Zagranica znów decyduje o kursach

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2003-08-28 00:00

Podczas środowej sesji wartość naszej waluty nie uległa większym zmianom w stosunku do zamknięcia wtorkowego handlu. O nominalnych poziomach kursów USD/PLN oraz EUR/PLN decydowały wydarzenia na arenie międzynarodowej. Wraz ze wzrostem kursu EUR/USD cena dolara spadła do 3,9910 zł, a cena euro wzrosła do 4,3765 zł.

Rano został zaprzysiężony wybrany we wtorek przez posłów nowy członek RPP, zwolennik obniżek stóp procentowych, Jan Czekaj. Dokładnie pięć minut po południu okazało się, że Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Utrzymała również neutralne nastawienie w prowadzonej polityce pieniężnej. Rynek nie zareagował w większym stopniu na tę informację. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 4,0010 zł, a euro na 4,3640 zł.

Na krajowym rynku walutowym powoli kończą się wakacje. RPP nie obniżyła stóp. Ożywienie w gospodarce jest widoczne, ale nadal brakuje szczegółów dotyczących przyszłorocznego budżetu. W najbliższym okresie ze scenariuszy mówiących o wzmocnieniu złotego, bądź o spadku jego wartości o wiele bardziej prawdopodobny wydaje się ten drugi.

W Azji podczas środowej sesji notowania japońskiej waluty do dolara spadały. Kurs USD/JPY zwyżkował z 117,32 do 118,01. Jen stracił również wobec euro. Kurs EUR/JPY zwyżkował z 127,40 do 128,70. Inwestorzy kupowali zarówno dolary jak i euro obawiając się, że na rynku może dojść do interwencji ze strony proeksportowych władz Japonii. Podobnie jak w ostatnich dniach, o możliwości podjęcia takich właśnie działań informował wiceminister finansów ds. międzynarodowych Japonii. Tym razem mówił także o euro — Zembei Mizoguchi ostatnią przecenę europejskiej waluty określił co prawda mianem korekty, ale jednocześnie podkreślił, że zbyt silne ruchy na rynku są niepożądane. Po raz kolejny powiedział również, że waluty powinny odzwierciedlać stan gospodarek, oraz że z powodu ożywienia w gospodarce Stanów Zjednoczonych dalsza aprecjacja jena do dolara nie jest uzasadniona. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 117,90 JPY. Na najbliższą niedzielę zaplanował wizytę w Japonii sekretarz skarbu USA John Snow. Na rynku do tego czasu może być bardzo nerwowo. Obecne poziomy kursu USD/JPY radzimy wykorzystać do realizacji zysków z długich pozycji w dolarze, a następnie wstrzymać się z transakcjami do końca tygodnia.

W Europie w środę notowania europejskiej wobec dolara waluty wzrosły z 1,0836 do 1,0933. W ciągu dnia nie publikowano ważniejszych danych makroekonomicznych ani z USA, ani z Eurolandu. Inwestorzy realizowali zyski z ostatniej deprecjacji euro. Wpływ na decyzje inwestorów o sprzedaży dolarów miały również obawy związane z poziomem deficytu Stanów Zjednoczonych. We wtorek urząd ds. budżetu amerykańskiego Kongresu w półrocznej prognozie podtrzymał przewidywania, że w 2003 r. deficyt budżetowy wyniesie 401 mld USD, a w następnym roku sięgnie 480 mld USD. Z kolei agencje podały, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy w projekcie prognoz gospodarczych widzi pole do dalszej deprecjacji dolara z powodu wysokiego deficytu na rachunku obrotów bieżących. Co do deficytu budżetowego USA, MFW spodziewa się, że w tym roku wyniesie on 6,1 proc. PKB, a w 2004 r. będzie tylko nieznacznie niższy. Kolejnym czynnikiem mającym wpływ na wzrost kursu EUR/USD była silna wyprzedaż jenów za euro. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,0907 USD.

Ostatnie wydarzenia zmniejszają prawdopodobieństwo prognozowanych dalszych spadków kursu EUR/USD w kierunku poziomu 1,0500. Szansa na kolejną aprecjację dolara co prawda nadal istnieje, ale obecnie coraz bardziej prawdopodobna wydaje się konsolidacja kursu EUR/USD w szerokim przedziale 1,0750-1,1000.