W tej chwili Wig20 znajduje się tuż pod poziomem dziennego minimum sierpniowej fali spadkowej i jego obrona bądź przełamanie będzie kluczowe dla rozwoju wydarzeń. Niewielką pociechą dla byków może być fakt, że obroty dzisiaj nie imponują i będą znacznie mniejsze niż wczoraj - osiągnęły dotąd wartość 1,2 mld. zł.
Najlepiej wśród blue chipów radzi sobie Lotos, umocniony po wiadomości o planach odkupienia przez spółkę od MSP akcji Petrobaltiku. To jednak wyjątek - oprócz GTC i Prokomu wszystkie pozostałe spółki z Wig20 świecą na czerwono. Nie ma dzisiaj zdecydowanego outsidera, choć tradycyjnie najsłabsze są banki. Z 40 spółek mWigu tylko Kredyt Bank minimalnie zyskuje, a sam indeks traci prawie 4 proc., co po dodaniu wczorajszego spadku robi duże wrażenie.
Notowaniom amerykańskich kontraktów nie pomogły lepsze od prognoz dane z rynku pracy. Mimo mniejszej od oczekiwań liczby wniosków o zasiłek inwestorzy nadal boją się o stan amerykańskiej gospodarki. Z napięciem są oczekiwane raporty największych sieci sprzedaży dotyczące grudniowych obrotów. Rośnie obawa, że dane te mogą być słabe, świadcząc o malejącej skłonności do konsumpcji Amerykanów. To byłby dla rynku niewątpliwie silny cios.
Czeka nas zatem słabe otwarcie w USA, a nadzieje byków zwrócą się ku Benowi
Bernanke, który o godz. 19 wygłosi przemówienie. Wszyscy dobrze pamiętają, że
podobne wystąpienie w listopadzie pomogło rynkowi wyrwać się z objęć bessy.
Oczekuje się, że wobec oznak słabości gospodarczej i spadających rynków szef Fed
wypowie jakieś kojące niepokój słowa.


