Specjaliści w działach HR zachodzą w głowę, co zrobić, żeby kolejne spotkanie dla pracowników nie było banalnym wyjazdem integracyjnym, bieganiem po lesie z udawaną bronią czy spotkaniem w pubie, ale by rzeczywiście służyło budowaniu zespołu. W sukurs przychodzą im pomysłowi budowniczowie pokojów z zagadkami — Karol Skraba i Sebastian Wąsowicz, twórcy Let Me Out.

Z internetu w teren
Zainspirowani grami internetowymi typu „escape the room”, bardzo popularnymi w Japonii, USA i na Węgrzech, ale też coraz częściej goszczącymi na ekranach tabletów i komputerów w Polsce, postanowili przenieść tę koncepcję do rzeczywistości niewirtualnej i stworzyć z tego rodzaj gry terenowej. W październiku 2013 r. znaleźli pierwszą lokalizację we Wrocławiu i w niej zaaranżowali pokój z zagadkami, z którego wydostanie się jest zadaniem osób biorących udział w grze.
Na start zainwestowali kilkanaście tysięcy złotych na wyposażenie przestrzeni i mnóstwo czasu na wymyślenie nietuzinkowych i odpowiednio trudnych zagadek. W jaki sposób szukanie klucza do drzwi może zintegrować zespół? To proste — tylko współpracując, można wydostać się z pokoju.
Członkowie czteroosobowych zespołów muszą połączyć siły i wykazać się inteligencją, a także refleksem, bo na zadanie jest tylko 45 minut. Klarowny podział zadań i obowiązków, logiczne myślenie, dogłębna analiza i selekcja informacji, a także umiejętność pracy pod presją czasu — niezbędne na co dzień w pracy elementy przydadzą się podczas rozgrywki. Let Me Out oferuje też możliwość organizacji gry w firmie klienta oraz na wyjazdach integracyjnych w hotelach.
— Nasz wykwalifikowany zespół zaaranżuje wybraną przestrzeń i przygotuje naszpikowany zagadkami scenariusz, wykorzystując wiadomości na temat firmy oraz obowiązujących w niej idei. Zadbamy o to, żeby nie było zbyt łatwo — zapewniają twórcy pokojów z zagadkami.
Ruszają w świat
Gdy Karol Skraba i Sebastian Wąsowicz uruchamiali swój nowatorski projekt, w Polsce nie było jeszcze pokojów z zagadkami. Byli pierwsi. Dziś działa już kilka takich miejsc, głównie w większych miastach. Część z nich to franczyza Let Me Out.
— Poza Wrocławiem mamy pokoje w Krakowie, Warszawie i Poznaniu. Przygotowujemy też kolejne punkty franczyzowe w Polsce i otwieramy się na rynek zachodni, gdzie już niedługo powstanie pierwszy Let Me Out poza granicami naszego kraju — ujawniają najbliższe plany i zachęcają do współpracy założyciele firmy. Ci, którzy zechcą otworzyć taki pokój w swoim mieście, dostaną od Karola Skraby i Sebastiana Wąsowicza know-how, przeszkolenie pracowników i kompleksowe wsparcie.
Obaj zapowiadają też, że koszty inwestycyjne franczyzobiorcy są niskie, a — co sprawdzili na własnym przykładzie — projekt charakteryzuje się wysokim potencjałem zysku. Pracą nad coraz większą liczbą punktów w różnych częściach kraju trzeba się dzielić, dlatego firmę tworzą trzy osoby zarządzające oraz zespół współpracowników odpowiedzialnych za obsługę klientów w danym mieście. Podział ról jest ustalony.
— Kto inny zajmuje się obsługą franczyzy, kto inny marketingiem, a jeszcze ktoś inny jest odpowiedzialny za gry wyjazdowe. Wspólnie opracowujemy i przygotowujemy zagadki oraz scenariusze gry — mówi Karol Skraba.
Biznes inny niż wszystkie
— Chcieliśmy prowadzić biznes inny niż wszystkie. To, co robimy, jest dla nas ciekawym i przede wszystkim kreatywnym wyzwaniem — zapewnia Karol Skraba. Pomysł okazał się ciekawy nie tylko dla jego autorów, ale też dla odbiorców — zainteresowanie jest tak duże, że na weekendy rezerwacje trzeba robić z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Koszt udziału w grze zespołów od dwóch do czterech osób to 99 zł. Przychodzą głównie osoby w wieku 25–35 lat. Nie tylko zespoły pracowników, ale przede wszystkim osoby prywatne. Let Me Out — jak zapewniają jego twórcy — jest doskonałą propozycją dla rodzin, studentów oraz fanów internetowych wersji gier „escape the room” i „point and click”. To alternatywa dla szablonowych wieczorów kawalerskich lub nietypowy pomysł na organizację urodzin.