Zainwestuj w szalik ekstraklasy

opublikowano: 06-10-2019, 22:00

Co powinien wiedzieć kolekcjoner, żeby nie zainwestować w dzieło ligi podwórkowej? Na początek, że sztuka zbyt miałka znudzi mu się ekspresowo

Pazur — do niego sprowadza się potencjał sztuki aktualnej, która rzuca wyzwanie malunkom urodnym, ale z przekazem płytkim jak umywalka. Najwyższa pora na trening dla ospałej głowy: kiedy w długim cieniu Pałacu Kultury szykowano wystawę przed jedną ze stołecznych aukcji, oprócz ram z klasyką awangardy na ścianach zawisł zestaw kibicowskich szalików oraz seria prac z Kaczorem Donaldem. Na postumencie, między kształtnymi rzeźbami, wyprężyła się plastikowa butelka mineralnej wody o szacunkowej wartości 1,3-2 tys. zł. Okazuje się, że twórczość, która ma nie stracić siły wyrazu po latach, może nie być ani łatwa, ani ładna — entuzjaści tortur zakuli ją w hasło „sztuka postkonceptualna”.

Kadra Sasnala

Trzy akrylowe szaliki — starannie rozpięte w przeszklonej gablocie — mają w katalogu warszawskiej Libry spodziewaną cenę 6-10 tys. zł. Skąd przypuszczenie, że okażą się pewniejszą lokatą niż jakiś przystępniejszy widok z zachodzącym słońcem, starannie dobrany pod kolor sofy?

W pracach takich artystów jak Janusz Łukowicz — autor wspomnianych kibicowskich tekstyliów — nie sposób odnosić się do samej formy czy wizualnej urody, nie poznając treści, koncepcji. Na tkaninach profesjonalnie wykonanych przez producenta ligowych szalików krzyczą nazwiska trzech malarzy, ujęte w ich narodowe barwy: Wilhelma Sasnala z rodzimym orłem w godle, Damiena Hirsta w kolorycie brytyjskiej monarchii oraz Neo Raucha w kontrastach flagi zachodniego sąsiada. Kipi z nich przewrotność, szczerość życzenia albo dosadność humoru, bo oto stadionowe akcesoria przypisywane rozgorączkowanemu tłumowi niosą nazwiska rodem z wystawowych katalogów.

Damien Hirst, autor kontrowersyjnej instalacji z rekinem zatopionym w akwarium z formaliną, nieraz przewinął się przez wyspiarskie media z impetem żywszym niż brexit — stał się utartą ikoną artystycznego skandalu, podobnie jak Wilhelm Sasnal z Tarnowa uchodzić zaczął za popularny symbol podboju Zachodu. Skoro więc szaliki Łukowicza są nie tyle splotem nici, ile myśli i komentarzy — jaki to nurt i czy w ogóle mowa o obrazie, skoro tylko umownie powiewają w ramie?

Obrazorzeźba

Definiowanie obecnej epoki w polskiej sztuce rodzi kłopoty, dlatego że kiedy mówimy o tak dojrzałych twórcach, jak Łukowicz, Sasnal czy podpisany pod butelką Bujnowski, trudno wiązać ich jedną kategorią z goszczącymi na osobnych aukcjach świeżo upieczonymi absolwentami plastycznych wydziałów.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Myślę, że historia sztuki jeszcze nie wytworzyła określenia dla tego bieżącego dorobku, choć teoretycznie można przyjąć, że to postkonceptualizm — nurt wywodzący się z lat 70., kiedy istotą dzieła stawała się treść, a nie uroda czy forma pracy. Zmiana pokoleniowa jest jednak zbyt głęboka, żeby to określenie było wystarczająco pojemne, bo twórczość uznanych współczesnych artystów bywa silnie zaangażowana społecznie i politycznie, a przede wszystkim pozostaje na pograniczu mediów. Fotografia przechodzi w malarstwo, obraz w instalację, a granice są coraz śmielej przesuwane, czego dobrym przykładem jest chociażby wywołany kibicowski szalik — komentuje Iwona Wojnarowicz z domu aukcyjnego Libra, podając początkującemu kolekcjonerowi prosty klucz wyboru.

Zdaniem ekspertki sposobem na wyłowienie w morzu dzieł tej intelektualnej ekstraklasy jest przede wszystkim sprawdzenie, czy dany artysta reprezentowany jest przez jakieś galerie, czy jego prace wystawiane bywają

na zagranicznych targach oraz czy eksponują je muzea i instytucje publiczne. Dzieła Rafała Bujnowskiego, które na aukcjach osiągają nawet sześciocyfrowe kwoty, zasilają różne muzealne zbiory, a mineralną „Wodę dla całej rodziny” eksponuje chociażby Mocak, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Co artysta miał na myśli — spyta inwestor, a okaże się, że myślał między innymi o machinalnych, wypranych z przemyśleń inwestycjach, jak i o tych zachodzących słońcach, które nad kanapę dobiera się w marketach z meblami. Bujnowski, oprócz etykiet na butelki wody, opracowywał serie codziennych przedmiotów, a następnie eksponował je jako dzieła, pokazując rozpęd, z jakim sztuka tworzona jest mechanicznie i pozbawiana wartości innej niż materialna. Wśród spożywczo-przemysłowych artykułów znajdziemy m.in. cukier biały „Paulina”, spinacze biurowe, tampony za niecałe 10 zł oraz bawełnianą koszulkę z napisem „Nie interesuję się sztuką”, którą artysta widział najchętniej w witrynach kiosków Ruchu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane