Założyciel Ipopemy TFI podejrzany

13-04-2017, 22:00

Prokuratura zarzuca Maciejowi Jasińskiemu działanie na szkodę klienta towarzystwa. To wielkie nieporozumienie — odpowiada Ipopema

20 marca władze Ipopemy TFI poinformowały, że Maciej Jasiński, założyciel i wieloletni wiceprezes towarzystwa, odchodzi z zarządu, by zająć się rozwojem funduszy dedykowanych i alternatywnych. Media biznesowe donosiły, że Ipopema „rozwija się”, „wypływa na szerokie wody” i „poszerza horyzonty”. Tymczasem „PB” ustalił, że zaledwie dwa dni później Maciej Jasiński… stanął przed prokuratorem, który przedstawił mu zarzut niegospodarności i wyrządzenia klientowi Ipopemy, czyli Górnośląskiemu Przedsiębiorstwu Wodociągów (GPW), szkody w wysokości 15 mln zł. Mimo tej koincydencji Jarosław Wikaliński, prezes i współzałożyciel Ipopemy, zapewnia, że decyzja prokuratury nie była powodem zmian w zarządzie, a spółka „od ponad 3 miesięcy” planowała powołanie Macieja Jasińskiego na stanowisko „koordynatora rozwoju usług za granicą”.

Zobacz więcej

NIE DZIAŁALIŚMY NA SZKODĘ KLIENTA: Od 10 lat administrujemy aktywami klientów i dzięki ich zaufaniu jesteśmy jednym z najważniejszych graczy na rynku tzw. funduszy dedykowanych. Jest nie do pomyślenia, by nasi menedżerowie czy pracownicy działali ze szkodą dla uczestników funduszy. Przeciwnie — to my i współpracujący z nami doradcy jesteśmy inicjatorami rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo i efektywność inwestycji. Dowodem na to są setki, jeśli nie tysiące, zrealizowanych przez nas udanych transakcji — mówi Jarosław Wikaliński. Grzegorz Kawecki

— Ostatnie zmiany przepisów regulujących otoczenie prawne funduszy inwestycyjnych spowodowały wycofanie się z Polski wielu inwestorów, którzy szukają dla siebie alternatywnej oferty produktowej za granicą. Tym właśnie obszarem zajmie się Maciek, który od lat specjalizuje się w funduszach dedykowanych i jest powszechnie ceniony jako wysokiej klasy specjalista, tworzący strukturytransakcji dla najbardziej wymagających klientów — wyjaśnia Jarosław Wikaliński.

Już nie pokrzywdzeni

Zarzut dla byłego już wiceprezesa Ipopemy, która w niedawnym rankingu „PB” została uznana za najlepsze TFI w 2016 r., to część dużego śledztwa, prowadzonego od 2014 r. w sprawie nieprawidłowości w inwestycjach pieniężnych GPW (patrz ramka).

— Zarzut niegospodarności dotyczy podejmowanych przez Macieja J., jako zarządzającego IPOPEMA 60 FIZAN, wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, działań związanych z zakupem przez GPW certyfikatów inwestycyjnych IPOPEMA 60 FIZAN i doprowadzenia do powstania szkody w mieniu GPW w kwocie 15 mln zł — mówi Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Informuje, że Maciej Jasiński, który musiał wpłacić 75 tys. zł kaucji, nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Nam też były wiceprezes Ipopemy nie udzielił komentarza. Zapewnił jedynie, że nie ma sobie nic do zarzucenia i wyraża zgodę na podawanie jego pełnych danych osobowych. Więcej usłyszeliśmy od Jarosława Wikalińskiego, który zwraca uwagę, że przez prawie 2 lata fundusz zarządzany przez Ipopemę miał status… pokrzywdzonego w tym śledztwie.

— Z naszych informacji wynika, że w postępowaniu nie pojawiły się żadne nowe okoliczności, doszło jedynie do niezrozumiałej zmiany oceny zebranego materiału. Prowadzone śledztwo nie zostało jednak jeszcze zakończone i wierzymy, że w dalszym jego toku szybko zdołamy wyjaśnić organom ścigania całą sytuację, którą na dziś traktujemy jako jedno wielkie nieporozumienie — mówi Jarosław Wikaliński.

