Zakochani w spokoju nad Wisłą

Jacek Kowalczyk, Rafał Białkowski
opublikowano: 2009-03-17 00:00

Niskie koszty, świetni

Zagraniczne firmy cieszą się, że wybrały Polskę jako miejsce swoich inwestycji

Niskie koszty, świetni

pracownicy i wszystko

pod ręką — tak nas widzą

międzynarodowe firmy.

I oceniają, jako najlepsze

miejsce na świecie.

Na kryzysie można skorzystać — ta stara prawda powtarzana od lat przez ekonomistów i przedsiębiorców zaczyna powoli odnosić się do sytuacji Polski. W większości gospodarek Europy szaleje burza, a u nas — nadal względny spokój. Dzięki temu zagraniczni inwestorzy czują się u nas jak u Pana Boga za piecem.

Numer jeden

Faktem jest, że nasz kraj nie ustrzegł się kryzysu. Tylko 9 proc. ankietowanych przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową (PNIPH) przedstawicieli spółek z obcym kapitałem dobrze ocenia stan naszej gospodarki. Rok temu było ich aż ośmiokrotnie więcej. Negatywne oceny przedstawia 28 proc. firm (przed rokiem takie odpowiedzi się nie pojawiały). Ale mimo to zagraniczni inwestorzy cieszą się, że działają właśnie w Polsce. Zadowolonych z wejścia na nasz rynek jest aż 82 proc. firm. Niezadowolonych — tylko 8 proc.

— Przedsiębiorcy są realistami — widzą, że nie jest dobrze. Ale za granicą jest jeszcze gorzej. Na tym tle Polska staje się niemal oazą spokoju. Inwestorzy cieszą się, że zainwestowali u nas, a nie np. na Łotwie czy Ukrainie, gdzie sytuacja gospodarcza jest wręcz dramatyczna — tłumaczy Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Dzięki temu Polska pierwszy raz oceniona została przez obecne u nas zagraniczne firmy, jako najbardziej atrakcyjny kraj świata. Rok temu byliśmy na trzecim miejscu, dwa lata temu — na drugim. Przedsiębiorcy cenią sobie u nas przede wszystkim to, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, mamy świetnie wykwalifikowanych, zaangażowanych i produktywnych pracowników, dobrze rozwinięte szkolnictwo wyższe i silny popyt wewnętrzny.

— Polska gospodarka nadal rozwija się w dobrym tempie. Ponadto posiadamy młodą i dobrze wykwalifikowaną kadrę pracowników, co powoduje że przelicznik cena pracy do jakości pozostaje na znacznie lepszym poziomie niż w innych krajach regionu — mówi Lars Bosse, dyrektor generalny PNIPH.

— Inwestorów przyciąga do Polski stabilność gospodarki. Choć zwalnia, nie będzie recesji, tak jak w innych krajach regionu. Gdyby nad Wisłą wprowadzić wspólną walutę, byłoby jeszcze lepiej — dodaje Andrzej Rybarczyk, dyrektor w Hochtief Polska, firmy z branży budowlanej.

Tanio, ale dziurawo

Według ekonomistów, jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, prędko koszulki lidera nie zdejmiemy.

— Mamy świetną pozycję wyjściową, by powiększać naszą przewagę nad innymi krajami. Nasza waluta jest bardzo słaba, mało która tak mocno straciła do euro, jak złoty. Z punktu widzenia zagranicznego inwestora to bardzo korzystna sytuacja: ma niskie koszty produkcji — mówi Marcin Mróz.

Mamy też silny rynek wewnętrzny.

— Polska jest dużą gospodarką, a popyt — zwłaszcza na tle innych krajów Europy — rośnie w przyzwoitym tempie. Zysk może więc przynieść zarówno eksport, jak i sprzedaż na miejscu — mówi Wojciech Matysiak, ekonomista BGŻ.

W przeciwieństwie do wielu krajów Polska jest też bardzo konserwatywna w polityce fiskalnej.

— Kiedy świat zacznie wyłaniać się z kryzysu, gospodarki o zdrowych finansach publicznych będą miały łatwiejszy start — mówi Wojciech Matusiak.

Zanim staniemy się Eldorado, musimy jednak jeszcze popracować.

— Aby Polska utrzymała pozycję musi się zmienić podejście do zagranicznych inwestorów. Poprawie musi ulec też infrastruktura, bo w tej dziedzinie jesteśmy daleko w tyle za Czechami, Słowacją czy Węgrami — uważa Andrzej Jastrzębski, prezes BOS Automotive Products Polska, producenta części i akcesoriów do nadwozi samochodów.

— Polska powinna też zmniejszyć biurokrację — dodaje Lars Bosse.

Pięć mocnych atutów Polski

Polska wyrasta na prymusa w Europie. Jakie są nasz mocne strony, które mogą zachęcić zagranicznych inwestorów do rozkręcenia u nas biznesu?

1. Słaby złoty

Wszystkie waluty krajów rozwijających się w ostatnich miesiącach mocno dostały w kość, ale złoty najbardziej, ponieważ mamy duży, płynny rynek. Wyprodukowanie krzesła w Polsce jest o wiele tańsze niż np. w Czechach czy na Litwie.

2. Perspektywa przyjęcia euro

Prawdopodobnie nie będzie to zapowiadany przez rząd 2012 r. Ale nawet z dwu-trzyletnim poślizgiem pewnie będziemy pierwszym krajem, który rozszerzy strefę euro. Już za samo takie przekonanie mamy za granicą plusa.

3. Dobra koniunktura i rosnąca konsumpcja

Polska w 2009 r. będzie jednym z nielicznych krajów w Unii Europejskiej, których gospodarki będą się rozwijać, a nie kurczyć. Konsumpcja, choć słabnie, też idzie do przodu.

4. Stabilność państwa

Nasze finanse publiczne może i nie świecą przykładem, ale przynajmniej kryzys nie powinien ich zdemolować. Sytuacja polityczna też wydaje się dość stabilna. Koalicja czasem skrzypi, ale wydaje się solidna.

5. Pomoc z UE

Do końca 2015 r. mamy zapewniony stały strumień pieniędzy z Brukseli na inwestycje. Obyśmy tylko potrafili z nich skorzystać.