Teoretycznie wszystko przemawia za tym, by notowania dwóch największych polskich instytucji finansowych pięły się w górę. PZU i PKO BP w marcu pochwaliły się inwestorom bardzo dobrymi wynikami finansowymi za cały ubiegły rok. PZU zarobił na czysto w 2011 r. 2,74 mld zł, wobec 2,35 mld zł rok wcześniej. PKO BP osiągnął rekordowy zysk 3,8 mld zł. Obie firmy zamierzają też wypłacić obfitą dywidendę z ubiegłorocznych zysków. Andrzej Klesyk, szef ubezpieczyciela, zadeklarował, że na wypłaty dla akcjonariuszy PZU pójdzie 75 proc. zysku spółki za 2011 r. W przypadku PKO BP stopień wypłaty dywidendy sięgnie prawdopodobnie 50 proc. zysku. W obu przypadkach są to maksymalny poziom dywidendy, na jakie zezwoliła w tym roku bankom Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).
Podaż wisi nad rynkiem
Dobre wieści nie mają wpływu na notowania obu firm. Od początku roku kurs akcji PKO BP waha się od 34 do 35 zł, wczoraj nawet zszedł poniżej 33 zł. Kurs ubezpieczyciela waha się od 322 do 348 zł.
— Zapowiedź sprzedaży części akcji przez skarb państwa negatywnie wpływa na kurs już od ponad pół roku. Wcześniej wydawało się, że do transakcji nie dojdzie przed osiągnięciem przez cenę akcji PKO BP 40 zł, jednaklutowa transakcja sprzedaży pakietu PGE sugeruje, że skarb państwa kieruje się obecnie potrzebami budżetowymi, a nie wyceną sprzedawanych aktywów — mówi Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM.
Skarb państwa ma 40,99 proc. akcji PKO BP. Ich rynkowa wartość to 17,6 mld zł. Kolejne 10,24 proc. akcji PKO BP kontroluje państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego. Natomiast w PZU państwo ma 35,2 proc. akcji wartych 9,9 mld zł. Miesiąc temu Mikołaj Budzanowski, minister skarbu, niespodziewanie zapowiedział, że jeszcze w pierwszym półroczu 2012 r. resort może sprzedać na rynku pakiet akcji PKO BP i PZU, ale uzależnia to od warunków rynkowych. Podobnie o pakiecie akcji PKO BP wypowiadał się też Dariusz Daniluk, prezes BGK.
Nieco bardziej skomplikowana jest sprawa w przypadku akcji ubezpieczyciela.
— W pierwszej połowie czerwca 2011 r. skarb państwa sprzedał 10 proc. akcji PZU, obniżając udział do 35 proc. Zgodnie z polityką rządu, MSP chce utrzymać udział w kluczowych podmiotach co najmniej 25 proc., co oznacza, że może podjąć decyzję o dalszej sprzedaży akcji — przypomina Iza Rokicka, analityk DI BRE.
Zwraca też uwagę, że resort skarbu zobowiązał się wtedy do rocznego lock-upu, czyli zamrożenia dalszej sprzedaży akcji. Mija on w czerwcu tego roku. Dlatego może się wstrzymać ze sprzedażą akcji PZU i PKO BP do czasu wypłaty dywidend przez obie spółki. Zgodnie z planem budżetowym na ten rok z tytułu dywidend resort skarbu chce uzyskać 8 mld 153,5 mln zł. Prywatyzacja ma przynieść budżetowi w tym roku 10 mld zł.
Giełda odżyje po sprzedaży
Nie zmienia to faktu, że sama zapowiedź sprzedaży akcji obu instytucji negatywnie wpływa nie tylko na kursy obu spółek, ale również na cały rynek. — Mieliśmy już do czynienia ze sprzedażą znacznego pakietu akcji spółki PGE przez skarb państwa, a w niedalekiej przyszłości rynek oczekuje sprzedaży pakietów akcji PKO BP i PZU — mówi Robert Burdach, zarządzający funduszami akcji Union Investment TFI.
Dlatego jego zdaniem polski rynek nie tylko nie nadążał za zwyżkami na zachodnioeuropejskich parkietach i zachowywał się też relatywnie gorzej od indeksów tureckich, rosyjskich czy węgierskich.
Jak wielki wpływ na kurs PKO BP i PZU może mieć podaż akcji ze strony skarbu?
— Potencjalna podaż akcji PKO BP i PZU zwiększa presję na kursy obu gigantów. Po zrealizowaniu transakcji kursy akcji zazwyczaj wracają do wartości sprzed sprzedaży, tak jak to bywało w przypadku PGE — mówi Sobiesław Kozłowski, analityk DM Banku BPS.
Pod koniec lutego resort uplasował na rynku 7 proc. akcji PGE (kolejnej kontrolowanej przez siebie firmy wchodzącej w skład indeksu największych spółek, WIG20). Rynek natychmiast zareagował 5-procentową przeceną akcji energetycznej spółki.
Jednak podczas kolejnych sesji kurs akcji PGE niemal odrobił tę stratę. Dlatego zdaniem analityków, podobny scenariusz jest prawdopodobny w przypadku akcji PKO BP i PZU.