Poręczenie z Japonii

Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że „zmiana oceny zebranego materiału” wynika z faktu, iż jeden z podejrzanych, znany śląski biznesmen Artur K., chcąc złagodzić grożącą mu karę, poszedł na współpracę z prokuraturą i obciążył zeznaniami Macieja Jasińskiego. W konsekwencji — Ipopema straciła status pokrzywdzonego. To właśnie Artur K. był organizatorem transakcji z 2012 r., w której GPW za pośrednictwem funduszu Ipopemy kupiło za 15 mln zł obligacje firmy Provent Polska, której prezesembyła Marzena N.K., czyli… żona Artura K. Zabezpieczeniem obligacji były nieruchomości, a dodatkowo poręczenie inwestycyjne na 10 mln zł, udzielone przez japońską spółkę z oddziałem w Polsce. Provent obligacji nie wykupił, wyceny nieruchomości okazały się drastycznie zawyżone, a poręczenie japońskiej spółki… sfałszowane. Artur K., Marzena N.K. i Arkadiusz P. (prokurent, a potem prezes Proventu) są dziś podejrzani o niegospodarność na kwotę 15 mln zł na szkodę GPW, a dodatkowo, na 5 mln zł, na szkodę GPW Dystrybucja (spółka córka GPW), a także wypranie 5 mln zł brudnych pieniędzy. Artur K. stoi też pod zarzutami posłużenia się podrobionym poręczeniem i nakłanianiem biegłego rzeczoznawcy do poświadczania nieprawdy w wycenach nieruchomości (o to ostatnie podejrzewany jest też pośrednik Przemysław T.). Sam biegły i jego córka również usłyszeli zarzuty. Paletę podejrzanych w tym wątku śledztwa uzupełnia Jarosław K., były prezes GPW, a jednocześnie były radny Platformy Obywatelskiej w Rudzie Śląskiej, który podejrzany jest nie tylko o działanie na szkodę zarządzanej przez siebie spółki, ale też o żądanie 0,5 mln zł łapówki, a następnie przyjęcie połowy tej kwoty.

Mediacja w sprawie 20 mln zł

Utrata przez Ipopemę statusu pokrzywdzonego w śledztwie pogarsza sytuację towarzystwa w sporze cywilnym z GPW. Wodociągowa spółka w połowie 2016 r. pozwała TFI o zapłatę 20,5 mln zł z tytułu zainwestowanych pieniędzyi utraconych korzyści. Łukasz Czopik, następca Jarosława K. w fotelu prezesa GPW, tłumaczył wtedy, że zdaniem śląskiej spółki, Ipopema nie dochowała należytej staranności i naruszyła standardy bezpieczeństwa zarządzania aktywami finansowymi oraz wiele przepisów ustawy o funduszach inwestycyjnych. Ipopema odpowiadała, że w całości kwestionuje to powództwo. Obecnie, decyzją sądu, spór trafił do mediacji.

— Prowadzimy rozmowy mediacyjne z GPW, ale nie oznacza to, że uznajemy roszczenia tej spółki czy czujemy się w czymkolwiek winni. Wprost przeciwnie — w tej sprawie jesteśmy oszukanymi i pokrzywdzonymi. Zrobimy wszystko, by obronić dobre imię i renomę firmy i Maćka — mówi Jarosław Wikaliński.



Wielka spółka, wielkie śledztwo

Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów (GPW) jest największą w Polsce firmą wodociągową, kontrolowaną przez samorząd województwa śląskiego i dostarczającą wodę dla aglomeracji katowickiej. Spółka przez lata była dochodowa, dzięki czemu miała w gotówce grubo ponad 300 mln zł. Eldorado skończyło się w 2013 r., kiedy GPW wykazało prawie 170 mln zł strat, spowodowanych ryzykownymi inwestycjami byłego zarządu, kierowanego przez Jarosława K. Chodziło m.in. o zaangażowanie finansowe w działalność Kolei Śląskich czy wyłożenie ponad 100 mln zł na certyfikaty funduszy inwestycyjnych. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w GPW i spółce córce GPW Dystrybucja obejmuje kilkanaście wątków, a zarzuty usłyszało 16 osób. Oprócz wymienionych w tekście o niegospodarność podejrzewani są byli prezesi GPW Dystrybucja Mariusz D. (szkoda: 30 mln zł) i Ewa T. (25 mln zł). Zarzuty pomocnictwa usłyszały też trzy osoby związane ze spółką Hydrogeo Polska: Dariusz U., Sebastian U. i Katarzyna U. Pozostałym podejrzanym postawiono zarzuty poświadczania nieprawdy w dokumentacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Założyciel Ipopemy TFI podejrzany