Zamach w Madrycie pogłębił spadki na Wall Street

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2004-03-11 22:19

Amerykańskie giełdy zakończyły czwartkową sesję spadkami. Na zamknięciu Dow Jones stracił 1,64 proc., Nasdaq potaniał o 1,03 proc., a Standard & Poor's 500 spadł o 1,52 proc. To już czwarty z rzędu dzień strat na amerykańskich giełdach.

Negatywny wpływ na przebieg czwartkowej sesji miały doniesienia z Hiszpanii, gdzie doszło do największego zamachu terrorystycznego w historii tego kraju. Zamach w Madrycie przypomniał inwestorom, że groźba ataku terrorystycznego wciąż jest realna. Na amerykańskich parkietach przecena pogłębiła się po informacji, że za zamachami może stać nie baskijska ETA, a arabska Al-Kaida, odpowiedzialna za wciąż żywe w pamięci Amerykanów wydarzenia z 11 września.

Na Wall Street potaniały papiery spółek z branży turystycznej, hotelowej oraz linii lotniczych. W dół poszły kursy m.in. AMR, spółki-matki American Airlines, operatorów rejsów wycieczkowych Royal Caribbean Cruises i Carnival, oraz sieci hotelowych Starwood Hotels & Resorts Worldwide. Jednak przecena objęła praktycznie wszystkie sektory. Wśród komponentów indeksu Dow Jones największe spadki zanotowały akcje Eastman Kodak, Coca-Cola i General Motors.

Ponad 3 proc, spadła wycena Nortel Networks. Rynek rozczarował się wiadomością o możliwości kolejnego przeszacowania ubiegłorocznych wyników największego w Ameryce Północnej producenta sprzętu telekomunikacyjnego. Przeszło 25 proc. potaniały papiery LeapFrog Enterprises, producenta zabawek I sprzętu edukacyjnego. Wyniki spółki okazały się znacznie gorsze od oczekiwań rynku, a strata większa od prognoz.

Sprzedaż detaliczna, bez uwzględniania samochodów, pozostała w lutym na niezmienionym poziomie. Ekonomiści prognozowali, że wzrośnie o 0,5 proc. Mimo to akcje drugiej w USA sieci sklepów dyskontowych Target wzrosły o ponad 7 proc. Spółka najęła Goldman Sachs do pomocy przy sprzedaży sieci sklepów Mervyn's i Marshall Field's.

Dane z rynku pracy nie wywołały większej reakcji na rynkach. Liczba tzw. nowych bezrobotnych spadła w ubiegłym tygodniu do 341 tys. zbliżając się tym samym do trzyletniego dołka na poziomie 347 tys. Ekonomiści oczekiwali, że będzie o 2 tys. osób wyższa.

PK