Żałosny mecz Chirac - Blair przy zgorszonych trybunach

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2005-06-17 00:00

Rozgrywka o finanse Unii Europejskiej opisywana jest językiem sportowym jako mecz Chirac — Blair. Jeden broni wydatków na rolnictwo, bo jedna czwarta budżetu rolnego Unii trafia do Francji, drugi — przywileju wywalczonego w 1984 r. przez Margaret Thatcher, zwanego rabatem brytyjskim, który wart jest 4,6 mld euro i ciągle rośnie. Od 2004 r. współfinansowany jest przez Polskę i inne biedne kraje. Im bardziej przywódcy Francji i Wielkiej Brytanii przeglądają się w krzywym zwierciadle doniesień medialnych o ich osobistej rywalizacji, tym mniejsza jest ich gotowość do ustępstw i kompromisu. Interes Europy jako całości ginie w zgiełku personalnych i narodowych egoizmów, czemu wszyscy przyglądają się z zawstydzeniem.

W takiej oto atmosferze spotykają się przywódcy 25 państw na szczycie w Brukseli. Rondo Schumana wypełnione jest wozami transmisyjnymi i kamerami TV — w pełnej gotowości, by chłodnym okiem relacjonować zgodę lub brak zgody. Nowe kraje członkowskie przyglądają się temu wszystkiemu ze zdziwieniem i zgorszeniem. Dobiegły rok temu do unijnej mety, pokonując po drodze karkołomny tor przeszkód. Dziś na ostatniej prostej jest Bułgaria i Rumunia. I co widzimy? Widzimy bałagan spowodowany przez ojców założycieli Unii Europejskiej. Przez lata występowali oni w roli mentorów, pouczając nas o regułach dobrego zachowania. Dziś mają największe kłopoty z dotrzymaniem tych reguł i nie są tym zawstydzeni — chcieliby być wyjęci spod prawa....

Janusz Lewandowski, europoseł PO, przewodniczący Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego