Zakupy w sieci z odroczoną płatnością

opublikowano: 21-06-2017, 22:00

Za drobne zakupy w internecie przedsiębiorcy nie muszą płacić od razu. Należność mogą przekazać nawet po 10 tygodniach

Sklepy internetowe nie mają narzędzi do oceny ryzyka kupujących, dlatego płatności za dokonane za ich pośrednictwem zakupy wymagają od razu — bez możliwości odroczenia terminu zapłaty.

KUP TERAZ, ZAPŁAĆ PÓŹNIEJ: — Sklepy internetowe płatności za zakupy zwykle wymagają od razu. A mikrofirmy często potrzebują pilnych zakupów, choć nie dysponują w danej chwili gotówką. Chcieliśmy im umożliwić zapłatę z odroczonym terminem płatności również za zakupy w sieci — mówią Grzegorz Wierzbicki i Radosław Frankowski, twórcy Mypłacimy.pl.
Zobacz więcej

KUP TERAZ, ZAPŁAĆ PÓŹNIEJ: — Sklepy internetowe płatności za zakupy zwykle wymagają od razu. A mikrofirmy często potrzebują pilnych zakupów, choć nie dysponują w danej chwili gotówką. Chcieliśmy im umożliwić zapłatę z odroczonym terminem płatności również za zakupy w sieci — mówią Grzegorz Wierzbicki i Radosław Frankowski, twórcy Mypłacimy.pl. Fot. Wojciech Robakowski

— Natomiast prawie każda transakcja między firmami w standardowej sprzedaży odbywa się z odroczonym terminem płatności. Jakiś czas temu razem ze wspólnikiem Radosławem Frankowskim zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, w jaki sposób można by ten zwyczaj przenieść również do sieci. Faktoring, który finansuje odroczone płatności, opiera się jednak na zaangażowaniu trzech stron — kupującego, finansującego i sprzedającego. W sieci trudno zbudować taką trójstronną relację, ponieważ zakupy w e-sklepach zwykle są dokonywane pod wpływem impulsu i nieregularnie. Postanowiliśmy więc dogadać się z kupującym, nie ingerując w relacje z e-sklepem. W efekcie klient, który chce zrobić zakupy w sieci, dostaje u nas limit i jeszcze tego samego dnia może zrobić zakupy do jego wysokości — za które zapłacimy my. Pieniądze zwróci nam po maksymalnie 10 tygodniach — opowiada Grzegorz Wierzbicki, pomysłodawca i prezes spółki Mypłacimy.pl, która umożliwia przedsiębiorcom dokonywanie takich zakupów.

Niecały 1 proc. kosztu

Celem firmy było umożliwienie finansowania e-zakupów mikro- i małych przedsiębiorców, którzy potrzebują go na czas realizacji zamówienia.

— Aby po otrzymaniu zapłaty za zamówienie oddać pieniądze za zakupy — mówi Grzegorz Wierzbicki.

Takie zakupy można robić w każdym sklepie internetowym, który ma właściwy regulamin, prawidłowo realizuje zamówienia i nie jest obciążony uzasadnionymi, negatywnymi opiniami. Procedura wygląda tak, że klient przesyła do Mypłacimy.pl wypełniony, krótki formularz i przelewa 1 zł. Dzięki temu Mypłacimy.pl weryfikuje go, również w bazie BIG, i na tej podstawie przyznaje limit w wysokości od 2,5 do 15 tys. zł.

— Przy tym przedsiębiorcy, którzy robią z nami zakupy po raz pierwszy, mogą liczyć na niższe limity, które będą sukcesywnie podwyższane — mówi Grzegorz Wierzbicki. Kolejny krok to dokonanie w e-sklepie zakupu, za który, po przesłaniu faktury wystawionej na kupującego lub potwierdzenia zamówienia, zapłaci Mypłacimy.pl.

— Jest to zgodne z prawem i żaden sklep do tej pory nie miał problemu z tym, że zakupy są opłacane przez inny podmiot. Najważniejsze, że pieniądze wpływają na konto — twierdzi Grzegorz Wierzbicki.

Klient zwraca je już Mypłacimy.pl po umówionym terminie — maksymalnie 10 tygodni. Cena? Jak na faktoring odwrotny, do którego najbliżej usłudze Mypłacimy. pl, czy chwilówkę — bo i z takim rodzajem finansowania można ją skojarzyć — dość niska. Średnio wynosi 0,9 proc. wartości faktury za tydzień. Np. za wydane w sieci 5 tys. zł po 10 tygodniach klient będzie miał do spłaty 5450 zł. A jeśli zapłaci wcześniej — np. po 5 tygodniach, koszt wyniesie 225 zł.

Kawałek tortu banków

Mypłacimy.pl jest start-upem. Po fazie testów ruszyło zaledwie miesiąc temu, ale ma już na koncie kilkunastu klientów, który robią zakupy w sieci za jego pośrednictwem. To głównie osoby prowadzące jednoosobowe działalności gospodarcze, kupujące przede wszystkim drobne narzędzia, elementy wyposażenia biur, elektronikę. Dzięki finansowaniu Mypłacimy.pl korzystają z e-promocji, które przemknęłyby im koło nosa, gdyby nie możliwość zdobycia dodatkowych funduszy.

Zdaniem Grzegorza Wierzbickiego, wśród drobnych przedsiębiorców istnieje duża potrzeba dofinansowania takich zakupów. Dlatego liczy na coraz większe zainteresowanie ze strony drobnych firm opracowanym przez siebie rozwiązaniem. Na razie Mypłacimy.pl szuka kapitału od 0,5 do 1 mln zł — za pośrednictwem crowdfundingu w drodze emisji weksli — a potem będzie rozmawiać z inwestorami branżowymi, którzy już pukają do drzwi firmy. O zainteresowanie takim rozwiązaniem ze strony mikroprzedsiębiorców rzeczywiście może być łatwo. Od dawna mówi się o tym, że mikrofirmy to niezagospodarowany przez banki segment, który potrzebuje kapitału obrotowego.

— Banki nie potrafią obsłużyć w ramach faktoringu drobnego biznesu — mówił na niedawnej konferencji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców prof. Robert Gwiazdowski, ekspert w tym związku. Jego zdaniem, zrobią to za nich inni przedsiębiorcy, którzy otworzą tę usługę dla mniejszych firm. A potem banki będą takie firmy kupować.

Fintechowy boom

Mypłacimy.pl to nie pierwsza firma, która znalazła dla siebie miejsce w usługach do tej pory należących do banków. Fintechy coraz śmielej podgryzają te instytucje w różnych obszarach finansowania dla MSP.

Na podobnej zasadzie do Myplacimy.pl działa inviPay, również młoda platforma internetowa, z którą współpracę nawiązał ostatnio ING Bank Śląski. Jej mechanizm działania polega na tym, że sprzedawca wprowadza zamówienia albo faktury do inviPay za zakupy offline albo online, a kupujący akceptuje je do rozliczenia. Po tym, gdy jedna ze stron potwierdzi, że usługa została wykonana albo produkt odebrany, kupujący może zapłacić za transakcję gotówką albo fakturami sprzedaży. W pierwszej kolejności inviPay płaci sprzedawcy, a kupujący rozlicza się z platformą w dogodnym dla siebie terminie, maksymalnie po 120 dniach. Warto wspomnieć również o Leaselink, firmie finansującej leasingiem drobne zakupy przedsiębiorców, także w sieci, która lada chwila ruszy z ofertą faktoringu. Takich przykładów jest sporo, a będzie jeszcze więcej.

— Mamy ogromny boom firm fintechowych, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, zagospodarowujących nisze, których nie obejmuje sektor bankowy. Dzięki dostępności kapitału, a także wielu rozwiązań technologicznych, potrafią one zbudować i zaoferować przedsiębiorcom bardzo prosty, szybki i przejrzysty sposób pozyskiwania produktów finansowania oraz szeroką dostępność bez uwiązania do placówki bankowej lub opiekuna — mówi Wojciech Kazimierski, prezes firmy Leaselink.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu