Zagranica wykiwa Polaków

Andrzej Stec
08-08-2008, 00:00

Polskie akcje skupują inwestorzy zachodni. Za dwa-trzy lata zrealizują zyski dzięki krajowym instytucjom

Pod koniec kwietnia Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku, mówił, że zagranica nie jest jeszcze zainteresowana pchaniem naszych indeksów w górę. „To się stanie, ale dopiero wtedy, kiedy jakiś jeden duży gracz da do tego sygnał. Wówczas na zakupy będzie już za późno. Zacznie się szalony pościg za akcjami i gwałtowny skok krajowych indeksów” — twierdził specjalista Noble Banku. Niewykluczone, że kwartał po tej wypowiedzi scenariusz nakreślony przez znanego doradcę inwestycyjnego powoli się ziszcza.

Lipiec zaskoczył krajowych inwestorów wzrostami. Zwłaszcza skalą. Indeks WIG20 wzrósł, odbijając się od dna 14 proc. Niektóre duże spółki dały zarobić dwa razy więcej. Wzrostom towarzyszą wysokie obroty. Sygnał do większych zakupów, podobnie jak rok temu do sprzedaży, przyszedł z centrum światowej finansjery — nowojorskiego Wall Street. Kto wydaje miliardy na akcje polskich blue chipów? Wszystko wskazuje na inwestorów zagranicznych. Tylko oni tak szybko kupują lub sprzedają garściami akcje nad Wisłą, nie zważając na gwałtowne zmiany kursów. W końcu mają pełne portfele zysków z inwestycji surowcowych. Aktywność zagranicznych inwestorów potwierdzają też obsługujący ich maklerzy, którzy ostatnio „narzekają” na pełne ręce roboty, czy chociażby statystyki obrotów na GPW w I półroczu (zagranica miała największy udział w obrotach akcjami — patrz obok). Wiele znanych banków inwestycyjnych — Citigroup, Merrill Lynch, Morgan Stanley — już w kwietniu zachwalało polskie akcje.

Za zakupami zagranicy przemawia jeszcze jedno — ogólny pesymizm krajowych instytucji finansowych. Jeszcze pół roku temu ich przedstawiciele na ogół dziwili się gwałtownym spadkom na GPW, wobec dobrej na tle świata koniunktury gospodarczej w Polsce. Teraz zdecydowana większość zmieniła zdanie. Trąbi o jeszcze jednej, gwałtownej fali spadkowej, która zakończyłaby roczną bessę (ma nastąpić mniej więcej we wrześniu-październiku tego roku). Argumenty pesymistów to m.in. zwalniające tempo wzrostu gospodarczego nad Wisłą oraz ogólnie — brak powodów, dla których akcje polskich firm miałby drożeć.

Wydaje się, że inwestorzy zagraniczni, którzy właśnie zajmują pozycję na krajowym rynku akcji, mają przynajmniej dwuletni horyzont inwestycyjny. Jeśli tak, to rośnie prawdopodobieństwo, że znów wykiwają oni rzeszę Polaków oszczędzających w funduszach inwestycyjnych, emerytalnych i firmach ubezpieczeniowych. Dziś Zachód kupuje mocno przecenione akcje, licząc zapewne, że najpóźniej za rok-dwa światowa gospodarka, w tym amerykańska, wykaraska się z kłopotów kredytowych, a niższe ceny surowców zmniejszą presję na światową inflację. Dodatkowo nad Wisłą do tego czasu zacznie się cykl obniżek stóp procentowych, co pośrednio i bezpośrednio zwiększy atrakcyjność inwestycji w akcje.

Tymczasem dzisiaj Polacy trzymają się z daleka od akcji. I nic dziwnego. Roczna bessa zrobiła prawdziwe spustoszenie w ich portfelach akcyjnych, trzymanych w funduszach inwestycyjnych. Do zakupów nie palą się też fundusze emerytalne. Na koniec lipca OFE trzymały w akcjach 28 proc. aktywów. To najniższy poziom od lat. Być może czekają na zapowiedziane po wakacjach atrakcyjne prywatyzacje. „Narodowy kac po bessie i masowy powrót na giełdowy parkiet nastąpi najwcześniej za rok-dwa” — przewidują przedstawiciele krajowych TFI. Niestety, stanie się tak ku uciesze chłodno kalkulujących dzisiaj inwestorów zagranicznych, którym akcje polskich firm będą się wysypywały z kieszeni.

Podobny scenariusz przerabialiśmy w ostatnich latach. Dokładnie pięć lat temu, w lipcu 2003 r., krajowe indeksy mocno wystrzeliły. W krajowej gospodarce trwał jeszcze marazm po ostrym hamowaniu z początku wieku i pęknięciu bańki internetowej. Polska dopiero szykowała się do wejścia do Unii Europejskiej. Tymczasem na parkiecie właśnie wtedy zaczęła się najdłuższa i największa hossa na GPW. Wakacyjne zlecenia kupna płynęły z zagranicy. Krajowi inwestorzy potrzebowali około roku, by przekonać się do trendu wzrostowego. Do 2006 r. indeks WIG20 wzrósł około 180 proc. W krajowych TFI trwała gorączka zakupów jednostek akcyjnych funduszy. Wykorzystała to zagranica, która bez problemów zaczęła realizować wysokie zyski. Potwierdzają to komunikaty emitentów i liczne analizy zachodnich specjalistów, mówiące o przewartościowaniu polskich akcji. Czy historia się powtórzy? Nic nie wskazuje na to, by w ewentualnym nowym cyklu giełdowym kolejność wejścia i wyjścia z parkietu miałaby się zmienić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Zagranica wykiwa Polaków