Zakaz uboju rytualnego grozi upadłościami

Firmom z branży mięsnej grożą fala zwolnień i wielomilionowe kary.

Producenci wołowiny i drobiu mają poważny problem. Wiele wskazuje na to, że ubój rytualny, który był jednym z motorów eksportu, będzie w Polsce niezgodny z prawem (patrz ramka). Branża czeka na jednoznaczną interpretację Ministerstwa Rolnictwa.

— Orzeczenie wydane przez Trybunał Konstytucyjny jeszcze do nas nie dotarło, więc go nie komentujemy — mówi Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa.

Jak donosi Informacyjna Agencja Radiowa, Stanisław Kalemba, minister rolnictwa, powiedział w czwartek w Brukseli, że regulująca tę kwestię ustawa powinna być znowelizowana. Czasu jest jednak niewiele, bo ubój rytualny będzie legalny już tylko do końca roku. Zdaniem Witolda Choińskiego, prezesa Związku Polskie Mięso, który zrzesza producentów mięsa czerwonego, w przypadku zakazu prawdopodobne jest bankructwo kilkunastu firm i zwolnienie kilku tysięcy osób.

— Zakłady mają najczęściej podpisane umowy wieloletnie na dostawy mięsa, a ich niewykonanie wiąże się z karami finansowymi — wyjaśnia Witold Choiński. W przypadku ZM Biernacki oznaczałoby to konieczność zwolnienia nawet 300 osób.

Rytualne prawo

Zgodnie z polską ustawą o ochronie zwierząt, zwierzę kręgowe przed uśmierceniem musi zostać pozbawione świadomości. Natomiast zgodnie ze ścisłym halal (ubój bydła według obyczajów islamu) zwierzę nie może być ogłuszone. Takie rozwiązanie dopuszczało rozporządzenie ministra rolnictwa. Zakwestionował je Trybunał Konstytucyjny, uznając go za niezgodny z ustawą, a przez to z konstytucją. Od 1 stycznia ubój rytualny będzie niezgodny z prawem. Furtkę mogłyby stanowić przepisy unijne — od stycznia 2013 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie, które dopuszcza ubój bez ogłuszania podyktowany względami religijnymi. Umożliwia jednak wprowadzenie bardziej restrykcyjnych przepisów krajowych. Bez zmiany krajowej ustawy o ochronie zwierząt ubój rytualny będzie prawdopodobnie zakazany. Resort rolnictwa nie zabrał głosu w tej sprawie.

— Zakaz uboju rytualnego oznaczałby dla nas spadek przychodów o 35-40 proc. [w 2011 r. było to 612 mln zł — red.]. Źródło utrzymania straciliby również hodowcy bydła — mówi Tomasz Kubik, prezes ZM Biernacki.

Polscy producenci wołowiny żyją głównie z eksportu. W ubiegłym roku Polska wyeksportowała ponad 330 tys. ton wołowiny (łącznie z cielęciną), czyli 75 proc. krajowej produkcji. Według szacunków Witolda Choińskiego, ubój halal może dotyczyć nawet 30 proc. wołowego eksportu. Problem dotyczy także producentów drobiu. Z Polski za granicę trafia 500 tys. ton rocznie.

— Przez ostatnie lata branża drobiarska odnotowywała dwucyfrowy wzrost produkcji, ale jeszcze silniej rósł eksport. Zakazując uboju rytualnego, zamykamy sobie drogę na wiele rynków, na których już jesteśmy, oraz takich, o które dopiero zabiegamy, m.in. regionu Bliskiego Wschodu, gdzie dominuje islam. Jednocześnie odnotowujemy coraz mniejszy popyt w Rosji i na Ukrainie, które z importerów same stają się eksporterami.

W rezultacie zostaniemy z bardzo dużą ilością mięsa, którym branża może się zadławić — twierdzi Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa.

Jeśli nie pospieszymy się ze zmianą przepisów, lukę po polskich eksporterach wypełnią zagraniczni konkurenci.

— Stało się tak kilka lat temu z gęsiną hodowaną na pasztet strasburski. Zwierzę było karmione przez rurkę wprowadzaną do przełyku. Budziło to protesty i zakazano takich działań. W efekcie miejsce polskich producentów zajęli inni — przypomina Tomasz Kubik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Zakaz uboju rytualnego grozi upadłościami