Zakochane spojrzenie

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-05-29 00:00

AUTOPORTRET Każdy miał kiedyś wymyślonego przyjaciela. Ja też.

Miał na imię Filip. Mieszkał w kieszeni. Był niepalny, niezniszczalny, nieśmiertelny i najmądrzejszy. Z biegiem lat gdzieś się zapodział. Filipie, gdzie jesteś?!

Materiały prasowe

Filip był znakomity. Nie obrażał się, zawsze był przy mnie. Pogadał, pocieszył i rozśmieszył. Nie strzelał focha (choć wtedy chyba jeszcze nie wiedziałem, co to takiego) i zawsze miał dla mnie czas. Mówił to, co myślał… znaczy to, co ja myślałem, ale bałem się powiedzieć. Filipie! Diabelnie cię teraz potrzebuję. Spokojnie. Nie zwariowałem. Ani teraz, ani w młodości. Specjaliści twierdzą, że to normalne, kiedy dwu-, trzyletni człowiek ma w kieszeni niewidzialnego kumpla. Pożądane wręcz. Taka postać staje się ważną częścią życia malucha. Podobno ten mój kieszonkowy Filip pomagał mi rozwijać kreatywność i wyrażać emocje. No i co? Rozwinął. Potem pomógł. A później wsiąkł. I jak mam sobie teraz poradzić? Bez Filipa, bez 400 tys. zł i bez widoku na nie?

Z tego miejsca apeluję! Do żon, kochanek, partnerek i konkubin. Jeśli wasz facet wróci do domu z rozmarzonym spojrzeniem i rozanielonym głosem oznajmi, że chce kupić nowe sportowe auto, nie róbcie mu wykładu o odpowiedzialności! To tak, moje drogie panie, jakbyście na oczach własnego dziecka zarżnęły nożem jego ulubionego misia. Na dobre skrzywi psychikę waszego mężczyzny. Luksusowe sportowe auto w jego garażu jest tak samo niegroźne jak Filip w kieszeni waszej pociechy. Faceci są jak dzieci. Mają świadomość rzeczywistego świata, w którym żyją, jednak w pewnym wieku (2-3 lata, a potem po czterdziestce) sprawia im trudność przyjęcie go w pełni takim, jaki jest. Z tego powodu zdarza się, że tworzą w wyobraźni miejsce, w którym wszystko jest możliwe i dozwolone. Dzieci mają misie. Faceci Lexusa RC F. Co więcej: obserwując zabawę dziecka z wyimaginowanym przyjacielem, możemy się wiele dowiedzieć o jego życiu wewnętrznym, gdyż właśnie w trakcie takiej aktywności pociechy projektują na wymyślone postacie swoje lęki i troski. To samo dotyczy waszych mężów i ich samochodów. Nie ma się czym martwić. Ale trzeba patrzeć i wyciągać wnioski.

Filip dla czterdziestolatka

Skoro obserwacja zabawy dziecka z przyjacielem na niby ma dać odpowiedź na pytanie o jego życie wewnętrzne, to jak odczytać faceta, bawiącego się z Lexusem RC F? Spieszę z pomocą. Jeśli twój facet wybierze to auto, to… masz w domu dojrzałego gościa. Wie, czego chce. Raczej nie tego, czego chcą inni. Ma swoje zdanie. Ale też tęskni za młodością. Wolnossąca V8, napęd na tylne koła, kubełkowe fotele to nie tylko znaki rozpoznawcze RC F, ale to także coraz rzadziej spotykane atrybuty „sportowości” aut. Tak bywało drzewiej. Kiedy on sportowe auta widział na plakatach. Dziś downsizing, oszczędności i ekotechnologia zmieniły również samochody sportowe. Lexus RC F jest pełnoprawnym samochodem sportowym, ale takim jak za dawnych lat (z charakteru, bo technologicznie to odyseja kosmiczna). Zgoda, może nie wygląda jak milion euro (czyli jak Ferrari). Być może nie wygląda nawet jak pół miliona. Ale czy BMW M3 lub Audi RS4 wyglądają? Zatem o gust męża możesz być spokojna.

Warto zwrócić uwagę, że RC F postawiony przy dwóch wymienionych autach wygląda dużo drapieżniej. Tak, masz w domu tygrysa i trochę łobuza. Nie wierzę, że tego wcześniej nie zauważyłaś. Pozwól mu tę dzikość wyzwolić. Ale nie chodzi o prośbę z rodzaju: a zmienisz żarówkę bez drabiny? Pozwól mu trochę poszaleć. Oczywiście na torze (to auto się do tego nadaje). Co będziesz miała z tego dla siebie? Sporo. Tylko popatrz na liczbę sportowych ozdobników karoserii jego Lexusa RC F: listwy, wloty powietrza, spoilery. W tym aucie przekroczono pod tym względem granice przyzwoitości. Ale jemu to się podoba. Widzi też ich zastosowanie (właściwości aerodynamiczne). A jeśli jemu się podoba i widzi, to… spróbuj pończoch, podwiązek i szpilek. Jak szowinistycznie by to zabrzmiało — zadziała.

