujący także działowi kontroli produkcji.

Przełomem stolica

Przełomową datą w historii firmy był rok 1999 r. Wtedy doszło do pierwszej realizacji na rynku warszawskim — był to budynek Telekomunikacji Polskiej w Raszynie.

— To był dla nas początek nowego etapu. Wtedy zdecydowaliśmy, że będziemy bardziej aktywni w stolicy — wspomina Artur Konończuk.

Dziś rynek warszawski skupia 85 proc. sprzedaży firmy. Budbaum stawia tu głównie wielorodzinne budynki mieszkalne o różnych standardach — od klasycznego budownictwa dla spółdzielni mieszkaniowych po „wypasione” apartamentowce w Wilanowie. Oprócz tego buduje szkoły, przedszkola, sale sportowe i biura — takie, jak chociażby Mazowieckie Centrum Telekomunikacji. Ostatnio wykonali także dwa pełnowymiarowe boiska ze sztuczną nawierzchnią dla Bemowskiego Ośrodka Sportu.

— Firma stawia na różnorodność i podejmuje wyzwania w wielu kierunkach. I to właśnie jest tajemnica powodzenia. Oczywiście bardzo ważna jest też codzienna rzetelność, solidność w prowadzeniu firmy. Dzięki temu spółka jest wiarygodna na rynku i nie ma problemów z pozyskaniem inwestorów — podkreśla Artur Konończuk.

Dynia i dworki

Jedną z najciekawszych realizacji Budbaumu jest przedszkole imienia Króla Maciusia I przy ul. Korzona na Targówku w Warszawie. To parterowy budynek, w którym jedno z pomieszczeń ma kształt gigantycznej dyni i dużą scenę. Dzieci mogą się tu bawić i oglądać przedstawienia. Jest też ogród zimowy, dzięki któremu przedszkolaki nawet zimą mogą bawić się na piasku.

Z kolei w Solniczkach koło Białegostoku, opierając się na zasadzie „życie na wsi — praca w mieście”, firma postawiła osiedle domów jednorodzinnych w otoczeniu lasu. Domki mają wygląd dworków charakterystycznych dla podlaskiej ziemi.

W opinii szefostwa najlepsze dla firmy były lata 2006 i 2007.

— Nie ukrywam, że również dzięki otwarciu się na nowe rynki. Gdybyśmy byli obecni tylko na rodzimym, podlaskim podwórku, zamiast rozwoju mielibyśmy pewnie stagnację. A tak jesteśmy mocniejsi i rzeczywiście możemy się rozwijać. Oprócz silnej pozycji na Mazowszu i Podlasiu działamy też na rynku warmińsko-mazurskim — mówi Artur Konończuk.

Jednak mimo dobrej koniunktury nie brakuje problemów.

— Czasem przy rozwoju firmy problemem jest finansowanie. Oczywiście zarabiamy pewną pulę pieniędzy, ale to, co chcielibyśmy odłożyć, musimy inwestować w dalszy rozwój. Kiedy zaczynamy budowę, przez dwa miesiące inwestujemy własne pieniądze, nikt nam ich nie podaruje. W związku z tym czasem trzeba uruchamiać kredyty. To są właśnie problemy z finansowaniem. Bo na braki kadrowe nie narzekamy. Czasem zdarzają się też nierzetelni kontrahenci, ale skala tego zjawiska jest bardzo mała — mówi Artur Konończuk.

Dopiero się rozkręcają

Ekipa Budbaumu nie tylko ciężko pracuje, ale też potrafi się dobrze bawić. Raz w roku firma organizuje integracyjny piknik, na który przyjeżdżają pracownicy z wszystkich budów Podlasia i Mazowsza. Aktywnie spędzają czas — grają w kręgle, w siatkówkę.

— Efektem jest nie tylko potrzebny relaks, ale też lepsze wzajemne poznanie się, przyjaźnie, co ma duże znaczenie podczas wspólnej pracy — mówi Artur Konończuk.

W ostatnim dniu ubiegłego roku Budbaum ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przekształcił się w spółkę akcyjną. W tym roku ma zamiar wejść na giełdę. Szefostwo spodziewa się, że roczna sprzedaż spółki przekroczy 200 mln zł.

— To jest możliwe. Mamy potencjał, mamy dostęp do nowoczesnych rozwiązań i technologii. A z takim zespołem nie ma wyzwań, których powinniśmy się obawiać. Dopiero się rozkręcamy — uśmiecha się Artur Konończuk.

Gazela Biznesu

Budbaum SA

Ul. Wojsk Ochrony Pogranicza 9B

15-381 Białystok

Tel.: 085-744-20-25

Faks: 085-744-28-00

E-mail: budbaum@budbaum.pl

Firma w liczbach:

Wyniki sprzedaży:

2005 r. 100 mln zł

2006 r. 115 mln zł

2007 r. 150 mln zł

2008 r. (prognoza) 200 mln zł

Stagnacja w branŻy

W tym roku zmniejszyła się liczba inwestycji — chodzi o generalne wykonawstwo, ale też o działalność wykończeniową czy deweloperską. Wielu podwykonawców ma trudności ze znalezieniem zleceń. W ubiegłym roku ceny w branży budowlanej osiągnęły najwyższy pułap, ale od kilku miesięcy spadają. Inwestorzy wstrzymują się z rozpoczynaniem budów, bo nie ma zbytu. Sytuacja może zmienić się najwcześniej we wrześniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Żadnej pracy się nie boją