Zamiast nadziei zapowiedź dalszych zniżek

Katarzyna Siwek
18-02-2009, 12:12

Słuszne okazuje się podejście skupiające się na analizowaniu w ostatnich tygodniach tego, co dzieje się w spółkach, a nie zjawisk makroekonomicznych. Te drugie w żadnym stopniu nie byłyby w stanie wytłumaczyć tak silnej przeceny, jaka przetacza się przez rynki naszego regionu w tym tygodniu i tym roku.

 Wszak informacje dotyczące stycznia już nie w pełni były tak bardzo rozczarowujące, a nawet w niektórych przypadkach przyniosły promyk nadziei na przyszłość. Inwestorzy skupiają się jednak teraz na tym, jakie spustoszenie w sektorze przedsiębiorstw poczyniło dotychczasowe spowolnienie, a jednocześnie nie widzą szans na szybką poprawę sytuacji gospodarczej. Dobitnie uświadomiła im to ocena planu ratunkowego dla sektora finansowego w USA przez analityków. Uznali go za niewystarczający do poprawy sytuacji.

Branża finansowa jest w dalszym ciągu najważniejsza z punktu widzenia rozwoju wypadków na giełdach akcji. To ona nadaje kierunek giełdom na zdecydowanej większości tegorocznych sesji. Ceny akcji z tej branży spadały wczoraj mniej więcej dwa razy bardziej niż średnio na rynku. Tak było u nas, tak stało się też w Ameryce. Banki na naszym parkiecie znaczą dużo, więc nie dziwi, że szczególnie niekorzystnie zła sytuacja na świecie wokół tego sektora odbija się na nas.

Można powiedzieć, że znaleźliśmy się obecnie w oku cyklonu, bo gdzie nie spojrzeć, wszystko na nie sprzyja. W Stanach Zjednoczonych, które kształtują globalną koniunkturę, doszło do przełamania długoterminowego wsparcia znajdującego się na wysokości 800 pkt.

To zapowiedź dalszych zniżek. W strefie euro nasilają się obawy o kondycję banków w związku z zaangażowaniem kredytowym w naszym regionie. Świadectwem tego były wczorajsze ostrzeżenia Mooody’s i Standard&Poor’s przed obniżką ratingów największym bankom na Starym Kontynencie. W końcu, utrzymują się obawy, że część państw z naszego regionu będzie potrzebować wsparcia zagranicznych instytucji, by obsługiwać swoje zobowiązania. Coraz częściej wspomina się o powtórce kryzysu azjatyckiego sprzed niecałych 12 lat w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Trudno ocenić, czy takie opnie są jedynie znakiem obecnych czasów i pochodną fatalnych nastrojów, czy rzeczywiście mają fundamentalne podłoże. Tak czy inaczej, wyjście ceny koszyka walut złożonego po połowie z dolara i euro, powyżej bariery 4,4 zł (szczyt z 2004 r.) będzie przemawiał za realizacją takiego krachowego scenariusza.

Na narastającej niepewności na rynkach korzysta złoto, choć reszta surowców traci. Indeks CRB pokonał wczoraj ubiegłoroczny dołek, zapowiadając zniżkę o dalsze przeszło 10%. Złoto natomiast, choć nie sprzyjają mu tendencje deflacyjne oraz umacnianie się dolara, zyskuje i stopniowo zbliża się do ubiegłorocznego szczytu. Są szanse na jego przełamanie. Jednak na wykresie tygodniowym pojawi się wtedy negatywna dywergencja, przemawiająca przeciwko dalszej zwyżce. W takiej sytuacji są zawsze dwa rozwiązania – albo notowania zawrócą w dół albo ruch wzrostowy będzie bardzo silny i doprowadzi do załamania dywergencji. Tak czy inaczej z decyzjami w obecnej sytuacji warto poczekać jeszcze trochę.  

Dziś jesteśmy świadkami ataku europejskiego DJ Stoxx 600 na dołek z minionego roku. Jego przełamanie jest potwierdzeniem, że również na Starym Kontynencie trzeba spodziewać się dalszych spadków. Nasz rynek kontynuuje wyprzedaż. Realizuje scenariusz, zapowiadający spadek WIG poniżej 19 tys. pkt.

Katarzyna Siwek
Autorka jest specjalistką Expandera


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Siwek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Zamiast nadziei zapowiedź dalszych zniżek