Analizy ciąg dalszy

Wnętrze nowego Lexusa zdominowały fotele kubełkowe. Bardzo dobrze przytrzymują ciało, nie ściskając go jak imadło. Mąż ceni jednak komfort — wysublimowany jest. Fotele rozdziela wysoki tunel, który przechodzi w konsolę środkową. Znajdują się na nim przyciski sterujące m.in. klimatyzacją i systemem multimedialnym — to akurat nie znaczy nic. Jest jednak wśród nich także najważniejsze z punktu widzenia kierowcy pokrętło. Pozwala zmieniać charakter samochodu, a konkretnie sztywność amortyzatorów, czas reakcji na gaz, tryb pracy skrzyni biegów — a to już znaczy wiele. I jeśli mąż tego pokrętła używa — masz w domu niespełnionego ściganta. Kobiety lubią takich, co nie? W najbardziej bezkompromisowym trybie Sport S+ 8-biegowy automat długo zwleka ze zmianą przełożenia na wyższe. Potrafi też zredukować bieg przy dohamowaniu przed zakrętem, żeby kierowca przy wyjściu z niego dysponował odpowiednim momentem napędowym. A ten jest niebagatelny — 530 Nm. Kontrola trakcji w RC F działa po mistrzowsku — ingeruje na tyle delikatnie, że kierowca nie jest w stanie ocenić, czy to on się wykazał wysokimi umiejętnościami i idealnie pokonał ślizgiem zakręt, czy może jednak elektronika rzuciła koło ratunkowe i tylko dzięki niej tył samochodu nie wyprzedził przodu. Lexusa RC F można też wyposażyć w programowalny mechanizm różnicowy, bo podstawowy może nie wystarczyć, jeśli auto będzie wykorzystywane nie tylko na drogach publicznych, ale też do harców na torze wyścigowym. Jeśli tego nie zrozumiałyście drogie panie, to nic. Mąż zrozumiał. Uśmiecha się, prawda?

Kwintesencja męskości

Droga czytelniczko, popatrz na swojego mężczyznę. Daje poczucie bezpieczeństwa i czasem pozwala ci przejąć prowadzenie, a jednocześnie wie, kiedy nie pytać i zrobić to, na co ma — a tak naprawdę macie — ochotę. Patrzy na ciebie tak, że chcesz wcisnąć pedał gazu w podłogę. Może mieć ozdoby, ale wygląda w nich jak James Dean, a nie jak Justin Bieber. Mimo że palenie to zło, jest niezdrowe i brzydko pachnie, uwielbiasz patrzeć, jak tak pali, grzeszy i nie wstydzi się tego. Prawda? Twój mąż czuje dokładnie to samo, kiedy patrzy na RC F. Skrywając pod maską 5-litrową wolnossącą widlastą ósemkę o mocy 477 KM, Lexus kpi sobie ze wszystkich przyprawionych downsizingiem silników i nie wstydzi się tego. Aż trudno uwierzyć, że potężny motor potrafi zadowolić się mniej niż 10 l benzyny na 100 km. Ale kto bogatemu (cena auta to prawie 400 tys. zł) zabroni oszczędzać? Zazdrosna? Niepotrzebnie. Bądź jak RC F. Tak, to obrzydliwe porównanie. Ale jeśli kocha takie auta, to kocha takie właśnie cechy. Uciekaj mu trochę, walcz z nim. Sponiewieraj czasem i pokaż, kto tu rządzi. Ale czasem daj się uwieść. Zapanować. Bądź jednak opiekuńcza i troskliwa. Dbaj, by się tylko wystraszył, a nie zabił. Rób z nim dokładnie to, co robi z nim RC F. Odwdzięczy się spojrzeniem. Tym, w którym się zakochałaś. I nie oderwie go od ciebie, nawet gdy będziesz gotowała makaron. Po prostu wykorzystaj wyimaginowanego przyjaciela swojego męża, by lepiej go poznać i dowiedzieć się, czego potrzebuje lub się obawia. Ale zadbaj, by nie przebywał w wymyślonym świecie zbyt długo. Może już nie wrócić. A jeśli uważasz, że Lexus RC F — jako odpowiednik kumpla na niby z dzieciństwa — jest zbyt drogi, to pomyśl… jak ten twój elegancik wyglądałby z misiem? &© Ⓟ

Jak przed wojną. Lexus zbudował sportowy samochód… pod prąd. Podczas gdy konkurencja, dodając turbiny, odejmuje pojemność, Lexus proponuje ogromny V8. Sportowym konserwatystom będzie się to podobało.

Nie tylko plusz. Marka Lexus kojarzy się przede wszystkim z rozpieszczającym luksusem. Teraz będzie się kojarzyła z zapachem palonej gumy. Choć może na to nie wygląda, RC F w ręku sprawnego kierowcy wiele potrafi. Kpi z konkurencji. Ale umie tę kpinę… uzasadnić.

FOT. MATERIAŁY PRASOWE